Gry Recenzja

Recenzja Road to Ballhalla

Return to Ballhalla review recenzja

Road to Ballhalla to kolejna gra wydana przez tinyBuild Games, ale tym razem wyprodukowana przez studio Torched Hill znane z zupełnie niczego. Jest to jedne studio, które tworzy inżynier oprogramowania, co idzie zobaczyć, bo gra jest dopracowana, chociaż wydaje się dość prosta na pierwszy rzut oka. I też nieco dziwna.

Road to Ballhalla review recenzja
Road to Ballhalla czasami po prostu sobie z nas żartuje

Dziwność tej gry polega na dość specyficznym humorze. Twórca gry trochę się śmieje z gracza, a trochę z graczem. Możemy spotkać liczne sytuacje, które mogą nas rozśmieszyć, począwszy od pierwszej pracy koncepcyjnej, która jest dumnie promowana przez autora, przez dialog prowadzony z deweloperem poprzez wpadanie do dziury, która jest oznaczona „nie wchodzić”. Są też same poziomy, które bywają zaskakująco błyskotliwe pod względem humory. Road to Ballhalla to nie jest typowa zręcznościówka, czy gra logiczna. Jest to starannie dopracowane pod wieloma aspektami pierwsze dzieło swojego twórcy. Humor to jednak nie wszystko, co gra ma do zaoferowania. Road to Ballhalla to przede wszystkim gra zręcznościowo logiczna, która pozwala nam wykazać się, jeśli chodzi o zręczność naszych palców i o wyczucie czasu, które to mają największe znaczenie w naszych przygodach przez kilkadziesiąt poziomów w różnych wariantach wyzwań.

Road to Ballhalla review recenzja
A potem jeszcze trochę

Rozgrywka zaczyna się dość prosto, bo od samouczka, jednak miałem całkiem spory problem ze sposobem przedstawiania nam informacji na temat różnych przeszkód. Z jakiegoś powodu, mimo czytania wszystkiego, co się pojawiało na ekranie, umknęło mi, że w momencie przyspieszenia kulki nie możemy dotknąć czerwonych pól. Gdy kulka nie jest przyspieszona, to zadają nam obrażenia, jednak w momencie boostowania i wturlania się na czerwone płytki zostaje ona natychmiastowo i całkowicie zniszczona. Z czasem jest jednak lepiej, bo kolejne pułapki, które będą na nas czekać nie są już aż tak skomplikowana. Lasery, poruszające się czerwone pola, ale tym razem już nie czerwone, klastry owych pól, to wszystko pojawia się we w miarę szybkim tempie. Prawie na każdym nowym poziomie będziemy mieli coś nowego do zobaczenia, czy to będzie nowa pułapka, czy sposób zastosowania starej. Sprawia to, że gra nie pozwala nam poczuć się wygodnie, a to wszystko zanim zaczniemy próby czasowe.

Road to Ballhalla review recenzja
W końcu mamy przerwę na poznanie nowej mechaniki

Próby czasowe są kolejnym wyzwaniem, które musimy podjąć. O ile naszym zadaniem w standardowej grze jest zebranie odpowiedniej dla poziomu liczby żetonów i ukończenie poziomu poniżej limitu odrodzeń, to w próbach czasowych wymagania są zupełnie inne. W zasadzie jest jeden wymóg – czas. Próbę czasową możemy ukończyć na maksymalnie gwiazdki, które oznaczają najlepszy czas, dwie, lub jedną za samo ukończenie poziomu. Żeby jednak nie było za łatwo, to goni nas czarna chmura rodem z Lost. Nie pozwala ona nam na powolne ruchy, wymaga wręcz całkiem dobrej znajomości trasy. Jeden zły zakręt i możemy pożegnać się nie tylko z dobrym wynikiem, ale i próbą. Przejście planszy na trzy gwiazdki wymaga już wyczucie czasu, znajomości poziomów, a przede wszystkim zręcznych placów, bo nie mamy tutaj czasu na powolne precyzyjne ruchy. Muszą być równie precyzyjne, ale szybkie.

Road to Ballhalla review recenzja
A potem znowu gra sobie żartuje, ale tym razem chyba z siebie

Zarówno tryby, jak i wygląd, a to wszystko spięte humorem, sprawia że Road to Ballhalla wydaje się ciekawym tytułem. Co prawda gra nie jest tak zaawansowana jak Switchball, kultowego statusu niczym Marble Blast Ultra, czy nie ma tak wyrazistego stylu jak Rock of Ages, ale nie brakuje jej niczego. Prosta rozgrywka, miła dla oka oprawa graficzna, oraz zróżnicowane, rosnący poziom trudności, sprawiają, że gra się przyjemnie, a czas z grą mija szybciutko. Jest to kolejny przykład gry, w którą zacząłem grać i nie wstałem od niej, dopóki nie skończyłem wszystkich poziomów. Każdy z nich trwa niewiele, ale wraz z próbami czasowymi i wielokrotnymi przejściami, kręceniem coraz lepszych czasów i zaciętą walką o tę ostatnią gwiazdkę, łączy czas gry dodaje się do godzin. A wszystko to za nieco wygórowane 60 złotych. Nadal bowiem uważam, że Sometimes You i Ratalaika Games dostarczając gry niezależne w odpowiedniej cenie, za 20 złotych, nie 60.

Gra została udostępniona przez tinyBuild Games

Recenzent spędził w grze ponad 5 godzin, bawiąc się kulkami, które wpadały w dziurki, a potem z jakiegoś powodu wybuchały. Aha, i zdobył wszystkie osiągnięcia!

7.4
Dźwięk:
7
Grafika:
7.7
Rozgrywka:
7.5

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.