Gry Recenzja

Recenzja Race the Sun

Race the Sun

Race the Sun to ciekawa gra. Ciekawa nie dlatego, że wygląda cudownie, nie z powodu wyśmienitego dźwięku, a dlatego, że jest endless runnerem na konsoli. Race the Sun to dzieło studia Flippfly, ponownie dwuosobowego zespołu, chociaż tym razem akurat dwójki braci z USA. A więc czy endless runnery mają miejsce na konsolach?

Race the Sun
Napisy końcowe to odrobina zmierzchu, podczas której możemy posłuchać muzyki nie obawiając się o uniki

Race the Sun nie jest gra genialną jeśli chodzi o grafikę, audio, czy innowacyjność rozgrywki. Bierze bowiem proste bryły, a potem tworzy z nich świat po którym gonimy zachodzące słońce. Jest to w zasadzie mechanika każdego prostego endless runnera na komórkach, jednak pomniejszona jest o element losowości, co sprawia, że postęp jest prosty i łatwo zauważalny, ale po pewnym czasie zaczyna brakować wyzwania. Dodatkowo jest to chyba pierwsza gra takiego rodzaju na konsolach i niestety nie wydaje się ona zbyt dobra na pierwszy rzut oka. Moim głównym problemem jest to, że wydaje się ona niemalże zbyt prosta, a mechanika nie jest jasno wytłumaczona jeśli chodzi o niektóre elementy, które możemy podnosić, czy te, których możemy używać. Musimy w tej kwestii liczyć na wyświetlające się na ekranie podpowiedzi, mieć nadzieję, że trafimy na odpowiednią oraz, że skojarzymy w pamięci odpowiednie elementy. Jest to prawie jak rozwiązywanie zagadek logicznych.

Race the Sun
Gra nie wygląda źle, ale jest niego ograniczona pod względem kolorów i geometrii

Nieco nie rozumiem też założeń twórców gry, ponieważ ukazała się ona w pierwszej kolejności na komputerach osobistych, które nie są naturalnym środowiskiem takich gier, a po aż dwóch latach gra ukazała się na iOS (niestety nie mogłem jej przetestować na urządzeniach mobilnych z powodu braku wersji na Androida, co jest niesamowicie smucące, ponieważ gra wydaje się idealna na kilka wolnych minut między poważniejszymi zajęciami). Postanowiono jednak wskoczyć na głęboką wodę, no i co z tego wyszło? Nie mogę za bardzo gry skrytykować, ponieważ nie ma w niej nic złego. To, że żaden z elementów nie jest genialny i to, że gra nie pcha żadnej z granic postępu do przodu nie sprawia, że gra jest zła. Jest ona całkiem przyjemne i można podczas grania zatonąć w niej na chwilkę, co jest zawsze miłe podczas rozgrywki. Najgorszą rzeczą jakiej można doznać do znudzenie, a tutaj tego nie ma.

Race the Sun
Bonus „spowalniający zachód” z jakiegoś powodu po prostu przyspiesza nas na chwilkę

Jak pisałem już, gra nie korzysta z losowości poziomów. Każdy z nich, przynajmniej na Xboksie, jest dokładnie taki sam. Wydaje mi się, że jestem w stanie z pamięci odtworzyć już ruchy potrzebne do zaliczenia pierwszych trzech poziomów po lini najmniejszego oporu, a to nie jest dobrze. Taki sposób prowadzenia poziomów sprawia, że za każdym razem pozwalamy sobie na relaks, a potem uderzamy w ścianę, którą jest zmiana ułożenia poziomu w etapie, który odwiedzamy po raz pierwszy. Nie było chyba sytuacji, gdzie przetrwałbym cały nowy poziom i nie rozbił się na jednej z pierwszych przeszkód nowego poziomu. Działo się tak podczas przeskoku z pierwszego na drugi, i z trzeciego na czwarty. Jeśli jednak mam znaleźć coś dobrego w tej grze, to jest tym zachód słońca. Gra bazuje bowiem na naszym pościgu za zachodzącym słońcem, a jego brak powoduje zatrzymanie silników naszego statku. Co prawda zachód może być nieco oślepiający, jednak wygląda całkiem spektakularnie.

Race the Sun
Z czasem poziomy bazują bardziej na szczęściu niż zręczności

Inny plus to cena, jest to jednak z nielicznych gier, która nie kosztuje 60 złotych, ta kosztuję tylko połowę tej sumy. Mizerny plus, ale każdy się liczy, żeby wybić się ponad konkurencję w sektorze gier niezależnych. Można się też przy niej zrelaksować i nie wywołuje ona generalnie tyle gniewu, co u niektórych. Dlatego też chcę jej na Androidzie. Na Xboksie muszę niestety ocenić grę jako „meh”, bo pośród morza gier na wszystkich platformach, Race the Sun to zdecydowanie nie jest gra, którą mogę polecić komukolwiek. No, może na PC. Wersja Steam gry wspiera VR, a także Steam Workshop, co na pewno daje jej mnóstwo dodatkowego potencjału.

Gra została udostępniona przez Flippfly

Recenzent spędził w grze 3 godziny, odblokował 5 osiągnięć, a w międzyczasie zbyt wiele razy podziwiał zachód słońca w ciągu jednego dnia!

6.7
Dźwięk:
7
Grafika:
6
Rozgrywka:
7

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.