Gra Recenzja

Recenzja Warparty

Warparty recenzja review

Warparty to najnowsze dzieło duo Warcave i Crazy Monkey Studios. Wyprodukowali i wydali oni za belgijskie pieniądze strategię czasu rzeczywistego, która przeniesie nas w czasu, gdy po powierzchni planety hasały dinozaury, a ziemia tętniła magią. Tak… Gra ma mało związku z rzeczywistością, ale to akurat jej plus, bo kilka ciekawych pomysłów w niej jest!

Warparty recenzja review
W grze są trzy frakcje, które możemy kontrolować, a także frakcja niezależna – dinozaury

Warparty to gra z gatunku, który coraz lepiej czuje się na konsolach. Ostatnio Microsoft dodał wsparcie dla klawiatury i myszki poprzez odpowiednie API, które mogą wykorzystać deweloperzy. Ci, którzy tego nie zrobią mają przed sobą nie lada wyzwanie. Kontrolowanie strategii za pomocą pada jest naprawdę żmudne i wymaga sporo wprawy. Dlatego głupie z mojej strony było pominięcie samouczków, kampanii i schematu sterowania i odkrywanie Warparty podczas zmagań przeciwko sztucznej inteligencji. Okazuje się jednak, że twórcy rzetelnie podeszli do tematu i oddali nam przyzwoitą grę, w której sterowanie jest proste i generalnie dobrze przemyślane, jednostki takie same, ale różne, a zarządzanie zasobami tragiczne. Oczywiście, że gra nie jest idealna. Ma całkiem sporo wad, które można jej wytknąć, ale moim zdaniem trzeba pamiętać o jednej ważnej rzeczy, o fakcie, że podczas pierwszych kilku gier w Warparty nie zauważałem, że mijają godziny, a każda walka średnio zajmowała mi 20-30 minut.

Warparty recenzja review
Grafika w grze jest ładna, a każda jednostka i każdy budynek wygląda inaczej, włączając w to zmiany ulistnienia drzew-budynków w różnych porach roku

Zacznijmy może jednak od tego, co jest w grze źle zrobione, bo nie jest tego w zasadzie wiele. Pierwsza kwestia to kontrola zaznaczenia i selekcji jednostek. Problem polega na tym, że rzecz jasna zaznaczamy zwiększającym się okręgiem, gdy przytrzymamy A, jednak nie możemy np. wybrać konkretnej jednostki z zaznaczenia. Sprawia to zawsze spore problemy, gdy walka działa na zasadzie kamień-papier-nożyce. Druga, to kwestia to zasobów. Niestety w grze nie mamy jasno określone co jest czym. Główne zasoby mamy 3 – energię, jedzenie i kryształy. Standardowo, ale możemy je zbierać z wielu źródeł, a jak klikniemy na którekolwiek z nich to… Nic się nie dzieje. Brakuje tutaj możliwości zobaczenia co dane źródło nam da i ile tam jeszcze tego by było. Jedyne czym musimy kierować się w tych kwestiach to wygląd i mały pasek stanu nad źródłem surowca. Prawdę powiedziawszy poza tymi, to gra nie ma problemów, na które można zwrócić uwagę podczas rozgrywki.

Warparty recenzja review
W grze widoczne są dość rozbudowane statystyki, w tym kiedy co zostało stworzone

Przechodząc do rzeczy z zakresu od normalnych do pozytywnych. Fabuła. Prawdę powiedziawszy jest ona dość dziwna i trochę nie podoba mi się jej mistyczny aspekt, ale z drugiej strony nie jest taka zła. Dużo wcześniej niż w wydarzenia w Warparty na ziemi istniało plemię, które posiadało tajemniczą moc zwaną Go’n, tak też nazwali swoje plemię. Z czasem okazało się, że liderzy plemienia mają inne dla swoich nowych mocy inne przeznaczenie i nastąpił rozłam plemienia, z niego powstały trzy szczepy, które są frakcjami w Warparty. Nekromanci, ludzie i siły natury. Kampania nie opowiada bezpośrednio o tej mocy, a raczej prezentuje krótkie historie każdego z bohaterów frakcji – Sage’a, Chara i Miki – i to jak przeplata się ich los, podczas gdy odkrywają pradawne siły. Historie przedstawione w grze nie powalają, ale są odpowiednie dla gatunku. Kampania ma raczej posłużyć jako chwila na zapoznanie się z każdą z frakcji i jako wstęp do rozgrywek przeciwko innym graczom i sztucznej inteligencji.

Warparty recenzja review
Przerywniki „filmowe” są scenami w silniku gry

W kwestii grafiki nie jest źle. Jak na grę, za którą nie stoją wielkie fundusze, to wydaje się być nawet całkiem przyzwoicie. To, co ukaże się nam przed oczami po włączeniu gry przywodzi na myśl połączenie League of Legends i Warcrafta III. Uproszczone modele, bajeczna i ograniczona paleta kolorów, niezłe efekty oświetlenia. Śmieszna za to kwestia dźwięku. O ile muzyka i efekty dźwiękowe są dobre, to gra aktorska jest… Nie powiem żałosna, powiem o niskiej wartości produkcyjnej. Ewidentnie ilość aktorów nie była dobrze dopasowana do ilości głosów, więc jedna kobieta robi masę głosów, męskie i żeńskie, zmieniając tylko ton głosu. Zrozumiały zabieg, często tak się robi, szczególnie w animacji, ale aktorzy muszą wiedzieć co robią. Tutaj ewidentnie zatrudniono albo zespół deweloperski, albo aktorów bez większego doświadczenia z podkładaniu głosów, które jest tak ważne, gdy głos jest wszystkim czym aktor musi nas przekonać.

Warparty recenzja review
Warparty posiada najważniejszą metodę ruchu w strategiach – atak każdego na drodze do celu – jest ona tak często przeoczana

Warparty to dobra strategia na konsole. Szkoda trochę, że brak w niej dobrze wykreowanych postaci, rozbudowanych frakcji i bogatszej kampanii, jednak trzeba ją docenić za to, czym jest. Twórcy Warparty ewidentnie wzorowali się na Starcrafcie, co widać już od samego początku. Surowce blisko bazy, start z jednostkami robotniczymi, a pod koniec rozgrywki podsumowanie, w którym istotną statystyką jest liczba akcji na minutę. Warparty nie będzie się jednak cieszyć taką popularnością jak swój pierwowzór, ale oferuje ciekawą alternatywę dla fanów strategii czasu rzeczywistego na konsolach. Jednak dwa duże minusy na koniec. Gra jest droższa na konsolach niż na PC, a także na Xboksie brakuje w niej wsparcie dla myszki i klawiatury, co jest na chwilę obecną karygodne, zwłaszcza że deweloperzy aktualizują nawet swoje stare gry, żeby owe wsparcie posiadały.



Gra została dostarczona przez Warcave i Cosmocover

Recenzent spędził w grze około 9 godzin, zdobywając 6 osiągnięć i uznając grę za jeden z lepiej rozplanowanych tytułów strategicznych na konsoli, choć na pewno nie najbardziej rozbudowanym.

7.8
Dźwięk:
7
Grafika:
8
Rozgrywka:
8.5

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.