Gry Recenzja

Recenzja Path of Exile

Path of Exile

Path of Exile to ciekawy tytuł, o którym podczas usłyszałem po raz pierwszy podczas jednego z podcastów Majora Nelsona. Jedna z wielkich fanek Diablo zaczęła opowiadać o grze i padło pytanie o to, czy Path of Exile jest lepsza od Diablo. Moje zdanie jest takie: Path of Exile ma do zaoferowania wszystko to, co Diablo, gdyby Diablo było darmowe.

Path of Exile
Ekwipunek wymaga dopracowania, waga to lepsze rozwiązanie niż zajmowane miejsce

Do Path of Exile byłem początkowo nastawiony dość sceptycznie. Gra jest przede wszystkim darmowa, co już na samym początku nie zachęca, ale jednak zainstalowałem ją i zacząłem grać. Wydaje mi się, że największym błędem, jaki popełnili twórcy gry, to zerżnięcie z Diablo za małej ilości pomysłów. Gra od Blizzardu była rozwijana dekadami, Path of Exile ma niestety wiele dolegliwości wieku dziecięcego, a w dodatku jest grą kiepsko przystosowaną do konsol. Wiele rzeczy, które wydają się dość oczywiste, zostało pominiętych. Nie widzimy bezpośredniego porównania dwóch przedmiotów, więc musimy skakać od jednego do drugiego i szukać różnic. Ekwipunek bazuje na miejscu w ekwipunku – kratkach –, a nie ciężarze, więc nie możemy swobodnie zbierać śmieci, bo po zabiciu pierwszych kilku przeciwników nie mamy już miejsca na nic innego. W końcu ruchy są pływające i nieco opóźnione, więc cały czas odczuwamy brak płynności rozgrywki.

Path of Exile
System klasowy jest bardzo skomplikowany i wymaga nieco nauki

Widać, że gra była tworzona pod komputery osobiste, a wydanie jej na konsole było decyzją, którą realizowano w wolnych chwilach. Najgorsze jest to, że zupełnie nie przemyślano rozwiązań ekwipunkowych, czy poruszania się po menu. Diablo III idealnie rozwiązało te problemu tworząc grę z myślą zarówno o konsolach, jak i komputerach, więc wszystko wydaje się niesamowicie ukonsolowione, ale nie przeszkadza to graczom na komputerach. Ruchy to natomiast wina porozumienia się z serwerem. Path of Exile jest bowiem grą online, gdzie dostajemy własne instancje do eksploracji, a miasta i posterunki są swoistymi miejscami zgromadzeń wszystkich graczy. Jest to dość dziwne połączenie gry, która miała być RPG, z elementami MMO. Nie jest to jednak tak dopracowane jak w innych tytułach, które używają podobnych połączeń, jak na przykład Guild Wars, gdzie miasta są faktycznie centrami społeczności, a nie miejscami, w których odbieramy zadania.

Path of Exile
Interfejs bardzo przypomina Diablo, ale zajmuje dużo więcej ekranu

Jeśli jednak wyjdziemy z miasta i przyzwyczaimy się do opóźnienia sterowania, to doświadczymy całkiem porządnej gry. Path of Exile oferuje dokładnie to samo, co Diablo III. Co prawda część mechanik jest uproszczona, a wszystko jest wykonane bez wielomilionowego rozmachu, ale jednak doświadczenia są niesamowicie podobne. Coś co mnie zaskoczyło, to jednak niski poziom ekspozycji fabuły. Gra nie podkreśla co jest zadaniem fabularnym, a co zwykłym zadaniem kurierskim. Przez pierwsze kilka godzin powodowało to, że w zasadzie przesuwałem się fabularnie na ślepo. Każdy kawałek mapy jest bowiem dostępnym natychmiastowo, a jedynym ograniczeniem jest nasza siła. Penetracja dalszych fabularnie części gry nie była żadnym problemem przy odrobienie szczęścia, ale potem trzeba było się wracać przez kilka poziomów, bo dochodziłem do miejsca, które ewidentnie wyglądało jak arena walki z bossem, którego jeszcze nie było. W tym momencie uświadamiamy sobie, że od kilku godzin nie zrobiliśmy nic, poza mordowaniem.

Path of Exile
Bardzo dziwne jest to, że postać wydaje się nieśmiertelna od samego początku gry

Wracając do zadanego pytania. Diablo III, czy Path of Exile? Odpowiedź wydaje się dość prosta. Przesiadka z Diablo na Path of Exile to krok wstecz, jeśli mamy co robić w grze Blizzardu, to polecam przy niej zostać. Jeśli jednak nie mamy pieniędzy na ten tytuł, to Path of Exile to idealna opcja. Gra jest prostsza, darmowa, wygląda i brzmi całkiem nieźle, więc Diablo III nie ma nad nią żadnej konkretnej przewagi, jeśli nie mamy osobistych przesłanej do zakupu tego tytułu. Mam tylko nadzieję, że Grinding Gear Games nie podda się i wersja na Xboksa One będzie rozwijana i ulepszana jednocześnie. Czy warto w nią zagrać? Oczywiście, że tak!

W grę grano na Xboksie One

Recenzent grał w grę 20 godzin, zdobywając 8 osiągnięć, a przy okazji zdobywając wiele poziomów postacią o dziwnej klasie.

8.3
Dźwięk:
8
Grafika:
8.5
Rozgrywka:
8.5

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *