Gry Recenzja

Recenzja The Inner World – The Last Wind Monk

The Inner World - The Last Windmonk

Studio Fizbin w końcu dostarczyło nam wyczekiwaną drugą część swojej gry, której zapowiedź pod koniec pierwszej części trzymała w napięciu. The Inner World – The Last Wind Monk  to gra utrzymana w dokładnie takim stylu, o dokładnie takiej samej rozgrywce. Można bardziej pomyśleć o niej jako o drugim odcinku, czy DLC. Ale czy to źle? Chyba nie.

The Inner World - the last wind monk
Gra oferuje nam wprowadzenie w pierwszym rozdziale. Dowiadujemy się co się wydarzyło

Gra zaczyna się natychmiastowo po wydarzeniach pierwszej gry. Nie będę wspominał co się stało z oczywistych przyczyn, ale grę zaczynamy od bycia świadkiem planowanej egzekucji bohaterki poprzedniej części – Laury – i jednego ze świeżo przebudzonych trębaczy. Niedługo potem zaczynamy kontrolować naszego wiernego gołębia – Pecka. Okazuje się że w wyniku nieszczęśliwego wypadku Robert został spetryfikowany, więc naszym pierwszym zadaniem jest przywrócenie go do życia, co jest zaskakująco proste. Wtedy jednak przygoda dopiero się zaczyna. Będzie nam dane odwiedzić całkiem różnorodne lokacje w sześciu rozdziałach, które doprowadzą nas do tytułowego ostatniego mnicha wiatru. Wszystko jednak będzie się dziać w dość nieprzyjemnej atmosferze. O ile w poprzedniej części wszystko od samego początku było jasne, wiedzieliśmy kto jest zły, a kto dobry, to teraz spotykamy się ze światem, który uświadczył straty lidera. Znajdujemy ludzie narzekających na jego brak, wspominających, że wcześniej by nie było tak źle. Conroyaliści chcąc kontynuować rządy Conroya są bardzo wrodzy do każdego, kto jest nieco inny.

The Inner World - the last wind monk
Ta sytuacja jest niemożliwa. Ptak nigdy nas nie przepuście obok swojego gniazda!

Fabularnie gra jest fajna, nawet nie pomijam dialogów, co się mi zdecydowanie zbyt często zdarza. W sumie, to dialogi są rozwiązaniem wielu zagadek, powiedzą nam czego potrzeba do postępu, jak zainteresować strażnika więziennego, co zrobić, żeby okazać się mistrzem. Jak na przygodówkę point & click przystało będziemy co chwilę stawiani przed zagadkami i będziemy musieli główkować, wymyślić co autor miał na myśli. Jednocześnie jest to gra znacznie mniej nastawiona na samą historię, niż na przykład The Pillars of the Earth, które recenzowałem jakiś czas temu. Tam point & click było dodatkiem do genialnego przetłumaczenia książka na grę. Tym razem widać, że podstawą jest rozgrywka, a fabuła ją dopełnia, tworząc niesamowicie fajnie wyglądającą i przyjemną grę. Nie brak jej jednak wad, które wywodzą się głównie z pierwszej części i są związane z podejściem do projektowania The Inner World.

The Inner World - the last wind monk
Scena, która idealnie pokazuje wady interfejsu gry

The Last Wind Monk zupełnie nie różni się pod tym względem od poprzedniej części. Problem polega na tym, że nie jest to typowa gra, gdzie podchodzimy do przedmiotu i możemy wejść z nim w interakcję. Niestety po podejściu do przedmiotu musimy wybrać hotspot tego przedmiotu z listy, którą przewijamy za pomocą przycisku X w wypadku Xboksa One. Plusem jest to, że zawsze zaczynamy od najbliższego przedmiotu, ale w momencie gdy nasza postać z takiego, czy innego powodu jest nieruchoma, to przewinięcie do przedmiotu znajdującego się na skraju ekranu zajmuje nawet 10-15 naciśnięć przycisku. To jest najbardziej irytujący element The Last Wind Monk i zapewne przestanie nas frustrować dopiero po drugim rozdziale, który nieco zmęczył mój X.

The Inner World - the last wind monk
Rzutki, czyli jak zostać mistrzem podstępu i wygrać nagrodę. Robert musi pomyśleć

The Inner World – The Last Wind Monk to ciekawy tytuł. Genialne przedłużenie pierwszej gry. Gra zapewnia około 4 godzin genialnej rozgrywki, nie jest zbyt wymagająca, pozwala się zrelaksować, nie męczy, jest w pełni udźwiękowiona, jakość wykonania jest naprawdę cudowna. Headup Games i Kalypso Media na pewno nie popełniają błędu łącząc swoje siły wydając The Inner World -The Last Wind Monk. Gra jest nieco droga, to fakt, ale zdecydowanie mogę ją polecić, szczególnie fanom pudełek. Pudełko The Last Wind Monk na pewno będzie się ładnie prezentować na półce!

Gra została udostępniona przez Headup Games

Recenzent spędził w grze nieco ponad 4 godziny, zdobywając wszystkie 25 osiągnięć. Los Asposii wciąż jest przesądzony!

8.3
Dźwięk:
9
Grafika:
8
Rozgrywka:
8

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.