Gry Recenzja

Recenzja Pokémon: Magikarp Jump

Pokémon: Magikarp Jump

Kto by pomyślał, że gry utożsamiane z Nintendo tak szybko zadomowia się na komórkach? Cóż, co najmniej ja. Tym razem nie pora jednak na Animal Crossing, a na kolejną grę z serii Pokémon – Pokémon: Magikarp Jump. Co znowu wymyślili, żeby zachęcić graczy do gry? Krótka odpowiedź – zupełnie nic.

Pokémon: Magikarp Jump
Losowe spotkania są nieciekawe i raz na jakiś czas tracimy przez nie Pokémona

Pokémon: Magikarp Jump to gra, która bazuje na bezużyteczności Magikarpa, bo jeśli nie wiecie, jest on całkowicie bezużyteczny w świecie Pokémonów. Jego ewolucja jest potężna, ale do jej momentu potrafi on tylko pływać i się rzucać. Gra wykorzystuje statyczność tego Pokémona i jego talent do skakania. Okazuje się, że na samym początku gry przybywamy do wioski, gdzie wszyscy hodują Magikarpy i stworzyli własną ligę pojedynków, gdzie trenerzy i ich Magikarpy konkurują o tytuł najlepszego skoczka wzwyż. Dostajemy naszego pierwszego potworka i zaczynamy go trenować, zwiększamy jego potencjał skoku karmiąc go, wykonujemy różne ćwiczenia, zbieramy pieniądze na rozwój sprzętu treningowego, i spotykamy losowych ludzi.

Pokémon: Magikarp Jump
Gra nigdy nie tłumaczy w jaki sposób mamy trenować

Grałem w grę chyba godzinę, gdy ją po raz pierwszy odpaliłem, żeby zorientować się, że w zasadzie ukończyłem dopiero pierwszy przebieg, a gra wymaga ich wielu. Każdy jest oczywiście szybszy, bo sporo czasu zajmuje przewijanie elementów „fabularnych” i samouczki. Problemem jest to, że za każdym razem kiedy zakończymy wszystkie starcia w sezonie, albo gdy przegramy, to nasz Magikarp odchodzi, albo zostaje emerytowanym weteranem ligi. Oznacza to, że porażka w zawodach, albo ukończenie sezonu, cofa nas na początek i zaczynamy grę znowu od łowienia kolejnego podopiecznego ze stawu i treningu od pierwszego poziomu. Problemem jest to, że Pokémon: Magikarp Jump to typowa gra, gdzie możemy grać tylko przez chwilę na godzinę. Trening jest ograniczony do trzech razy, po czym musimy czekać 20 minut na kolejny trening. Oznacza to, że o ile nie mamy wystarczająco dobrego Pokémona żeby stawić czoła kolejnym przeciwnikom na arenie (czego zapewne i tak nie będziemy chcieli robić przed osiągnięciem limitu siły w obawie o przegraną) będziemy grać przez 3 minuty, a potem będziemy zmuszeni do przerwy, bo w grze nie można robić nic innego.

Pokémon: Magikarp Jump
Każda rozgrywka zaczyna się od połowu naszego podopiecznego

Pisałem jednak, że spędziłem w grze ponad godzinę za pierwszym razem, co jest oczywiście nadal prawdą. Gra zaczyna zaskakująco szybko, żeby z czasem zwolnić tempo rozgrywki niemalże do momentu zatrzymania. Początkowe szybkie zdobywanie poziomów i badanie tego, co gra ma do zaoferowania powoduje, że cały czas coś się dzieje. Po ukończeniu eksploracji okazuje się jednak, że gra ma dość mało do zaoferowania i nie wiem, czy przyciągnie kogoś na dłuższy czas. Mnie na pewno nie. Gra, w której cały czas musimy zaczynać od nowa, i nie mamy żadnego widocznego postępu, wydaje się bezsensowna. Jest to oczywiście darmowy tytuł, więc można mu nieco wybaczyć. Nie zmienia to jednak faktu, że chyba nawet deweloperzy widzieli bezsens tej gry. W zasadzie recenzja może być podsumowana ich krótkim opisem gry:

What is this world coming to?!
It’s a Pokémon game all about the weakest Pokémon ever Magikarp!

Gra jest do pobrania za darmo na Androida i iOS

Recenzent spędził w grze 3 godziny, szkoląc 6 Magikarpów, oraz zdobywając kilka osiągnięć, które i tak nie mają znaczenia.

3.7
Dźwięk:
3
Grafika:
5
Rozgrywka:
3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.