Gry Recenzja

Recenzja sezonu The Walking Dead: A New Frontier

New Frontier

Trudno jest mi pisać o The Walking Dead, ponieważ naprawdę dużo zależy od poczynań gracza, a większość tego co się dzieje jest bardzo istotne dla doświadczenia. Mam wrażenie, że pisanie recenzji gier od Telltale Games jest jak stąpanie po cienkim lodzie. A więc – A New Frontier!

A New Frontier
Retrospekcje to jedyne momenty, kiedy będziemy mogli pokierować Clem

W mojej recenzji pierwszego odcinka pisałem o tym, że byłem nieco zaniepokojony faktem, że nasza dotychczasowa postać pierwszoplanowa jest nieco na uboczu całej historii. Z czasem jednak przywykłem do postaci Javiera, nawet go polubić. To natomiast pozwoliło mi spojrzeć na sezon trzeci z nieco innej perspektywy. Historia gry kręci się bowiem wokół pewnej frakcji, która miała zbyt piękne ideały i funkcjonowała zbyt pięknie, żeby być prawdziwą. New Frontier, bo tak ona się nazywa, nie tylko daje nam tytuł tego sezony, ale jest też motorem napędowym całej historii, a pierwszy odcinek, po ukończeniu którego napisałem poprzedni tekst o trzecim sezonie, tylko napomyka o tej jakże kolorowej frakcji. Nie zdradzę wiele, jeśli powiem, że New Frontier powstało jako reakcja na zagrożenia wynikające z zaufania niewłaściwym ludziom. Jako znak przynależności zaczęli znakować siebie samych dokładnie tak, jak znakuje się bydło. Metoda niezawodna, acz nieco niepokojąca. Oznaczało to wartości, jakimi może kierować się New Frontier, acz niekoniecznie.

A New Frontier
Sporo decyzji w grze bazuje na tym, w jaki sposób przebiegnie pierwsze spotkanie

Wiele w tym sezonie zależy od nas. Znacznie więcej niż poprzednio. Nawet to co wiemy, czego się dowiemy, a także jak wygląda New Frontier. Jak każda organizacja, która powstała na gruzach cywilizacji musi ona przetrwać i zapewnić godziwe życie swoim obywatelom, czasami nie zważając zupełnie na dobro ogółu ocalałych. Naszym głównym zadaniem w tym sezonie jest znalezienie granicy, wytyczenie jej, a potem ciągłe balansowanie na krawędzi, gdy dowiadujemy się kolejnych rzeczy. Spotykamy postać imieniem Jesus (zbieżność imion… przypadkowa?). Jest to osoba silnie wierząca w dobro i prawość ludzi, będąca w stanie zaufać. Relacja między bohaterami i tą nową postacią buduje się od samego początku i już wtedy zaczynamy dowiadywać się jakie wartości on ceni. Możemy podążyć jego ścieżką moralności, zawsze dawać drugą szansę, ale nie wybaczać. Wspomniana granica pojawia się w momentach, gdy jednego nie osiągniemy bez odrobiny drugiego. Zawsze trzeba twardo postawić na swoim, żeby móc potem pokojowo rozwiązać sytuację.

A New Frontier
Więź Clem z AJ’em jest bardzo silna, a on sam jest jej powodem do walki

The Walking Dead: A New Frontier jest najciekawszą grą w serii z wielu powodów. Pomijając już sam fakt stopnia dopracowania gry, pewnej subtelnej zmiany w grafice, a także coraz lepszej pracy aktorów, to można odnieść wrażenie, że osoby piszące grę zaczynają się rozkręcać. Jest wiele ścieżek, które znacznie różnią się, chociaż wciąż docierają do tej samej konkluzji. Dodatkowo Clem wydaje się być znacznie aktywniejszą postacią w tej historii niż się początkowo wydawało. Nie jest ona biernym obserwatorem, a postacią, która korzysta z sytuacji starając się osiągnąć własne cele. AJ napędza jej akcje, nieważne, czy to w retrospekcji, czy obecnie. Dodatkowo Javier musi sobie radzić z własną rodziną, a ta ekipa jest dość niesforna i często trzeba wybierać między zadowoleniem pewnej osoby, a doprowadzeniem jej do całkowitej furii. Minusem takiej fabuły jest to, że często zostajemy postawieni w sytuacji, gdzie nasze wcześniejsze poczynania mają zbyt wielkie znaczenie pomimo nieistotnej natury, co zablokowuje nam pewien tor akcji.

A New Frontier
Ostatnie pożegnanie z Clem jest silnie zależne od tego, co się stało w Richmond

Można się oczywiście do wielu aspektów gry przyczepić. Najbardziej irytuje mnie właśnie ten ostatni, przy czym dodatkowo nie wiadomo jak pokierować akcją. Tutaj mamy w zasadzie sytuację podobną do meksykańskiego pojedynku, gdzie trzeba meandrować pośród różnych ścieżek dialogowych żeby osiągnąć swój cel, a i tak ktoś straci głowę. Tym niemniej jest to gra, i sezon, wart polecenia, natomiast najbardziej cieszące jest to, że ostatnią rzeczą, którą możemy przeczytać w grze jest stwierdzenie, że historia Clem będzie kontynuowana. Już zapewne bez Javiera jako postaci głównej, czy nawet pobocznej, ale prawie na pewno z jego epizodycznym wsparciem.



Gra została udostępniona przez Telltale Games

Recenzent spędził w grze około 7 godzin, ponownie mordując kupę zombie, zdobywając wszystkie osiągnięcia, a przy tym przeżywając mocną huśtawkę nastrojów

8.8
Dźwięk:
8
Grafika:
7.5
Rozgrywka:
9.5
Ocena serii:
10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.