Gra Recenzja

Recenzja SolSeraph

SolSeraph Xbox One recenzja review

SolSeraph to gra z założenia ciekawa. Jest to połączenie strategi czasu rzeczywistego, która przypomina nieco gry typu tower defence i platformówki, w której musimy skakać i mordować przeciwników, którzy staną nam na drodze. Okazuje się jednak, że nie jest to pomysł świeży, a Ace Team czerpie inspiracje z gry ActRaiser.

30-letni pomysł na grę

SolSeraph recenzja review Xbox One
Gra jest podzielona na regiony w których żyją różne plemiona, a każde ma ten sam problem – nie wierzą w Heliosa i coś ich atakuje

Nie wiedziałem o niej niczego aż do momentu, w którym postanowiłem dowiedzieć się nieco więcej o tej grze. Wydawała mi się ona całkiem mierna, ale przecież jest wydana przez Segę, która raczej nie bawiłaby się w tanie gry. Jest jednak wyprodukowana przez chilijskie studio Ace Team, które bardziej stawia na artyzm swoich gier niż cokolwiek innego, co widać po ich największej parze gier – Zeno Clash i Zeno Clash 2. SolSeraph wydawało mi się tanią produkcją, która jest po prostu kiepska i faktycznie, wszyscy zgodnie przejechali się po grze uważając, że jej pierwowzór z 1990 roku jest lepszy. Rzecz jasna nie jest to prawda, ale jednocześnie postęp i wykonanie nie jest na tyle dobre, żeby ocenić tą grę pozytywnie. Ale w czym tkwi problem SolSeraph i dlaczego właściwie ma tak niskie oceny, które plasują ją jako 39 najlepszą grę wydaną na Xboksa One w ciągu ostatnich 90 dni… Spośród 40 plasowanych na OpenCriticu.

Do bólu uproszczona platformówka

SolSeraph recenzja review Xbox One
Podczas platformowania przemieszczamy się po dwuwymiarowej płaszczyście atakując i broniąc się przed atakami przeciwników

SolSeraph dzieli się na dwa stadia. Pierwszym z nich jest platformówka, w której przyjdzie nam siec przeciwników i skakać po dość kiepsko zdefiniowanych platformach. Ten element wygląda na do bólu niedopracowany. Tła są przepakowana elementami, czasami zupełnie opustoszałe, przeciwnicy są prostymi modelami, a nasza postać nijak nie pasuje do całości otoczenia. Nieważne, że jest to istota boskich proporcji. Grając mam wrażenie, że na fotograficzne tła wklejono animowaną postać, a nie jest to przyjemne na dłuższą chwilę. Nie pomaga tutaj sterowanie, ponieważ postać jest dość toporna i nawet zręcznościowe usprawnienia takie jak podwójny skok, czy uniki nie zwiększają dynamiki postaci. Wolno reaguje na nasze komendy, a w efekcie trudno jest przeciwdziałać szybkim akcjom przeciwnika, szczególnie gdy jesteśmy atakowani z kilku stron jednocześnie. Nawet sama budowa poziomów trochę irytuje, ponieważ granice platform często nie są dobrze zdefiniowane. Ma to miejsce szczególnie podczas wspinania się po drzewie niedługo przed walką z pierwszym bossem. Bardzo łatwo jest wtedy spaść albo zostać zepchniętym przez przeciwnika.

Do bólu uproszczona strategia

SolSeraph recenzja review Xbox One
Podczas fragmentu strategicznego musimy rozbudowywać naszą wioskę i bronić jej przed kolejnymi falami przeciwników o rosnącej trudności

Po zakończeniu poziomu zręcznościowego przyjdzie pora na eksplorację świata z poziomu strategicznego. Generalnie koncepcja jest ciekawa – mamy wioskę, której musimy bronić w pośredni sposób. Naszym zadaniem jest zbieranie surowców, generowanie populacji i ustawianie budynków obronnych, jednak cała zabawa dość szybko się nudzi, ponieważ i ta warstwa okazuje się pozbawiona głębi. Od ogarniętych mroczną mgłą regionów mapy nadciągają kolejne fale przeciwników, a my musimy między nimi rozbudować wioskę – pobudować farmy generujące jedzenie, potem domu zamieniające jedzenie w mieszkańców, a tych wykorzystujemy do wycinania lasu i obrony. Drewno oczywiście wykorzystujemy do budowy kolejnych budynków i tak w kółko. Co jakiś czas dojdzie do sytuacji w której będziemy mogli rozwiać mgłę i zaatakować obóz przeciwników, co nie ma żadnego efektu poza tym, że po zniszczeniu ich wszystkich będziemy mogli zaatakować bossa. Trochę zdziwiło mnie to, że nawet gdy uporamy się z obozem, to przeciwnicy nadal z niego wychodzą w kierunku naszej wioski. Na szczęście nie potrzeba wiele, żeby zatrzymać większość ataków, w szczególności że przeciwnik podąża wyznaczonymi ścieżkami.

Nuda i powtarzalność

SolSeraph recenzja review Xbox One
Niestety gra jest do bólu powtarzalna i tak naprawdę nudzi się już po pierwszym zaliczonym regionie. Nie motywuje w żaden sposób, żeby wybrać kolejny

SolSeraph oferuje nam dość dużą różnorodność jeśli chodzi o poziomy, lokacje i przeciwników, ale jednocześnie powtarzalna formuła gry sprawia, że dość szybko się nudzi. Po przejściu początkowego regionu byłem znużony i przestałbym grać, gdyby nie chęć zdobycia jeszcze jednego osiągnięcia zanim pójdę spać. Budowanie wioski jest przerywane wciśniętymi nijako na siłę momentami platformowania, które zajmą nam albo minutę albo dwadzieścia. A po nich znowu powrót do budowania. Zastanawia mnie tylko kto uznał, że wyprodukowanie tej gry w jej obecnej formie jest dobrym pomysłem. I czy SEGA w ciemną wzięła to, co Ace Team oferowało? Może liczyli na coś porąbanego niczym Zeno Clash? Albo tak głupio dobrego jak Rock of Ages? SolSeraph to gra, która wyniesie nas 62 złote i zdecydowanie nie jest tyle warta. Nie mam ostatnio szczęścia do remake’ów i „duchowych następców”, bo gra jest tak samo zła jak Outcast – Second Contact, w które mam wątpliwą przyjemność grać równocześnie z SolSeraph. Jeśli chcecie zagrać w coś porządnego, to zdecydowanie nie polecam obu tych gier.



Gra została dostarczona przez Cosmocover

Recenzent spędził w grze 3 godziny, zdobywając 6 osiągnięć i zastanawiając się dlaczego Ace Team zrobiło właśnie taką grę...

6.4
Dźwięk:
6
Grafika:
5.5
Rozgrywka:
5
Błędy:
9

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.