Gry Recenzja

Recenzja Verdun

Verdun

Verdun to gra, która została zapowiedziana mniej więcej razem z Battlefieldem 1. Zbieg okoliczności? Zapewne. Gry mają podobną tematykę, ale zupełnie inne podejście. Podczas gdy Battlefield 1 jest typowo zręcznościową grą, która jest nastawiona na pracę w zespołach, tutaj mamy Battlefielda 1 w trybie Hardcore, gdzie jesteś w stanie zabić tylu ludzi, ile strzałów oddasz.

Verdun

Verdun podchodzi w pecetowy sposób do rozgrywki. W takim, sensie, że gracze nie ogarną tej gry na konsolach. Podobne podejście jest widziane w Day of Infamy i Insurgency. Ta gra jest niesamowicie podobna do tych dwóch. Rozgrywka jest pozbawiona wodotrysków, jest bardzo prosta i jest w niej pewne piękno. Podczas gdy w Battlefieldzie rozgrywka jest rozbudowana i szalona, tutaj jest jeden podstawowy tryb rozgrywki, którym jest linia frontu, gdzie mapa jest podzielona na sekcje, o które toczy się walka, a potem następuje obrona. Jeśli twoja strona wygra walkę o teren i go utrzyma, przeciwnik ma szansę na odbicie sektora, jeśli to się nie powiedzie, to walka następuje o kolejny sektor, bliżej skraju mapy. Jest to niesamowicie statyczna walka i zdarzało się, że przez pół godziny walczyłem o ten sam sektor, bo nikt nie miał wystarczająco siły ognia, żeby pchnąć front w jedną, lub drugą stronę.

Inne tryby rozgrywki, to deathmatch, gdzie można używać tylko karabinów, tryb anihilacji, czyli team deathmatch, gdzie dostępna jest każda broń w grze, oraz tryb hordy, gdzie bronimy linii frontu i mamy kilka prób na wytrzymanie jak najdłużej. O ile pierwsze dwa to nic szczególnego, o tyle obrona linii frontu jest ciekawa, bo z czasem rośnie liczba przeciwników i ich siła. Rzucona zostaje przeciwko nam mieszanka wszystkich klas wszystkich frakcji, z czasem zyskują wsparcie artyleryjskie i gaz. Niejednokrotnie zdarzało się, że przeciwnicy zesłali ostrzał na moje pozycje i cała drużyna zginęła w sekundę. Po fali numer 5 zaczynają się dość strome schody.

Verdun

Wspomniałem o klasach i frakcjach. Każda z frakcji to jednostka wojskowa, która brała udział w wojnie. Są takie jak Tommys, czyli piechota brytyjska, Doughboys, czyli piechota amerykańska, niemieccy strzelcy alpejscy, francuskie wojska ekspedycyjne, eksperymentalna jednostka niemiecka stworzona do walki w okopach, Belgowie, i wiele innych. Jest ich niesamowicie dużo. Każda z tych jednostek ma 4 klasy, czyli dowódcę, strzelca, grenadiera i jedną zmienną, którą jest głównie CKMista, jednak wymieniany jest często na inne klasy przystosowane do specyfiki jednostki. Klasa ściśle określa jaką broń możemy używać i nie mamy tutaj nic do powiedzenia. Każda ma trzy poziomy, które można odblokować, a każdy z nich ma inny zestaw broni. Na przykład pierwszy poziom może dać nam karabin, drugi nieco inny karabin, a trzeci karabin z celownikiem optycznym. Albo pierwszy może dać nam granaty i karabin, drugi więcej granatów, ale pistolet, a trzeci znowu karabin i nieco więcej granatów niż poziom 1, ale nie tak dużo jak poziom 2. Zmiany są dość subtelne, szczególnie jeśli zmieniamy z jednego karabinu na drugi.

Verdun

Broń, która jest dostępna, to zazwyczaj warianty tego samego typu broni. Np. SMLE, czyli popularny Lee-Enfield występuje w kilku wersjach, znacznie więcej ma wersji mają kolejne iteracje karabinów stworzonych przez Mausera. Różnią się one wyglądem, kształtem celownika, czasami mają bagnet, czasami jego brak. Różnią się w końcu celnością i szybkością strzelania. SMLE z uciętą lufą jest dobry do walki w okopie, bo skuteczny zasięg broni jest niski, ale można nią szybko strzelać, co znacznie przedłuża czas życia w walce na bliski dystans. Są także karabiny, które są zabójczo celne, ale wolno się z nich strzela i skoczenie do okopu to niemalże samobójstwo, bo o ile bez problemu zabijemy pierwszego przeciwnika, to drogi złapie nas w trakcie przeładowania. Nie grałem wszystkimi oddziałami, ale mogę powiedzieć, że znacznie różnią się przydatnością w niektórych sytuacjach. Wspomniana jednostka do walki w okopach jako jedyna spośród tych, którymi grałem, miała broń automatyczną, której nie było trzeba rozstawiać MP18i. Wiem, że są samopowtarzalne karabiny, ale nigdy na nie nie trafiłem. Są też liczne pistolety, rewolwery i broń do walki w zwarciu. Arsenał gry to typowe przykłady broni z okresu I Wojny Światowej, ale jest to zbiór znacznie uboższy pod względem egzotyków niż Battlefield 1, chociaż jakby każdego Mausera liczyć osobno, to broni jest znacznie więcej w Verdun.

Verdun

Graficznie gra nie powala, ewidentnie widać, że nie jest to droga gra. Wydaje się ona czasami dość niedopracowana. Szczególnie w kwestii błędów graficznych. W kilku meczach z rzędy zdarzały mi się błędy, gdzie przeciwnicy byli albo cali biali, albo różowi. To jest niesamowite ułatwienie. W tym momencie wziąłem karabin, który ma dla mnie najlepszy celownik i zacząłem strzelać do punktów w oddali, które wyróżniały się z szaro-brązowo-zielonego tła. To działało dla mnie prawie tak samo jak najlepsze hacki w innych grach. Nie wiem dlaczego ten błąd się pojawił, ale był użyteczny, nie sprawia to jednak, że można go przeoczyć. Psuje on grę sporej części graczy, którzy nie powinni w ogóle być widoczni, a zostali zabici z drugiego końca mapy. W grze jest oczywiście więcej błędów. Dość często zdarza się, że ciała zaczynają wariować po śmierci, co jest częste w grach, gdy silnik fizyczny nie zadziała jak powinien, ale zdarzyło się też, że z nieba, zaraz przede mną, spadło losowe ciało.

Verdun

Dźwięk jest za to całkiem dobry. Nie dość, że oddano dźwięk broni, co było dość oczywistym posunięciem, to dodatkowo każdy oddział ma okrzyki bojowe i rozkazy w ojczystym języku. Ogranicza się to do różnych intonacji w niemieckim, francuskim i angielskim, ale nadal jest to imponujące, bo nagranie wszystkiego musiało zająć sporo czasu. Wydaje mi się jednak, że odgłosy są przytłumione, jakby wcale nie krzyczała tego postać, którą gramy, tylko jakiś sojusznik kilka metrów na naszymi plecami. Jest to dość dziwne, chociaż trzeba się skupić, żeby zwrócić na to uwagę w ogniu walki.

Verdun

Verdun to bardzo ciekawy tytuł. Jest pierwszym przedstawicielem nowego nurtu realistycznych i zarazem minimalistycznych shooterów na konsolach. Insurgency i Day of Infamy zdobyły sobie grono wiernych fanów będąc pionierami tego typu rozgrywki. Podczas gdy pierwsze z nich skupia się na współczesnym konflikcie, a drugie na II Wojnie Światowej, Verdun wrzuca nas w sam środek wojny w okopach, niestety niedostatecznie wykorzystywanego konfliktu we wszystkich formach rozrywki. Brakuje mi filmów pokroju Lost Batalion i Battle Ground. Brakuje mi gier pokroju Battlefielda 1 i Verdun. Jest to moim zdaniem pozycja obowiązkowa dla fanów wszystkich shooterów, mimo kilku niedociągnięć.



Gra została udostępniona przez Blackmill Games i M2H

Recenzent spędził w grze 14 godzin, odblokowując tylko garstkę osiągnięć, ale za to zdobył kill streak składający się z 25 ciał.

8
Dźwięk:
8
Grafika:
7
Rozgrywka:
9

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.