Gry Recenzja

Recenzja Paladin

Paladin

Paladin to dość niefortunna nazwa dla gry w roku 2017 i 2018. Wyniki wyszukiwania są zdominowane przez Paladins: Champions of the Realm. Sporo graczy pominie więc Paladin zupełnie nie wiedząc o istnieniu gry, ale szkoda, bo jest warta uwagi z kilku powodów.

Paladin
Im wyższy poziom trudności tym tłoczniej bywa na naszym ekranie

Paladin to dość prosta gra w założeniu i egzekucji. Ziemia jest atakowana przez obcych, a naszym zadaniem jest obrona kilku miast, i pośrednio całej cywilizacji, przed najeźdźcą. W nasze ręce zostaje oddany potężny arsenał broni zamocowanych na najwyższej klasy samolotach bojowych. Przeciwnicy też nie są najłatwiejszymi przeciwnikami pod słońcem. Posiadają znaczny arsenał statków bojowych, które niejednokrotnie preferuje poświęcić, jeśli nasza śmierć zostanie zagwarantowana. Doprowadza to często do sytuacji, kiedy stajemy naprzeciw armii samobójczych trutni, których jedynym celem jest nasza maszyna. Bardzo to wszystko ładnie brzmi, a prawda jest taka, że gra to prosta dwuwymiarowa strzelanka, gdzie kontrolujemy nasz statek w bardzo ograniczonej przestrzeni. U dołu mamy wspomniane miasta o ograniczonej liczbie populacji, u góry mamy niebo, a pomiędzy znajduje się nasze pole walki. Stanie przeciwko nam 40 fal przeciwników o rosnącej trudności i różnorodności.

Paladin
Co kilka fal zostaje nam przedstawiony nowy przeciwnik

Zaczyna się całkiem spokojnie, zostajemy zapoznani z przeciwnikami, którzy atakują tylko nas powolutku skokowo zbliżając się w naszym kierunku, albo bardzo szybko, zależnie od poziomu trudności. Następnie pojawiają się przeciwnicy, którzy atakują miasta laserami, z czasem także wprowadzając coraz trudniejszych, coraz bardziej licznych, i coraz bardziej zaskakujących przeciwników. Doprowadza to do sytuacji, gdzie prawie na pewno zginiemy tylko dlatego, że nie mieliśmy pojęcia, że przeciwnik rozpada się na kilka szybkich rakiet lecących w naszym kierunku, czy nagle zyskuje na szybkości, jeśli jest w naszym zasięgu. No i raz na jakiś czas jest boss. Boss niestety nie różni się między kolejnymi poziomami i zawsze dane nam będzie walczyć tylko z jednym, który z czasem nabiera siły. Walka to nie jest niestety najfajniejszy element tej gry, a jest niestety podstawą tego tytułu. Brakuje mi w Paladin systemu ulepszeń znanego chociażby z takiego klasyka jak 1942, gdzie atak zmienia się po podniesieniu odpowiedniego bonusa.

Paladin
Podczas tej introdukcji musimy walczyć tylko z nim, co szybko nas uczy jak z nim postępować

Tutaj system ulepszeń został rozwiązany nieco inaczej, bo każdy przeciwnik jest warty kilka punktów i kilka dolców, a za nie kupujemy ulepszenia. Tych jest sporo, ale skupiają się głównie na zwiększaniu naszej przeżywalności, a nie urozmaicaniu sposobu rozgrywki. Mamy standard w postaci zwiększonych obrażeń, które wydają się niczego faktycznego nie robić poza walką z bossem. Możemy też wykupić inteligentne ładunki atomowe, które działają jak nasza tarcza, możemy zwiekszyć limit populacji miasta, który służy jako ich punkty wytrzymałości, czy możemy zainwestować w kampanię promującą rozmnażanie, co zwiększy co poziom liczbę obywateli o kilkaset osób. Możemy też rzecz jasna uzupełniać także punkty wytrzymałości i wspomniane atomówki. W gruncie rzeczy nie jest to nic ciekawego. Gry mają ciekawsze systemy zakupów, ale jedna rzecz zastanawia. Poziom trudności, który jest niesamowicie płynny i dynamiczny. Można go zmieniać dokładnie w każdy momencie, w którym mamy dostęp do menu pauzy.

Paladin
Grafika nie jest zróżnicowana, a kształty są proste, niezbyt wiele pracy w nią włożono

Mamy problem z bossem? Poziom trudności w dół. Brakuje nam na zakupy? Ponieważ cena zależy od poziomu trudności, to poziom trudności w dół. Za łatwo, a chcemy zarobić, albo zdobyć więcej punktów? Poziom trudności w górę. Gra nie karze nas za zmiany, co jest dość nietypowe z punktu widzenia gracza. Nigdy nie spotkałem się jeszcze z takim systemem, który dowolnie pozwala nam na kontrolę nad siłą i szybkością przeciwników, a także cenami. Ale wspominałem, że gra jest warta uwagi. Powody są dwa. Pierwszym jest fakt, że Paladin jest nadzwyczaj przyjemną gra. Te 2 godziny. które spędziłem dążąc do ostatecznego starcia (kilkukrotnego rzecz jasna, gra w jednym przejściu zajmuje około 30-40 minut, czyli po minucie na falę). Każda minuta była przyjemna, mimo licznych uproszczeń, które spotkamy w grze. Drugim jest to, że potrzebujemy około godziny na zdobycie całego zestawu osiągnięć, więc szybciutko podreperuje to nasz Gamerscore. Platyny chyba za tę grę nie ma.

Paladin
Na wyższych poziomach trudności nawet słabi przeciwnicy bywają problemem

Ogólnie Paladin to tytuł raczej niszowy, który bez rekomendacji zainteresuje niesamowicie małą grupę osób. Rozgrywka rodem z przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych nieco przywodząca na myśl dziecko Missile Command i Asteroids. Prosta, niewymagająca, jeśli chcemy się zrelaksować, i nieco zbyt trudna, jeśli chcemy spróbować naszych sił w wyzwaniu, jakie gra oferuje na najwyższym poziomie trudności. No i cena nie powala jak zazwyczaj. Skromne 30-kilka złotych to chyba minimum, jakie jest żądane za grę niezależną.



Gra została udostępniona przez Pumpkin Games

Recenzent spędził w grze ponad 2 godziny, zdobywając wszystkie 20 osiągnięć i kilka razy ratując ziemię przed zagładą. Czy było warto? Chyba...

5.7
Dźwięk:
5
Grafika:
4
Rozgrywka:
8

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.