Gry Recenzja

Recenzja Spheroids

Spheroids

Rozluźnienia w rynku gier wideo, gdy pułap jakościowy został niesamowicie obniżony, spowodowało wzrost wielu studiów, których gry widzieliśmy 10 lat temu w zakładkach freeware płyt dołączanych do czasopism. Jedną z gier, które byśmy tam uświadczyli jest Spheroids, dzieło hiszpańskich twórców nie jest projektem najwyższej jakości, ale jest całkiem przyjemne i niezobowiązujące.

Chociaż może całe mówienie o freeware i byciu taką sobie gierką może być nieco niesprawiedliwe w stosunku do Spheroids. Gra o tak dziwnym tytule, który generalnie opisuje wygląd przeciwników w grze, musi mieć w sobie coś, co przyciąga. Niedługo przed rozpoczęciem grania obejrzałem bardzo krótką prezentację gry, w której powiedziano, że jest to tytuł, który jest łudząco podobny do gry przeglądarkowej, którą można znaleźć na każdej stronie Newgrounds, czy Adult Swim. Zarówno z tym stwierdzeniem, jak i stwierdzeniem, że gra w pełnej cenie jest ździerstwem, trudno się nie zgodzić. Nie jest ona aż taka zła, jak się może wydawać. Powiem więcej. Jeśli gra kiedykolwiek pojawi się za pół ceny w którejkolwiek formie cyfrowej dystrybucji, to jest ona pozycją niemalże obowiązkową.

Spheroids

Odnośnie samej gry, pewnego dnia do naszego bohatera – Lucasa – przybiega nieco pokręcony i zbyt zapatrzony w swoje możliwości i swoją inteligencję naukowiec imieniem Otto. Krzyczy, że rząd ukrywa przed nimi prawdę! Kosmici istnieją i mają kształt… Elipsoidy. Źli obcy nie chcą czegokolwiek niszczyć, po prostu chcą zamienić wszystko w elipsoidy, zburzyć cały wizerunek świata, w który wszystko jest 2D i z ostrymi krawędziami. Idealnie tłumaczy to, dlaczego jedynymi teksturami, które są godne początków XXI wieku, a nie końca lat 80 ubiegłego stulecia, charakteryzują się nasi przeciwnicy. Generalna filozofia jest podobna jak w Fez, że świat jest czymś więcej, ale znacznie różni się punkt widzenia głównego bohatera, co jest nieco przerażające. A może elipsoidy chciały tylko pogadać i wymienić się doświadczeniami?

Spheroids

Ale nieważne. Rozgrywka toczy się na mapach 2D w 8 różnych lokacjach, które różnią się mechaniką i z czasem zaczynają kombinować wszystkie elementy, które do tej pory widzieliśmy. Pierwszy – Japonia – jest stylizowany w oparciu o kwiat wiśni, co daje nam bardzo ładną biało-różową lokalizację, gdzie uczymy się podstaw walki i poruszania. W drugiej lokalizacji zaczynają dochodzić haki, w trzeciej teleporty, z czasem pojawiają się przeciwnicy, którzy też mają swoje charakterystyki. Generalnie dzieje się sporo, a niektóre poziomy, mimo że wszelkie porażki nie są okupione zupełnie niczym, nadal sprawiają radość w momencie ukończenia. Prosta rozgrywka w idealnym miejscu spotyka wyzwanie i myślenie.

Spheroids

I może to właśnie sprawia, że mimo tego, iż Spheroids wydaje się grą za droga, że wydaje się być na pierwszy rzut zrobiona po łebkach, na szybko i 30 lat za późno, sprawia tyle radości i dostarcza tyle relaksu. Przejście wszystkich poziomów zajmuje około 6 godzin, jeśli nie próbuje się robić speed runów. Około 2 godzin więcej zajmuje zdobycie wszystkich osiągnięć. Muszę przyznać, to było bardzo przyjemne 8 godzin. Nadal uważam, że nie warte 30-kilku złotych tylko dlatego, że cena/jakość nieco mnie odrzuca, ale nie miałbym nic przeciwko płaceniu 2zł za każdą spędzoną w grze godzinę. Pozycja obowiązkowa do złapania na przecenie. I nieważne, czy masz PlayStation, Xboksa, PC, czy jesteś jedną z, jak się okazuje, trzech osób mających Wii U w Polsce, jesteś w stanie grę kupić i w nią zagrać.



Gra została udostępniona przez Eclipse Games

Recenzent spędził prawie 8 godzin mordując kolorowe kulki i zdobywając wszystkie osiągnięcia w grze.

5.5
Dźwięk:
5
Grafika:
4
Rozgrywka:
7.5

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.