DLC Gry Recenzja

Recenzja Warhammer: End Times – Vermintide – Death on the Reik

Death on the Reik DLC

Death on the Reik to ostatnie DLC do Warhammera: End of Times – Vermintide. Tym razem przygoda czela nas na bagnach w lesie Reikwald i na samej rzece Reik. Kolejne zadanie w krótkiej kampanii pozwala nam nieco zmienić klimat opanowanych miast i udać się na łono natury.

Recenzja Warhammer: End Times - Vermintide – Death on the Reik DLC
W grze doświadczymy cyklu dniowego, zaczynamy wieczorem, skończymy późno w nocy

Death on the Reik to nie jest duże DLC. Oferuje nam zaledwie dwa poziomy i jedną dodatkową broń, jednak zapewnia dodatkowe godziny rozgrywki, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę osiągnięcia, które dostajemy w zestawie. Ale od początku. Dwie nowe mamy to wspomniane wcześniej las Reikwald i rzeka Reik. Są one rzecz jasna tak samo liniowe jak reszta gry, jednak posiadają wyjątkową oprawę. Reikwald zaczynamy za dnia, a las jest spowity mgłą podświetlaną przez prześwitujące przez korony słońce, a kończymy nocą broniąc miasta przed plagą przerośniętych szczurów, żeby ostatecznie dostać się do nietkniętego okrętu. Rzeka Reik to natomiast zmagania wzdłuż rzeki, zwieńczone bitwą… morską? Rzeczną? Między załogami okrętów. To właśnie tutaj musimy wyjść bez szwanku na najwyższym poziomie trudności, żeby zdobyć jedno z osiągnięć. Będzie trudno. Poziom kończy się jednak nieco dalej, po dotarciu do barki, za którym ruszyliśmy i po odzyskaniu księgi, której mieli nie dostać skaveni.

Recenzja Warhammer: End Times - Vermintide – Death on the Reik DLC
Sztylet jest przyjemnie wyglądającą bronią, szczególnie na Xboksie One X

Poza dwoma poziomami gra oferuje też unikatową broń dla Sienny Fuegonasus – sztylet ceremonialny. Bron nie zadaje dużych obrażeń, ale podpala wrogów powodując ich powolne smażenie i ostatecznie śmierć. Broń jest unikatowa dla DLC, można ją znaleźć tylko podczas losowania po ukończeniu poziomów z DLC. Zdobycie go odblokuje osiągnięcie i umożliwi nam zdobycie kolejnego za podpalenie 100 przeciwników za jago pomocą. Na szczęście podpalenie, bo sztylet jest uważany przez społeczność za niesamowicie fajną broń, ale nieco niewykorzystującą swojego potencjału. DLC jest dostępne od grudnia na komputery osobiste, więc już wiadomo co i jak. Wiadomo właśnie, że sztylet, o ile wygląda fajnie i operuje się nim tak samo jak podwójnymi sztyletami, ale obrażenia są dość niskie. Nie mogę się nieco dziwić. Gdyby jednym uderzeniem można było zabić każdego przeciwnika, to postać operująca zazwyczaj ogniem z dystansu mogłaby zajmować miejsce na czele drużyny, co nie byłoby mile widziane z punktu perspektywy mechaniki gry.

Recenzja Warhammer: End Times - Vermintide – Death on the Reik DLC
Rzesze przeciwników do zamordowania staną nam na drodze do księgo karczmarza

Death on the Reik to całkiem niezłe DLC. Jest tanie, przejście jest proste, ale zdobycie osiągnięć jest sporym wyzwaniem wyzwaniem. Przejście misji na najwyższym poziomie trudności to wyczyn, a przejście szturmy skavenów bez odnoszenia obrażeń? Bez kombinowania, skulenia się w koncie z tarczą przed twarzą może być jedynym sposobem ukończenia tego osiągnięcia. I to właśnie jest w tym DLC najlepsze, możesz pograć, nie zajmie dużo czasu, ale przejście czegoś perfekcyjnie będzie trudne. Tak samo było w Left 4 Dead, które cały czas skupia wokół siebie rzesze graczy. Death on the Reik przedłużyło życie Warhammera: End of Times – Vermintide w oczekiwaniu na konsolową premierę drugiej części.

Gra została udostępniona przez FatShark AB

Recenzent spędził w grze około 4 godzin, zdobywając 5 z 8 osiągnięć i rozglądając się za ekipą do skończenia DLC

8
Dźwięk:
7.5
Grafika:
8
Rozgrywka:
8.5

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.