Gra Recenzja

Recenzja Stranded Sails – Explorers of the Cursed Islands

Stranded Sails: Explorers of the Cursed Islands, recenzja, review, Xbox One

Stranded Sails to gra, która nie była zbyt mocno promowana, a jednocześnie jedna z ciekawszych wydanych ostatnimi czasy gier niezależnych, zwłaszcza, że podobno łączy w sobie wiele cech kochanych na całym świecie gier wydawanych głównie na konsole od Nintendo – Harvest Moon – ale połączonej ze zręcznościową przygodówką.

Na bezludnej wyspie z całą załogą

Stranded Sails - Explorers of the Cursed Island, Xbox One, recenzja, review
W kabinie kapitana, która została nietknięta we wraku, możemy porozmawiać z ojcem, przespać się, albo ubrać kapelusz

Stranded Sails wrzuca nas bez zbędnego przeciągania w świat gry. Gdy już wybierzemy jaką postacią będziemy grać, budzimy się w naszym domu, w jednym z dużych miast. Dowiadujemy się, że niedługo zacznie się długo wyczekiwana podróż do mroźnej, skutej lodem krainy. Charles – ojciec naszej postaci – jest kapitanem, a my będziemy go wspierać jako… Najwyraźniej członek załogi bez żadnej specjalizacji. Każdy, kogo zabieramy ze sobą, ma bowiem specjalizację – kucharz, cieśla, rybak, ogrodnik, kilku innych, no i my. Niestety złe sny czasami się spełniają i z naszymi, dość szybko po wypłynięciu podlatuje do nas kolorowa papuga, zaczyna się sztorm, a statek, którym płyniemy, zostaje rozerwany na pół, robiąc z załogi rozbitków rozsianych po niewielkim archipelagu. W tym momencie czeka nas jeszcze chwila samouczka związanego z ruchem, energią i rzemiosłem, a potem już możemy eksplorować, budować i hodować roślinki.

Otwarty świat na szynach

Stranded Sails - Explorers of the Cursed Island, Xbox One, recenzja, review
W grze możemy chodzić, biegać i pływać, ale każde kolejne zużywa więcej energii, więc eksploracja niektórych wysepek wymaga kilku podróży

Już niedługo po rozpoczęciu gry zorientujemy się, że nie jest to zapewne to, czego się spodziewaliśmy. Przynajmniej w moim przypadku. Oczekiwałem gry, która da nam otwarty świat, mały, ale jednak otwarty, zestaw narzędzi i pozwoli bawić się światem. Niestety dość szybko okazuje się, że cała rozgrywka prowadzona jest na szynach do tego stopnia, że w pewnym momencie przez dwie godziny robiłem kolejne zadania, bo nic innego po prostu nie było do zrobienia. Chcesz eksplorować wyspę? Musisz zrobić kilka zadań, żeby zdobyć siekierę. Chcesz popłynąć na inną wyspę? Zrób kolejne kilka zadań, żeby dostać łódkę. Co prawda z każdym zadaniem dostajemy coś w zamian, jak na przykład kolejne narzędzia, czy usprawnienia obozu rozbitków, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że gra cały czas popycha nas w kierunku zakończenia, co jest zawsze niemile widziane w grach tego typu. Jedynym elementem, który pozostaje poza kontrolę gry jest w zasadzie gotowanie i uprawa roślin, chociaż i tutaj nie obyło się bez potknięć, takich jak zbyt szybko wysychająca gleba (po podlaniu często rośliny nie wytrzymywały do czasu mojego powrotu z wyprawy), czy konieczność marnowania całego zapasu energii tylko na to, żeby cały ogród uporządkować.

Tyle niewykorzystanych możliwości

Stranded Sails - Explorers of the Cursed Island, Xbox One, recenzja, review
Nasz obóz z czasem się rozrasta, ale brakuje mi opcji dowolnej budowy pewnej puli budynków i możliwości automatyzacji części prac

Lemonbomb tworząc grę mogło dać nam coś naprawdę przyjemnego, bo stosunkowo nietrudno jest zrobić podobną grę, ale pozwalającą na lepszą, mniej liniową zabawę. Na myśl przychodzi Slime Rancher, gdzie cel był wyznaczony, ale nie zmuszał nas do niczego. Gdybyśmy mogli sami budować, sami rozwijać obóz i sami planować, gra byłaby znacznie przyjemniejsza. Niestety pozbawienie gracza możliwości wyboru co i kiedy się dzieje sprawia, że z obiecanej przygodówki dostajemy „tylko” naprawdę przyjemną liniową gierkę na kilka godzin. Niestety doświadczymy w grze ograniczenia zasobów i odcięcia części świata za fabularnymi barierkami, które po sforsowaniu kierują nas w stronę kolejnego zadania. Gdyby rozwinąć budowanie, statek miał większą załogę i móc automatyzować część prac przypisując do nich ludzi, a dodatkowo mieć możliwość eksploracji i zachować fabułę, to mielibyśmy do czynienia z genialną grą na wiele godzin, poza tymi wymaganymi do ukończenia fabuły.

Widoczne inspiracje, ale bez kopiowania

Stranded Sails - Explorers of the Cursed Island, Xbox One, recenzja, review
Walka w grze jest dostępna, ale przyjdzie nam pograć kilka godzin zanim chwycimy w rękę broń

Pomimo tego, że w materiałach prasowych czytałem, że deweloperzy inspirowali się grami takimi jak Harvest Moon i klasycznymi grami RPG, to nie można im zarzucić kopiowania gier. Co prawda uprawa działa prawie dokładnie tak samo jak w Harvest Moon, ale jest to najlepszy sposób reprezentowania uprawy roli w grach, który jednocześnie nie zmienia jej w symulator farmy. Gra jest miła dla oka i gra się w nią naprawdę przyjemnie, ale zawsze towarzyszy to uczucie wybrakowania, o którym wspominałem wcześniej. Niestety na chwilę obecną nie czuję, że jest to gra za 110 złotych, ale jeśli traficie na promocję -40/50%, to warto się nią zainteresować.



Gra została dostarczona przez Evolve PR

Recenzent spędził w grze około 4 godzin, zdobywając 8 osiągnięć i zastanawiając się ile czasu zajmie złowienie w grze wszystkich typów rybek...

7.3
Dźwięk:
5
Grafika:
7
Rozgrywka:
7
Błędy:
10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.