Gry Recenzja 2

Recenzja Sniper: Ghost Warrior 3

Ghost Warrior 3

Nie ma to jak zaczynać recenzować grę, gdy usłyszało się o niej tak wiele złego. Sniper: Ghost Warrior 3, to kolejna już odsłona jednej z najlepszych typowo snajperskich gier. Polskie dzieło otrzymało nieco po tyłku od recenzentów za niemalże każdy aspekt gry, jednak czy zasłużenie? Zapraszam do czytania!

Sniper: Ghost Warrior
Gra wygląda całkiem ładnie, chociaż dobra wydaje się być za długa

Sniper: Ghost Warrior 3 to oczywiście shooter, jednak tym razem nieco zmienia się koncepcja. Gra nie jest już liniową skradanką, tym razem jej akcja dzieje się w otwartym świecie – na terenie Gruzji. Oddane nam zostały trzy znacznie różniące się regiony, które nie są powalające, jeśli chodzi o wielkość, jednak wydaje się być idealna. Wszystko, co miało być upchane na mapie znajduje się na swoim miejscu, a przy tym nie musimy podróżować zbyt daleko. Jestem przeciwnikiem chwalenia się wielkimi mapami, jeśli połowa z nich to pustynia – na ciebie patrzę GTA V! Jeśli kolejny The Elder Scrolls wyjdzie chwaląc się jeszcze większym światem, to się zasmucę, bo już w Morrowindzie nie było co robić między miastami. Wracając do Snipera, otwarty świat pozwala na kilka ciekawych rzeczy, które sprawdzają się do jednego – punktu widzenia. Jest to niesamowicie istotna rzecz, jeśli gramy na wyższym poziomie trudności. Musimy kombinować, przemieszczać się, i znajdować idealne pozycje strzeleckie.

Sniper: Ghost Warrior 3
Extreme Navigation pozwala nam dostać się w niedostępne miejsca oraz podziwiać widoki

W tym wszystkim pomaga Extreme Navigation, czyli mechanika pozwalająca nam na wspinaczkę niczym w Dying Light. Przy czym, o ile mniej zaawansowana, to równie dobrze wykonana. Podczas włączanie szóstego zmysłu naszego mordercy widzimy półki, na które można się wspiąć i możemy rozplanować ścieżkę wspinaczki. Niezależnie od tego, czy wspinamy się na dach, czy najbliższą górę, możemy być pewni, że dzięki kilku skokom i odrobinie pracy mięśni zyskamy lepszy widok na nasz cel. Można narzekać, że tak naprawdę jest to zbędna mechanika, i rozumiem to, jednak zostaje ona wykorzystana w ciekawy sposób, bo daje nam dodatkowe możliwości podczas egzekucji naszych zadań, a tego nigdy za mało. Ponieważ zmieniono nieco podejście do rozgrywki, to możemy każde zadanie wykonać walcząc wręcz, walcząc na krótki dystans, albo z kilkuset metrów, wystarczy nieco cierpliwości, odpowiednia ilość amunicji, i można się bawić.

Sniper: Ghost Warrior 3
W jaskini znajdziemy schronienie, zapasy, i raz na jakiś czas Lydię

A jest się czym bawić, bo gra oferuje mały arsenał, jednak mam z nim problem. O ile bronie drugorzędne – karabiny i strzelby – są ok, to karabiny snajperskie są nieco nijakie. Są w zasadzie dwie grupy, które dzielą się na półautomatyczne i wymagające ręcznego przeładowania po każdym strzale. Poza tym nie różnią się niczym, co troszkę boli. Jakby tego było mało, to nie są licencjonowane, więc dane nam będzie strzelać z Dragoona SVD i Knighta 110. Jakby tego było mało, to jest pewna broń, która nie ma sobie równych – VSS Vintorez, „Brezatelya”. Dlaczego? Bo ponieważ każda broń jest taka sama pod względem celności, to istotny staje się tłumik i ilość amunicji. Tłumiki się zużywają po kilku strzałach i znikają z broni, chyba, że są integralną częścią broni. Wtedy są niezniszczalne. Tak się składa, że ta broń ma zintegrowany tłumik. A magazynek mieści 20 sztuk amunicji. To i dodatkowe 3 magazynki… Pozwala to nam na oddanie łącznie 80 strzałów. I nieważne, że ta broń zadaje prawdodpobnie najniższe obrażenia, i tak zabije się jednym strzałem w głowę każdego poza elitarnymi żołnierzami, których i tak jest za mało.

Sniper: Ghost Warrior 3
Dron to fajna zabawka ułatwiająca nam życie podczas fazy planowania i egzekucji

Wracajmy jednak do chwalenia gry. Strzelanie jest fajne. Muszę to przyznać. Co prawda gdy mamy do czynienia z niższymi poziomami trudności i pomocną kropką na ekranie pokazującą gdzie wyląduje kula, to można odnieść wrażenie, ze nie ma w nim nic szczególnego. Jeśli jednak usuniemy tą pomoc psującą rozgrywkę, to zaczyna być ciekawie. Tym razem mamy do użytku dwa pokrętła na lunecie – jedno kontroluje przewyższenie, a drugie powiększenie. Podczas gdy już się położymy w krzakach, rozłożymy dwójnóg, i znajdziemy cel, to stajemy przed wyzwaniem strzeleckim. Musimy odczytać odległość do celu, zmienić poprawkę na odległość, zobaczyć jak mocno wieje wiatr i skorzystać (z w końcu przydatnych!) lini pomocniczych celownika, żeby wziąć poprawkę na podmuchy wiatru. Gdy już jesteśmy gotowi do strzału, to naciskamy spust i obserwujemy. Obserwujemy jak kula nie trafia w głowę przeciwnika, bo zrobił krok w lewo, usłyszał świst kuli, i wszczął alarm. Ehh… To życie snajpera.

Sniper: Ghost Warrior 3
Dobra pozycja strzelecka do podstawa każdego dobrze wykonanego zadania

A alarm to kiepska sprawa. Zaalarmowani przeciwnicy są ciekawymi stworzeniami. Jeden, co jest bardzo fajne, strzelają. I to strzelają na kilkaset metrów, co wydało mi się bardzo realistyczne, bo przecież nie ma sensu podbiegać do przeciwnika, jak można go zasypać gradem kul z w miarę bezpiecznej odległości, wiecie, jak to bywa na wojnie. A kiepsko, bo twórcy wymyślili moździerze. Są to ustrojstwa stojące w prawie każdym posterunku i przeciwnicy mają zdolności jasnowidzenia. Powoduje to, że leżąc 500 metrów od jednostki, z tłumikiem na broni, zostaję ostrzelany pociskami moździerzowymi. Czy przeciwnicy dali mi znać, że mnie wykryli? Nie, ostatnia wiadomość głosiła, że gdzieś jestem, nikt nie powiedział gdzie. To mnie nieco zirytowało, bo można by wstawić jakieś teksty dotyczące kierunku strzałów, błysku gazów wylotowych, czegokolwiek, co dałoby graczowi do zrozumienia, że jest wykryty na danej pozycji i czas zmienić lokację. Tak jak to robi Sniper Elite. Niestety tego zabrakło.

Sniper: Ghost Warrior 3
Lydia i Raquell to nieodzowna pomoc, i już myślałem, że obie będą o mnie walczyć.

Prawie zapomniałem o fabule pisząc recenzję. Jest ona oczywiście obecna, nie jest tragiczna, jak to zazwyczaj bywa. Braciszek zostaje uprowadzony podczas akcji na tyłach wroga, ślad po nim znika, a naszym zadaniem jest wyeliminowanie separatystów gruzińskich z regionu działań. Oczywiście okazuje się, że tak naprawdę chcemy dowiedzieć się gdzie jest brat i cała akcja toczy się wokół Wujka Sama mówiącego „zabij separatystów, brata znajdziemy przy okazji” i naszego bohatera mówiącego „będę szukać brata, a przy okazji zabiję kilku separatystów”. Pojawia się wątek dawnej miłości, który na szczęście zaczyna się i kończy na poważnej rozmowie i nie jest już poruszany, za co brawa twórcom, bo nie zniósłbym ckliwego wątku miłosnego w strzelance. A jak się szybko okazuje nasza ex to komandos, morderca, snajper, i w ogóle całkiem znośna blondi z fajnym akcentem. Jak się okazuje, bułgarskim.

Sniper: Ghost Warrior 3
Łuk to zaskakująco bezużyteczna broń – powinien zabijać jednym strzałem

Ok, ponad połowa napisana, więc czas na tego słonika, którego każdy widzi, ale nikt nie chce przyznać jego istnienia. No… Może na odwrót. Każdy przesadza w wypominaniem jego obecnosci – czas ładowania. Jasne, że czasy ładowania są tragiczne. Jest jednak jedna istotna kwestia – nie spotykamy ich często. Podczas mojej prawie 40-godzinowej przygody widziałem je może 10 razy. Czy to naprawdę tak dużo czasu widzieć jeden ekran ładowania raz na kilka godzin? Nie. Wiem, że może to być niefajne podczas gdy włączamy grę po raz pierwszy, ale jeśli już zaczniemy grać i drugi ekran ładowania mamy po dobrych 5-6 godzinach, gdy zaczynamy akt II gry, to nie wiem, czy całe psioczenie na czasy ładowania jest usprawiedliwione. Mogę się domyślać dlaczego są takie długie, chyba nawet wiem, dlaczego są takie długie, ale przynajmniej twórcy gry zarzekli się, że dopóki nie rozprawią się z tym problemem, to płatne dodatki do gry się nie pojawią. Zapewne niedługo przyjdzie nam czekać na upragnionego przez wielu patcha.

Sniper: Ghost Warrior 3
Widoki są cudowne, ale na konsoli ograniczone mgiełką i potraktowane ziarnistym filtrem

Graficznie gra wygląda bardzo dobrze. Jeśli po uruchomieniu gry jedyne co słychać od osoby postronnej to trzykrotne „wow”, to musi w niej coś być. Co prawda podczas rozgrywki można doświadczyć wiele błędów związanych z przenikaniem się przedmiotów, niepojawiających się elementów interfejsu (przez co przez połowę gry nie wiedziałem, że naciskając Y na kontrolerze można rozebrać leżącą broń na części), lub zupełnie wariujące tekstury przeciwników podczas próby ich przesłuchania. Czy to przeszkadza? Troszkę, chociaż są albo sporadyczne, albo zupełnie nieprzeszkadzające. W końcu nie trzeba widzieć elementu interfejsu, żeby wykonać akcję. Nie spotkałem natomiast błędów, które by sprawiały, że w ogóle nie da się dalej grać, co zdarzało się w droższych w produkcji grach niż Sniper: Ghost Warrior 3.

Sniper: Ghost Warrior 3
Separatyści uważają, że raz na jakiś czas cel uświęca środki

A więc jakie są wrażenia po rozgrywce? Dobre, zaskakująco dobre. Kolega do mnie wpadł i zapytał się, czy to przypadkiem nie jest taki trochę Far Cry, i jest. Miałem dokładnie takie samo wrażenie. A to nie jest źle. Far Cry to dobra gra, jeśli chcesz do tej koncepcji dodać kilka karabinów snajperskich i dobrą mechanikę strzelecką, to chwała za to. Czy mogę grę polecić? Tak, mogę to zrobić z czystym sumieniem, czego nie mogłem zrobić w przypadku Enemy Front. CI Games nadal musi sporo popracować na jakością swoich gier, ale Sniper: Ghost Warrior 3, to krok w dobrym kierunku.

Gra została udostępniona przez CI Games

Recenzent spędził w grze 39 godzin, zdobywając wszystkie 47 osiągnięć, i porządnie trzebiąc ludność Gruzji

8
Dźwięk:
8
Grafika:
7.5
Rozgrywka:
8.5

2 komentarze

  • Odpowiedz
    snip
    Maj 27, 2017 5:23 am

    „planowania i egzekucji” -> ale weź się doucz jak należy prawidłowo przetłumaczyć „execution” w tym konteksćie.

    • Odpowiedz
      Łukasz
      Maj 27, 2017 9:21 am

      To nie było tłumaczone, chociaż w tym przypadku w wyniku egzekucji założonego planu nastąpiła egzekucja egzekutorów i uwolnienie egzekwowanych Gruzinów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *