Gra Recenzja

Recenzja Warface

Warface Xbox One recenzja review

W Warface zagrałem po raz pierwszy na Xboksie 360 niedługo po jego premierze w 2014 roku. Gra nie wytrzymała wiele, bo tylko pół roku, po czym zamknięto serwery. Warface wróciło jednak na Xboksa One w zupełnie nowej odsłonie, z nową grafiką i nowymi możliwościami.

Warface Xbox One recenzja review
Gra pozwala nam potrenować na strzelnicy, gdzie możemy sprawdzić chociażby to, jak tłumik wpływa na obrażenia zadawane przez broń

Warface na Xboksa 360 borykał się z wieloma problemami. W momencie w którym wypuszczoną ją na rynek była to już przestarzała wersja gry. Na komputerach poprawiono grafikę, dodano wiele nowych broni, misji, trybów rozgrywki. Dodatkowo wparcie wydawcy dla społeczności było znacznie większe na pececie. Żegnałem się z grą kilka dni przed wspomnianym zamknięciem wykonując kilka ostatnich misji i zdobywając kilka ostatnich osiągnięć. W grupie znajomych rozmawialiśmy o tym, że trochę szkoda, że gra wytrzymała tylko kilka miesięcy, ale w sytuacji gdy trudno jest znaleźć graczy do zapełnienia zespołu jest to zrozumiałe. Nie sądziłem, że gra wróci na Xboksa, że będzie w rękach innego wydawcy i że tak wielu graczy będzie regularnie grać w każdy tryb, który jest dostępny, nieważne czy jest do drużynowe PvP, zmagania z trudnymi botami, czy też może nowy tryb Battle Royale, o którym pisałem niedawno.

Warface Xbox One recenzja review
Sprzęt – bronie, ekwipunek i dodatki – odblokowujemy osobno i możemy wybrać w co pójdą nasze punkty wyposażenia

Warface od samego początku było grą nastawioną na zysk z mikropłatności. Są one wszechobecne, chociaż często pośrednie, co jest wynikiem aż trzech typów waluty, która dostępna jest w grze. Pieniądze są najpowszechniejsze. Dostajemy je za ukończone gry i naprawiamy za nie sprzęt oraz kupujemy nowy, chociaż podstawowy. Drugą walutą są korony, które dostajemy za nasze zmagania w kooperacji, najwięcej za czas ukończenia misji i punkty, które w niej zdobyliśmy. Czasami też możemy wykonać zadania w PvP za całkiem pokaźną ich ilość. Ostatnia waluta to kredyty, które raz na jakiś czas pojawiają się na naszym koncie w prezencie z okazji wydarzeń, albo zdobycia szczególnie dużych nagród, chociaż ich jedynym pewnym źródłem jest ich zakup za złotówki. I też nie dziwi to, ponieważ dopiero wraz ze zdobyciem kredytów zaczyna się zabawa, bo tylko za nie możemy zdobyć bronie, które dadzą nam przewagę w trybach online. Jest to największy minus całej gry, bo jesteśmy w stanie kupić sobie może nie zwycięstwo, ale na pewno przewagę.

Warface Xbox One recenzja review
Przegrana w grze online daje naprawdę niewiele, nawet jeśli poszło nam dobrze

Cała rozgrywka dzieli się na trzy tryby – versus, kooperację i operacje specjalne (które są szczególną formą kooperacji). W pierwszym naszym celem jest wykonanie szeregu przeróżnych zadań, ale generalnie po jednym na misję. Nieważne jednak jakie jest zadanie, musimy za każdym razem mordować masy przeciwników. Problemem jest jednak fakt, że podział na klasy nie pozwala wyciągnąć ludziom odpowiednich wniosków i często misje zaczynają się bez żadnego medyka, a jeśli już jeden w grze jest, to nie potrafi używać ani defibrylatora, ani apteczki. Tym niemniej gra jest przyjemna z odpowiednią ekipą. Operacja specjalne różnią się tutaj głównie tym, że są trudniejsze. Bywają misje, których przejście jest trudne nawet na łatwym poziomie trudności, gdy naprzeciwko ciebie staje kilkunastu elitarnych przeciwników. W tryby PvE przyjdzie nam grać sporo, ponieważ pozwalają one na zdobycie całkiem porządnej kasy, której niestety będzie brakować, jeśli chcemy grać ze sprzętem innym niż podstawowy.

Warface Xbox One recenzja review
Niektóre bronie posiadają kilka miejsc na modyfikacje, które można zmieniać na bieżąco podczas gry…

Rozgrywka przeciwko innym graczom o kilka trybów znanych z innych gier. Mamy tutaj własne odmiany trybów rush, team deathmatch, starego deathmatchu, nowego deathmatchu, battle royale i kilka podobnych. Zabrakło jednak trybów takich jak conquest, czy capture the flag, co już Battlefield 3 pokazał, że da się zrobić na małych mapach. Właśnie z uwagi na rozmiar owych map mamy tutaj do czynienia z grą szybką, ale borykającą się z licznymi problemami. Nie ma tutaj zamkniętych punktów odrodzeniowych, więc często zdarza się, że jedna z drużyn zaczyna dominować, a druga musi cały czas być w obronie, nawet jeśli jest to drużyna atakująca. Szczególnie wkurza to podczas gry w TDM, gdzie jedna drużyna zdobywa przewagę i obstawia wszystkie wyjścia z punktu odrodzenia i kosi każdego, kto straci ochronę po odrodzeniu. W Warface możesz dosłownie ustawić się za plecami odradzających się przeciwników i ich dźgać. Jeśli jednak drużyny są na tym samym poziomie, to dostajemy szczyt tego, czego może nam dostarczyć darmowy shooter.

Warface Xbox One recenzja review
… a niektóre mają tylko jedno miejsce, wszystko zależy od modelu

A gra nie jest też brzydka. CryEngine V to dobry silnik, zdolny do wielki rzeczy, więc każdy model wygląda naprawdę ładnie. Każda broń, która jest w grze jest szczegółowo wykonana, a każdy poziom zaprojektowany tak, żeby każda klasa dobrze się na nim czuła. Nie wszystko jest jednak idealnie, ponieważ gra boryka się nadal z problemami takimi jak znikające bronie podczas powalenia, czy postacie, który utykają w ciasnych miejscach i nie mogą wyjść. Jest to jednak sporadyczne zjawisko i ma mały wpływ na rozgrywkę. Dźwięk to trochę inna kwestia. Gra jest w pełni zlokalizowana i za to należy się plus, ale niestety z dźwiękiem broni i tła jest tak sobie. Przede wszystkim każda broń wydaje się brzmieć tak samo, przynajmniej w swojej klasie. Nie można tutaj rozpoznać broni po odgłosie, co czasami by się przydało jak polujemy na konkretną osobę. Przydałoby się porządnie przeprojektować dźwięk w grze, ale przyznam, że sama implementacja jest całkiem porządna.

Warface Xbox One recenzja review
Podczas gry zapełniające się cztery kreski symbolizują obrażenia zadane przeciwnikowi w ciągu ostatnich kilku sekund

Warface to gra, która będzie wymagać od graczy wiele umiejętności du ukończenia, ale zanim to nastąpi może dostarczyć nawet setki godzin dobrej zabawy. Kupowanie jest przydatne, ale nie jest niezbędna czerpania przyjemności z gry. Ciekawe tylko jaka będzie odpowiedź Warface na kolejnego darmowego shootera, jaki ma się pojawić na Xboksie w najbliższej przyszłości – CrossFire. Mam nadzieję, że pojawi się więcej gier tego typu na konsolach, a to z drugiej strony da okazję deweloperom do pokazania, kogo na co stać. Utworzone niedawno Blackwood Games, które składa się z byłych pracowników Crytek Kiev, ma spore pole do popisu, może dużo naprawić i dużo nowych rzeczy wprowadzić do gry. Na chwilę obecną trzeba też zauważyć, że Warface to jeden z lepszych shooterów online, jakie zostały wydane na Xboksie.



Grano na Xboksie One

Recenzent spędził w grze kilkadziesiąt godzin, odblokowując 17 osiągnięć i będąc gotowym na 18 pięter piekła w najtrudniejszej misji

8.5
Dźwięk:
8.5
Grafika:
8.5
Rozgrywka:
8
Błędy:
9

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.