Gry Recenzja

Recenzja Slayaway Camp: Butcher’s Cut

Slayaway Camp: Butcher's Cut

Slayaway Camp to ciekawa gra, z komórek i komputerów osobistych trafiła na konsole. Wydanie konsolowe to wydanie nieco bardziej rozbudowane, które zawiera wszystkie wydane wcześniej dodatki, dodatkowych morderców, dodatkowe poziomy, no i osiągnięcia. Ale czym właściwie jest Slayaway Camp: Butcher’s Cut?

Slayaway Camp: Butcher's Cut
Świąteczny dodatek wprowadza Świętego Mikołaja jako mordercę

Gra przywodzi na myśl kilka wcześniejszych tytułów wyprodukowanych przez Square Enix Montréal i bazujących na ich własnościach intelektualnych: Hitman, Lara Croft i Deus Ex. Slayaway Camp, tak samo jak wspomniane gry, bazuje na poruszaniu się po kraciastej planszy, i eliminowaniu nieświadomych niczego obozowiczów. Tutaj jednak gra wydaje się znacznie bardziej uproszczona i bazująca na nas będących agresorami i bezbronności większości postaci na planszy. Sprawia to, że nasze czyny i nasza pozycja na planszy bezpośrednio wpływa na układ obozowiczów. To sprawia, że wyzwanie jest znacznie większe niż w przypadku gier od Square Enix, wielokrotnie zdarzyło się, że zapędziłem jakiegoś dzieciaka w kąt i nie mogłem się do niego dostać i go zamordować. Nie mamy tutaj w większości przypadku limitu ruchów, poza poziomami, gdzie ściga nas policja i musimy wydostać się z planszy, mordując wszystkich, w określonej liczbie ruchów.

Slayaway Camp: Butcher's Cut
Kolejne poziomy gry wprowadzają nowe mechaniki jak np. upadające szafy

Poza nieczęsto spotykaną łamigłówkową mechaniką, kolejną nietypową rzeczą jest styl graficzny. Jest to „minimalistyczny” styl polegający na umieszczeniu rozpikselowanych trójwymiarowych postaci w trójwymiarowym świecie, gdzie poruszamy się w dwój płaszczyznach. A wszystko jest opakowane w kasety VHS, bo gra bazuje na kultowych klasykach horroru. Pierwsza kaseta bazuje na Piątku, trzynastego, druga tak samo, ale z czasem, aby urozmaicić rozgrywkę i wprowadzić nowe mechaniki nieco zmienia lokacje. Odwiedzamy szpital, gdzie pielęgniarka morduje pacjentów, trafiamy w kosmos, żeby zająć się kosmitami, a nawet mordujemy jako niegrzeczny święty mikołaj. Każdy może mieć czasami zły dzień. Po ukończeniu wszystkich poziomów na danej kasecie odblokowane zostają nam kolejne poziomy. Usunięte sceny, które są w zasadzie przedłużeniem kasety o kilka kolejnych poziomów, a także dostajemy dostęp do biblioteki NC-17, która wprowadza do wczesnych poziomów mechaniki, których wcześniej nie uświadczyliśmy na tej kasecie. No i morderstwa są nieco śmieszniejsze. Chociaż nie wiem, czy to dobre słowo.

Slayaway Camp: Butcher's Cut
Obozowicze to niejedyne osoby, które spotkamy. Jest tez policja i SWAT

Oprawa graficzna, chociaż często przeze mnie krytykowana, tutaj zupełnie nie przeszkadza. Wręcz przyjemnie ułatwia wykombinowanie w jaki sposób trzeba się poruszać, żeby osiągnąć portal wyjściowy. W poprzednich grach, takich jak DreamBreak, czy Final Station grafika powodowała problemy, jako że w grach akcji wymagana była szybka reakcja, a zaimplementowanie staromodnych systemów rozgrywki wcale nie ułatwia tego. Zupełnie inaczej gra się w Another World, a inaczej w planszówkę, która tak wygląda. Tym niemniej gdyby Slayaway Camp wyglądało bardziej jak Friday the 13th: The Game. W sumie Slayaway Camp to Friday the 13th GO, a czy grze jest potrzebna lepsza rekomendacja?



Gra została udostępniona przez Digerati Distribution

Recenzent spędził w grze około 6 godzin, kończąc wszystkie podstawowe kasety i odblokowując wszystkie 50 osiągnięć.

5.5
Dźwięk:
6
Grafika:
3
Rozgrywka:
7.5

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.