DLC Gra Recenzja

Recenzja We Happy Few – They Came From Below

We Happy Few, They Came From Below, Xbox One, recenzja, review, DLC

They Came From Below to pierwsze z trzech zapowiedzianych DLC do We Happy Few. Sporo ludzi uważa, że gra dostarcza to, co podstawowa gra obiecała, ale ja mam nieco inny ogląd na zaistniałą sytuację. They Came From Below oferuje zupełnie inną rozgrywkę niż We Happy Few, chociaż w tym samym świecie.

No Joy

We Happy Few, They Came From Below, Xbox One, recenzja, review
Nawet Joy nie jest w stanie ładnie ubrać ataku morderczych robotów na brytyjskie miasteczko

Gra dziedziczy z We Happy Few stosunkowo niewiele. Taki sam jest świat przedstawiony ze wszystkimi jego charakterystycznymi elementami – policjantami, szczęśliwymi ludźmi, sielankową utopią – jednak świat nie jest już generowany losowo. They Came From Below jest nieco okrojoną wersją gry, jeśli chodzi o implementację tego, co ostatecznie tworzyło We Happy Few. Wszystkie lokacje zostały ręcznie stworzone, każdy przedmiot został w grze umieszczony umyślnie, każdy z nich ma swój cel. Jest to już znaczne odstępstwo. Jeśli dodatkowo weźmiemy pod uwagę brak elementów surwiwalowych – jedzenia, picia, snu, craftingu – dostajemy zupełnie inne doświadczenie. Jest to coś świeżego po graniu w We Happy Few, ponieważ They Came From Below stawia na liniową fabułę, gdzie wszystko dzieje się w określonym czasie i określonym porządku, a to wszystko doprawione jest niesamowicie dużą ilością walki, której w podstawowej grze lepiej było unikać. Tutaj stajemy naprzeciw rzeszom robotów i to do tego stopnia, że to właśnie podczas grania w to DLC wyskoczyło mi osiągnięcie za zabicie 100 postaci niezależnych.

But there is a Ray Gun

We Happy Few, They Came From Below, Xbox One, recenzja, review
Cała gra składa się ze skrawka miasta i całkiem rozległych podziemi podzielonych na trzy korytarze – każdy z nich to osobny rozdział

Na szczęście walka też została mocno uproszczona, ponieważ niemalże od samego początku (a już na pewno przed pierwszą walką) mamy dostęp do broni zwanej Ray Gun, która średnio ma związek z „ray”, ale „gun” to już jest na pewno. Notka znaleziona grze tłumaczy, że nasza nowa ulubiona broń generuje kropelki plazmy, które są całkiem skuteczne w walce z robotami, a to dla nas dobra wiadomość, bo wszystkie trzy akty i epilog są wypakowane akcją. Już od samego początku gry dane nam będzie przetestować broń na kilku wybuchających beczkach i kilku robotach, a z czasem obu będzie coraz więcej. Niestety w tym momencie pojawia się też spory minus gry, ponieważ brakuje tutaj craftingu, a więc musimy polegać na tym, co na poziomach zostawili nam deweloperzy, a nie ma tego wiele, szczególnie jeśli chodzi o leczenie. Możemy zebrać płatki róży, ale nic nam po nich, jeśli nie mamy receptur Artura. Skutkuje to znacznym wywindowaniem poziomu trudności na normalnym i wysokim poziomie trudności, ponieważ o ile amunicja w broni nam się nie kończy, to co kilka strzałów trzeba poczekać aż naładuje się ponownie energia. Tylko podczas ostatniej walki mamy do dyspozycji moduł broni, który pozwala nam strzelać niemalże bez wytchnienia.

3 godzinki i po sprawie

We Happy Few, They Came From Below, Xbox One, recenzja, review
Homoseksualna przygoda Rogera i Jamesa kończy się po mniej więcej dwóch godzinach… Albo trwa znacznie dłużej, wybór należy do nas!

Liniowość przygody, jak to już powiedziano po premierze jednego z Call of Duty, ma swoje wady i zalety. Pozwala opowiedzieć historię w taki sposób, w jaki twórcy chcieli nam ja przedstawić i uniemożliwia graczowi zniszczenie całej koncepcji. Jednocześnie sprawia to, że gra jest krótka. Brak bocznych korytarzy, jedna ścieżka do końca i wykonywanie celu za celem sprawiają, że dodatek da się ukończyć w około dwóch godzin. Dodajmy do tego zebranie wszystkich 33 notatek i trafienie przeciwników w głowę 100 razy i mamy może coś koło 3 godzin rozgrywki. Nie da się z They Came From Below wyciągnąć więcej. Ale czy to źle? Moim zdaniem nie. Dodatek jest idealny na jednorazowe posiedzenie, żeby odpocząć od szukania kolejnych schronów w We Happy Few i uciekania od policji. A to wszystko za cenę 30,99 zł.

(UWAGA: kupowanie Season Passa jest nieopłacalne dla tej gry, ponieważ jeśli trend cenowy się nie zmieni, to za trzy DLC zapłacimy prawie 93 złote, a za Season Pass już prawie 100 złotych. Za te 7 lepiej skoczyć na kawę)



Dodatek został dostarczony przez Evolve PR

Recenzent spędził w grze około 3 godzin, zdobywając wszystkie 10 osiągnięć, odnajdując wszystkie notatki i mordując nieco ponad setkę robotów!

8.2
Zawartość:
8
Bazowa Gra:
8.3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.