Gry Recenzja

Recenzja SEUM: Speedrunners from Hell

SEUM: Speedrunners from Hell

Jak często gra rozśmiesza nas już w menu? Dawno mi się to nie zdarzyło, ale SEUM: Speedrunners from Hell zrobiło właśnie to. Gra nie jest piękna, ale bywa zabawna, i nie jest głupio wymagająca. Czy SEUM: Speedrunners from Hell jest wszystkim, czym DeadCore nie było?

SEUM: Speedrunners from Hell
Część poziomów wymaga wyczucia czasu

SEUM: Speedrunners from Hell to kolejna już gra, która stawia przed nami wyzwanie polegające na jak najszybszym pokonaniu lokacji. Ale o ile Speedrunners jest bardziej nastawione na zabawę w wielu graczy, a DeadCore ma za długie poziomy, to SEUM idealnie trafia w rozgrywkę dla pojedynczego gracza. To właśnie DeadCore był ostatnią grą tego gatunku, w którą mogłem zagrać. Gra miała moim zdaniem wiele fundamentalnych błędów. Pierwszy poziom, będący samouczkiem, ukończyłem w ponad pół godziny, drugi zajął mi równie dużo czasu. Okazuje się, że najlepsze czasy są natomiast wynikami błędów w grze, które gracze wykorzystali, żeby dostać się na szczyt tabeli wyników. SEUM: Speedrunners from Hell podchodzi do problemu tego typu rozgrywki w nieco inny sposób. Nie stawia na grafikę, a jakość rozgrywki, pomimo ograniczonych mechanik, i szybkość, która zawsze jest w tych grach najważniejsza. Przede wszystkim ma fabułę!

SEUM: Speedrunners from Hell
Część poziomów wymaga precyzji

A więc fabuła… Marty, zapracowany facet, uważa, że życie jest zbyt krótkie, żeby pić tanie piwo. W momencie, gdy zaczyna się relaksować, pod jego drzwi wsunięta zostaje płyta winylowa. Odtwarza ją, a z głośników wydobywają się diabelskie dźwięki. Pojawia się diabeł, odcina Marty’emu rękę, a Marty nie pozostaje mu długo dłużny i jedną odcina także diabłu. Po czym przyszywa rękę diabła w miejsce swojej brakującej kończyny i zaczyna godzić złodzieja, który zabrał mu cały zapas piwa. Genialna fabuła. Może nie jest najwyższych lotów, ale całkiem dobrze tłumaczy pogoń przez kolejne piętra piekieł, skakanie z portalu do portalu i możliwość strzelania kulami ognia z diabelskiej ręki. Poza tym krótkim wstępem, to fabuła jest zupełnie nieistotna. Nie widziałem dalszych przerywników filmowych, dialogów innych niż wyzwiska szatana, albo euforyczne komentarze Marty’ego. Fabuła zbędna? Całkowicie, ale jest, nie przeszkadza i kreuje unikatowy humor tej gry.

SEUM: Speedrunners from Hell
Część wymaga cudu

Sama rozgrywka bazuje na, jak zresztą sugeruje tytuł, szybciutkim pokonywaniu tras. Genialne jest to, że trasy są kilkusekundowe. Jest to wielki plus, ponieważ widzimy postęp i jesteśmy w stanie szybko ocenić gdzie popełniliśmy błędy i możemy spróbować natychmiastowo je naprawić.  Brak długich tras zachęca do ponownego rozgrywania tych, które już ukończyliśmy, może to w celu znalezienia puszki piekielnego piwa, albo może w celu wykręcenia jeszcze lepszego czasu. A jeśli znudzą nam się trasy fabularne, to zawsze można skorzystać z kilku dodatkowych trybów, takich jak endless run, gdzie trasa jest na bierząco przed nami generowana, co bywa niezłym wyzwaniem. Możemy też rozegrać jedną z dodatkowych tras, które znalazły się w kolekcji w późniejszym czasie po premierze gry na PC. Może też spróbujemy naszych sił w speedrunie, który możemy dowolnie skonfigurować. Możemy np. wybrać opcję potrzeby ukończenia trasy i znalezienia puszki z piwem (a te trasy prawie nigdy się nie pokrywają), czy włączyć tryb Hardcore, gdzie nie możemy zginąć, ale możemy restartować trasę.

Część wymaga wytrwałości

Wizualnie jest niestety tak sobie. Gra nie jest piękna, ale widać, że taka nie miała nigdy być. Postawiono bardziej na stabilność i jasność projektu, niż na graficznie wodotryski. Jest to na szczęście gra, w której to nie przeszkadza, a wręcz pomaga. Rysowanie poziomów jest dalekie, wszystko ładnie widać od razu, trasy nie przysłaniają refleksy świetlne, czy inne graficzne bajery, ale z drugiej strony czasy ładowania są zaskakująco długie. Kiepskim pomysłem jest ładowanie poziomu kilka razy więcej, niż zajmie nam przejście trasy, nawet jeśli trwa to tylko 20 sekund. Dźwięk jest natomiast zrobiony całkiem dobrze, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę, że w większości podobnych gier udźwiękowienie jest znikome, jeśli jakiekolwiek. Mamy całkiem przyjemną ścieżkę dźwiękową, udźwiękowione cut scenki, komentarze diabła i Marty’ego na różnych etapach gry. Te są bardzo fajne, szczególnie gdy zginiemy i usłyszymy demoniczny śmiech. To niesamowicie motywuje!

SEUM: Speedrunners from Hell
Ale każdy z nich jest krótki i przyjemny

SEUM: Speedrunners From Hell to zdecydowanie jedna z ciekawszych gier, w które mogłem grać ostatnimi czasy, wyprodukowanych przez pomniejsze studio. Nie podeszli do projektu zbyt ambitnie, ale i nie postawili poprzeczki za nisko, co skutkuje grą będącą tytułem idealnym pod względem mechaniki, ale także taką, której brakuje nieco dopracowania. SEUM: Speedrunners From Hell to gra, która na pewno spełni oczekiwania wszystkich graczy, którzy się nią zainteresują, bo jasno określa czym jest i oferuje naprawdę dużo w tym zakresie. Cena jest dość wysoka, ale chyba trzeba się przyzwyczaić, że 60-70 złotych to nowa norma dla gier niezależnych.

Gra została udostępniona przez Headup Games

Recenzent spędził w grze 8 godzin, zdobywając 19 osiągnięć, ale nadal brakuje mu umiejętności, żeby zdobyć kilka złotek 🙁

7.3
Dźwięk:
7
Grafika:
6
Rozgrywka:
9

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *