Gry Recenzja

Recenzja The Vanishing of Ethan Carter

The Vanishing of Ethan Carter

The Vanishing of Ethan Carter – ta gra sprawiła, ze musiałem zrewidować system oceniania gier, a raczej dowiedziałem się, że polskość gry nie ma znaczenia w ocenie tytułu. Po ukończeniu gry okazało się, że została ona wykonana przez ekipę z Polski. I to z kilkoma znanymi nazwiskami, a moja opinia o niej się nie zmieniła.

The Vanishing of Ethan Carter
Podczas dochodzenia musimy uporządkować sceny, żeby dostać kolejną wskazówkę

Ja, jak wielu innych recenzentów dostało tę grę od firm zajmujących się PR-em w poszczególnych regionach. Często sprawia to, że jesteśmy w stanie wybaczyć grze więcej, niż ludzie, którzy kupili grę. Jedni z tego powodu, że nie czują obciążenia finansowego, niektórzy czują zobowiązanie wobec producentów i wydawców, a ja lubię odinstalowywać grę i oceniać moje godziny przez pryzmat jakości rozgrywki, a nie przekładu ceny na jakość. Zawsze wydaje mi się bowiem, że gry mają tendencję do zawyżania ceny, podczas gdy nie oferują istotnej rozgrywki. The Vanishing of Ethan Carter wydawał mi się dokładnie taką grą. Co prawda ukończyłem go po Dear Esther i Gone Home, ale The Vanishing of Ethan Carter wydawał mi się tytułem z perspektywami, które zostały z jakiegoś powodu obrócone w niwecz. Spacer czasami nie wystarczy, a drugie dno to za mało, żeby skupić uwagę graczy na dłużej i sprawić, że nie będą żałować.

The Vanishing of Ethan Carter
Stara zapora czerpie z polskiej architektury, co nie jest złym posunięciem

The Vanishing of Ethan Carter opowiada historię niezwykłego detektywa, który porywa się zawsze na sprawy, które nie zostały rozwiązane, siłą dedukcji i znajomości ludzkich charakterów potrafi idealnie poskładać delikatną prawdę z poszlak porozrzucanych po świecie. Paul Prospero przybywa do Red Creek Valley, od razu wspominając, że tak malownicze miejsca zawsze posiadają mroczną stronę, ukrytą z dala od wzroku przybyszów. Zaczyna dochodzenie, którego celem jest znalezienie zaginionego Ethana Cartera. Ethan wysłał bowiem list do Paula, w którym pisze, że grozi mu niebezpieczeństwo i ma się dowiedzieć co się jemu stało. Przypomina to trochę „jeśli to czytasz, to znaczy, że nie żyję”, ale tym razem napisane przez chłopca. Szybko dowiadujemy się co jest nie tak w Red Creek Valley (podpowiem: wszystko), a nasze dochodzenie prowadzi nas cały czas naprzód do tajemniczych domów, opuszczonych kopalni, i starych zapór. Najciekawsze jest to, że zdecydowaną większość zagadek da się pominąć, jeśli wiadomo co i jak.

The Vanishing of Ethan Carter
Okolice świątyni są miejscem jednego z morderstw, których kilka w grze jest

Od razu muszę zauważyć, że The Vanishing of Ethan Carter to gra cudowna pod względem graficznym. Paleta barw została dobrana mistrzowsko, a samo wykonanie grafik jest niesamowite. Skok z wersji Unreal Engine 3 na 4 zdecydowanie dał grze kopa wizualnego, a budynki wzorowane na znanych polskich atrakcjach turystycznych naprawdę robią wrażenie. Kościół wykonany z drewna stanowi mroczny obiekt kultu, choć moim zdaniem nie wykorzystano mistycznej otoczki świątyni Wang. Brakuje nieco iluminacji wewnętrz, bo jedynym oświetlonym miejscem w całym wnętrzu jest korytarz, gdzie leży lampa naftowa potrzebna do popchnięcia śledztwa naprzód. Zapora została natomiast wykonana cudownie, zarówno z góry, jak i z dołu wygląda cudownie. Na uwagę zasługuje ogólne przywiązanie do szczegółów. Już dużo wcześniej można zobaczyć rozpadający się most kolejowy, zaskakująco ładny las, czy to, co przykuło moja uwagę – ścieżkę wymytą po intensywnych opadach deszczu. Są to zazwyczaj szczegóły, które są traktowane po macoszemu, a tu się okazuje, że artyści się postarali.

The Vanishing of Ethan Carter
Lasy w grze wyglądają niesamowicie dobrze, najlepsze jakie widziałem od lat

Reszta gry jest jednak średnia. O ile narracja jest wykonana dobrze, to sama rozgrywka nieco kuleje. Głównym problemem jest to, że tak naprawdę nie ma w grze żadnego celu. Wprowadzenie to list od Ethana, który mówi nam o ogólnym założeniu gry, a z czasem natrafiamy na pierwsze poszlaki niecnego czynu. Możemy jednak zupełnie pominąć wszystkie dochodzenia, bo ich konkluzją jest tylko wskazówka gdzie mamy iść dalej. Nie jest to dobre przy grze, która i tak nie trwa za długo. Niektóre dochodzenia musiałem rozwiązać podczas drugiej rozgrywki, ponieważ okazało się, że nie widziałem jednego z budynków, więc pobiegłem dalej, trafiłem na kościół, dotarłem do kopalni, którą też pominąłem, bo eksplorując znalazłem korytarz, którego miałem użyć, żeby wyjść na powierzchnie. Rozumiem, że rozgrywka jest prosta, ale w grze, w której narracja wydaje się być postawiona na pierwszym miejscu da się pominąć elementy historii. Skrypty w grach mają powód istnienia. Poziomy w Call of Duty to są korytarze nie bez powodu. Jak coś pójdzie nie tak, to nie doświadczysz historii, a ja byłbym nieco rozczarowany, gdyby nie osiągnięcia, które zatrzymały mnie przy grze.

The Vanishing of Ethan Carter
Demony sprawiły, że rodzina obróciła się przeciwko sobie, ale nie każdy jest zły

The Vanishing of Ethan Carter to gra dla koneserów. Koneserów gier ładnych wizualnie, ale takich, które bardziej charakteryzują się artyzmem i pomysłem, a nie samą rozgrywką. Niestety gra pod tym względem jest porównywalna z Dear Esther, a to nie jest dobre porównanie. Brakuje także tego, co zawsze cieszy w takich grach, co wydłuża jej żywotność kilkukrotnie, a co nie zajmuje aż tak wiele czasu. Chodzi o komentarze twórców. Zakochałem się w nich po Gone Home, teraz chcę ich w każdej grze. The Vanishing of Ethan Carter to gra warta polecenia, ale musimy mieć na uwadze jej braki.



Gra została udostępniona przez Evolve PR

Recenzent spędził w grze ponad 5 godzin, przechodząc ją dwa razy i zdobywając wszystkie 14 osiągnięć

8.3
Dźwięk:
9
Grafika:
9
Rozgrywka:
7

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.