Gra Recenzja

Recenzja The Padre

The Padre, recenzja, review, Xbox One

The Padre to gra o dość ciekawej koncepcji – jako ksiądz musimy dowiedzieć co stało się z jednym z naszych dawnych przełożonych. Ojciec Aleksander okazuje się być jednak nie tylko zwykłym klechą, a byłym łowcą demonów, który z jakiegoś powodu zbyt łatwo im ulega. The Padre przenosi nas w mroczny świat zjawisk nadprzyrodzonych i masy nawiązań do innych gier.

Koncepcja

The Padre, recenzja, review, Xbox Ona
Gra jest zdecydowanie w stylu retro, co widać nie tylko po teksturach i modelowaniu, ale i barwach oraz stylu

The Padre jest grą interesującą. Pomijając już zawiłości fabularne w tej przygdówce, dostajemy grę typu point & click z nieruchomą kamerą. Przypomina to nieco starsze gry z serii Resident Evil, gdzie w zależności od tego, gdzie była nasza postać, to wykonywany był delikatny ruch kamery, albo jej całkowity przeskok w inne miejsce. Dodając do tego grafikę zbudowaną z sześcianów, odnosimy wrażenie, że mamy do czynienia z retro grą, jednak zdradzają ją takie elementy jak dobry dźwięk i współczesne oświetlenie. Niestety jednocześnie gra bazuje na poziomach zbudowanych jak makiety, w których brakuje kilku ścian. Wchodząc do pomieszczenia widzimy cały jego układ i zaczynamy dostrzegać elementy takie jak potencjalne przedmioty z którymi możemy wejść w interakcję i wyjścia z pomieszczeń. Wspomniane przedmioty najczęściej rzucają się nam w oczy, a naszym zadaniem jest ich podniesienie, jednak najczęściej nie będziemy wiedzieli dlaczego, bo gra nie daje nam żadnego doraźnego celu.

Motywacja

The Padre, recenzja, review, Xbox Ona
Z dostarczonego listu wynika, że wypada zainteresować się problemem zaginięcia biskupa, niestety były łowca demonów nie przewiduje wystąpienia demonów

Mamy rzecz jasna zadanie fabularne, ale jego wykonanie wydaje się odległą ewentualnością w momencie gdy po kolei zwiedzamy pokoje pałacu, czy lustrzany świat. Nie chodzi mi tutaj o trzymanie gracza za rączkę i pokazywanie gdzie ma iść, ale przydałoby się nakreślenie jakiegokolwiek planu działania do którego realizacji mamy zmierzać. Niestety przechodzenie gry wydaje się być kwestią szukania kolejnych interaktywnych obiektów i próby dopasowania ich do siebie. W grze jest także kilka łamigłówek logicznych, gdzie będziemy musili trochę pomyśleć. Niektóre z łamigłówek mogą nawet wydać nam się niemożliwe do wykonania, ale zazwyczaj rozwiązanie wymaga spokojnego spojrzenia na planszę, czy połączenia faktów. Fabuła wydaje się jednak być pchana do przodu macaniem, a we wszystkim przeszkadzają przeróżne potwory, które znajdziemy na naszej drodze i które będą nas straszyć, jednak w nieco inny sposób niż twórcy założyli. Chyba.

Walka i śmierć

The Padre, recenzja, review, Xbox Ona
Walka w grze zaczyna się po znalezieniu pierwszej broni i będzie nas męczyć swoją obecnością do samego końca gry

System walki w The Padre jest skopany na maksa. Dzieli się ona na walkę wręcz i na odległość. Problem głównie dotyczy tej pierwszej, z którą będziemy mieli do czynienia wcześnie w grze. Niedługo po znalezieniu pierwszej broni – łomu – atakują nas pająki. Łatwy przeciwnik, wystarczy uderzyć je raz i padają. Problemy pojawiają się jednak podczas pierwszego kontaktu chociażby z zombie, które czasami pojawiają się odwiedzonych już przez nas pokojach. Atakują nas, robiąc to przerywają nasz atak i zanim zdążymy zaatakować, to biją nas ponownie. Obrona natomiast odpycha nas od atakującego poza zasięg naszego ataku, co wydaje się całkiem bezużyteczne. Sprawia to, że w walce wręcz liczy się kto zaatakuje pierwszy i jak szybko może zaatakować ponownie. Większość przeciwników najłatwiej pokonać po prostu delikatnie bijąc ich przez długi czas, bo ryzykować nie warto. Nie widać żadnego pasa życia, czy punktów wytrzymałości. Musimy z czasem się nauczyć ile uderzeń jesteśmy w stanie wytrzymać i ile już otrzymaliśmy. Jeśli nie, to zginiemy, a to jest bolesne. O ile po śmierci sam proces kontynuacji jest prosty, bo wybieramy jeden z ostatnich zapisów gry (generalnie zapis zostaje wykonany po wejściu do pomieszczenia), jednak wielokrotne ginięcie powoduje zapełnianie się fiolki ze łzami anioła. W momencie gry fiolka się wypełni zostajemy ukarani w sposób… Ostateczny. Usunięciem postępu. Jest to tragiczna decyzja ze strony twórców, ponieważ gra nie jest idealna i zbyt często zabija nas w sposób losowy, zupełnie nieprzewidywalny. Wkurzamy się wtedy na grę, a nie myślimy o tym, co zrobiliśmy nie tak.

Gra, która mnie wkurzyła

The Padre, recenzja, review, Xbox Ona
The Padre lubi zabijać gracza często w losowy i dość nieprzewidywalny sposób – zbyt częste umieranie prowadzi do usunięcia zapisu gry

The Padre jest nieliczną z gier, które mnie wkurzyły podczas recenzowania. Nie dlatego, że jest trudna, a dlatego, że permanentna śmierć/usunięcie zapisu nie jest rzeczą, którą możemy wybrać. Chciałem poznać fabułę The Padre i ukończyć tyle gry ile się da, jednak nie było mi dane, ponieważ gra usunęła mi zapis kilka razy przez zupełnie głupie rzeczy. Przez przypadek kliknąłem na grę planszową, a nie na pudełko w ekwipunku – śmierć. Podszedłem do zegara i zginąłem. Podszedłem za blisko do demona i ten mnie zabił zanim wyciągnąłem lusterko (i zginął zaraz po mnie). Raz też moja postać została zaklinowana między przeciwnikami i przepaścią, a system walki nie pozwolił mi na wyrwanie się przeciwnikom, bo atakowali na przemian. No i są jeszcze te wkurzające aluzje do innych gier. Portal, Dark Souls, Alone in the Dark, Half-Life i inne. Jakby twórcy na siłę chcieli pokazać, że znają tytuły innych gier. Wspomniana gra, w którą nacisnąłem przez przypadek to planszowa wersja Dark Souls o nazwie Darker Souls, a po jej użyciu w ekwipunku giniemy i wyświetla się napis „What the hell did you expect?”. Sprytne, za pierwszym razem…



Gra została udostępniona przez Feardemic

Recenzent spędził w grze około 6 godzin, ginąc permanentnie 3 razy (i to zawsze przez przypadek) i odblokowując 14 osiągnięć

7
Dźwięk:
7.5
Grafika:
6
Rozgrywka:
6.5
Błędy:
8

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.