Gra Recenzja

Recenzja The Sojourn

The Sojourn, recenzja, review, Xbox One

Trailer do The Sojourn zaskakuje swoją barwą i tym, że w zasadzie nie mówi, o czym gra jest. Pastelowe barwy, mroczny obszar i rozsiane po poziomach altany i posągi nie pozwalają nam wywnioskować, co w zasadzie będzie w grze do zrobienia, ale już pierwsze minuty zdradzają nam, że przeżyjemy podróż w łamigłówkowej oprawie.

Spacer pośród pasteli

The Sojourn, recenzja, review, Xbox One
Historia opowiedziana w grze przedstawia nam losy rodziny i ich nowo narodzonego dziecka, a pierwsza diorama przedstawia narodziny

The Sojourn to gra, która w materiałach prasowych jest opisywana jako zmuszająca do myślenia pierwszoosobowa gra logiczna. Musimy w niej przemierzać światy światła i cienia, żeby poznać naturę rzeczywistości. Będziemy mogli doświadczyć świata inspirowanego przeróżnymi stylami sztuki, historią i filozofią. W rzeczywistości mamy bardziej do czynienia z logicznym spacerem, w którym znaczenia przedstawionego świata musimy się domyślać i domyślać się będziemy. Pomijając na razie cały element łamigłówkowy, mamy w The Sojourn do czynienia z historią, która jest reprezentowana za pomocą pozowanych scen, w której główną rolę gra rodzina i ich nowo narodzone dziecko. Będziemy im towarzyszyć w momencie narodzin dziecka, zobaczymy ,jak rodzice się nim opiekują, momentu, w którym stawia pierwsze kroki, i wtedy, gdy zaczyna samodzielne życie. O co chodzi możemy się dowiedzieć z nazw rozdziałów, ale są one dość ogólne, jak na przykład „objawienie”. Przykładowo możemy zobaczyć dorosłe postacie w opaskach na oczy niczym Iustitia, ale dziecko bez niej. W kolejnej scenie dziecko dostaje opaskę ku zadowoleniu rodziców, a w kolejnym dziecko jest zabierane przez jakiegoś odzianego w pancerz człowieka, znowu ku uciesze rodziców. O co chodzi? Nie wiadomo, ale czeka nas ten tajemniczy spacer przez około 4-5 godzin, które zajmuje przejście gry.

Flashback z Dishonored

The Sojourn, recenzja, review, Xbox One
W grze musimy przenosić się między światem świtała i cienia. używać harf niczym pozytywek i zamieniać się miejscami z posągami

The Sojourn to rzecz jasna gra logiczna, a więc musi mieć jakieś elementy łamigłówki w sobie. Tym razem mamy do czynienia z zagadkami w przestrzeni. Wspomniane wcześniej altany i posągi są elementami, które pomogą nam w pokonaniu przeszkód. Szybko bowiem okazuje się, że w świecie ciemności mamy dodatkowe moce, za pomocą których możemy się teleportować, ale tylko zamieniając się miejscem z posągiem. Te musimy natomiast postawić w altanach, żeby odblokować bramy. Nawet samo przebywanie w mrocznym świecie jest ograniczone, chociaż nie czasem, czy akcjami, a krokami. Po pokonaniu konkretnej odległości wracamy do świetlistej rzeczywistości. Sprawia to, że gra jest nieco inna, bo mamy tutaj naprawdę sporo czasu na kombinowanie i to właśnie ono pozwoli nam pokonać kolejne poziomy. Będziemy musieli główkować jak ustawić posągi, żeby móc przeskakiwać z jednego na drugi nie wykonując żadnych kroków, czy uzyskać te kilka kroków, których brakuje nam do pokonania mostu w mrocznej rzeczywistości. Grając w tę grę miałem po jakimś czasie dość częste flashbacki do moich poczynań w Dishonored, gdy próbowałem przejść grę, nikogo przy okazji nie zabijając, też było trzeba kombinować i szukać dogodnych parapetów…

Pastelowa i stylowa

The Sojourn, recenzja, review, Xbox One
Wygląd poziomów nie jest taki sam od początku do końca, ale pierwsza poważna zmiana wyglądu nastąpi po jakichś 45 minutach gry

Gra może zachwycić. Nie zrobi tego niezrozumiałą fabułą, czy rozgrywką, która, prawdę powiedziawszy, zaczyna być w pewnym momencie całkiem powtarzalna, a zrobi to wyglądem. Jest to kolejna już gra, która stawia na uproszczone, ale wciąż ładne tekstury, wyraźne i ostre krawędzie, oraz rozmytą paletę barw. Gra może przywodzić na myśl nieco The Witness, jednak istnieje różnica w stylu wykonania dwóch gier, jeśli nawet zapomnimy o różnicach w podejściu do łamigłówek. Podczas gdy The Sojourn używa delikatnej palety pasteli w jasnych i ciemnych odcieniach, The Witness stawia na duży kontrast i miejscami aż bolącą w oczy jaskrawość. The Sojourn jest natomiast równie tajemniczą grą, w której nie mamy oczywistego celu, poza pokonywaniem kolejnych poziomów-łamigłówek i poznania całej historii rodziny. A przy tym gra nie jest mała gierka na godzinę, czy dwie, a pełnoprawną grą, w której spędzimy co najmniej pięć lub sześć godzin, jeśli chcemy ukończyć ją w 100%.

Jedna z wielu w popularnym gatunku

The Sojourn, recenzja, review, Xbox One
Część poziomów służy tylko przedstawieniu kolejnego kroku w życiu, albo stanowi swoisty hub dla kilku zagadek albo poziomów bonusowych

W drugiej dekadzie XXI wieku niesamowicie popularne stały się gry, w których musimy stawić czoła zagadkom przestrzennym. Na znaczeniu traci nasza zręczność, a zaczyna być promowana spostrzegawczość i wielopłaszczyznowe myślenie. The Sojourn idealnie wpasowuje się w trend ustanowiony przez tytuły takie jak The Turing Test, The Talos Principle, czy Q.U.B.E. 2. Jest to ładna gra, która wymaga od nas wykombinowania jak poziom ukończyć, a potem jeszcze umiejętności poukładania wszystkiego na poziomie, żeby można było płynnie pokonać cały poziom. The Sojourn jest zdecydowanie grą wartą polecenia tym, którzy chcą nieco pomyśleć podczas grania, a w szczególności fanom wcześniej wspomnianych gier, bo o ile w stylu różni się od nich w znacznym stopniu, to ostatecznie gra jest naprawdę dopracowana i nie rozczarowuje. Nie można jednak oczekiwać fabuły jak w The Turing Test, czy poruszania głębokich tematów jedności ciała i duszy w obliczu boskiej istotny rodem z The Talos Principle.



Gra została dostarczona przez Evolve PR

Recenzent spędził w grze 6 godzin, zdobywając 16 osiągnięć i musząc się nieco namęczyć z wykombinowaniem jak przejść niektóre z poziomów...

8.1
Dźwięk:
7.5
Grafika:
8
Rozgrywka:
7
Błędy:
10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.