Gry Recenzja

Recenzja Oh…Sir! The Insult Simulator

Oh...Sit! The Insult Simulator

Oh…Sir! The Insult Simulator to gra od polskiego studia Vile Monarch, które ostatnio zaszczyciło nas tytułem Crush Your Enemies, który nie był najlepszą grą, w którą grałem rok temu. Teraz spróbowali podejść do tematu gier z nieco innej strony, wydając dość nietuzinkowy symulator, chociaż nie wiem, czy grę można tak nazwać.

Oh...Sit! The Insult Simulator
Ciekawostka, pod postać Grisha głos podkładał jeden z twórców gry

Oh…Sir! The Insult Simulator to dość ciekawa propozycja, ponieważ pozwala nam obrażać innych graczy, lub sztuczną inteligencję, w kilku scenariuszach przedstawionych w grze. Scenariusze są lokacjami, które nadają temat naszej kłótni i motywują bohaterów waśni. Są to miejsca takie jak przedział w wagonie, gdzie trzeba wywalczyć miejsce do siedzenia, las, w którym musimy walczyć o prawdę o morderstwie, czy bramy niebios, gdzie musimy uzyskać odpowiedź na ostateczne pytanie. Swoją drogą, Restauracja na końcu wszechświata autorstwa Douglasa Adamsa odpowiada na to pytanie w dość humorystyczny sposób, i to już na 2 stronie! Polecam przeczytać. Ale wracając do gry, lokacje nie służą jedynie jako elementy estetyczne, ale także dodają kilka opcji znieważania związanych z okolicznościami, a także z przedmiotami znajdującymi się w okolicy. Sam zmyślny system znieważania zasługuje także na nieco uwagi.

Oh...Sit! The Insult Simulator
Długie i sensowne teksty raczej się nie zdarzają, ten jest zaskakująco długi i dobry

Bazuje on na kilku podstawowych elementach, którymi są: podmiot, epitety, łączniki, wielokropki, i wykrzyknienia. Jako pierwszy musi zostać wybrany podmiot, a mamy wybór z między innymi „ty”, „twoja matka”, „twój mąż”, „samochód twojego kuzyna”, „twój dom”, i tak dalej. Wybór jest całkiem spory, co sprawi, że niestety rzadko trafimy na taki podmiot, który jest akurat nam potrzebny. Druga część to już właściwa obelga, i tutaj może nas naprawdę ponieść radosna twórczość. Nie wiem jak w przypadku innych, ale moje obelgi czasami traciły sens w bardzo krótkim czasie, a raz zdarzyło mi się stworzyć obelgę złożoną z ponad 30 członów! Było to zdecydowanie za długie i zbyt zagmatwane zdanie, ale było w miarę efektywne, ponieważ była to walka z podróbą Morgana Freemana u bram niebios, więc wywlekanie „problemów rodzinnych” było szczególnie efektywną zagrywką. Każdy z uczestników ma bowiem ściśle określoną słabość, która pozwoli urazić ich jeszcze bardziej.

Oh...Sit! The Insult Simulator
Scenariusze dają graczowi motywację do wyzwisk, a grze… fabułę? Nie…

Tak rozbudowany system daje wielką wolność, ale z drugiej strony jego działanie nie jest dokładnie wytłumaczone. Mamy kilka podpowiedzi, które pozwalają nas nakierować na odpowiedni tor, jak na przykład podpowiedź odnośnie tego, że nie ma sensu tworzyć zbyt długich obelg, lepiej jest skupić się na jakości. Czasami proste obelgi są niestety niemożliwe do wykonania, a możemy być kuszeni ich stworzeniem tylko i wyłącznie dlatego, że są one odpowiedzialne za osiągnięcia. „Jesteś głupi”, „twoja stara to twój stary”, czy „nadal używasz Windows Vista” są klasykami, które są niesamowicie nieskuteczne, ale za każdy z nich jest osiągnięcie. Wśród osiągnięć Oh…Sir! The Insult Simulator możemy także znaleźć jedno, które jest idealnie zatytułowane. Nosi bowiem nazwę „It Gets Boring After An Hour”.

Oh...Sit! The Insult Simulator
Każda z postaci ma tematy, których nie lubi poruszać. Porusz je…

Mogę bowiem chwalić na wiele sposobów realizację gry. Grafika nie jest boska, ale idealnie pasuje. Gra jest w pełni udźwiękowiona, co oznacza, że każda postać będzie wymawiała obelgi, które ułożymy, co jest całkiem niesamowite, bo nie wiem jak aktorzy wytrzymali sesje nagraniowe. Nie mogę jednak zapomnieć o tym, jak prawdziwa jest treść tego osiągnięcia. Gra się po prostu nudzi po godzinie. Rozumiem, że jest idealna na komórkach, jedna walka, i robimy coś innego. Gdy jednak siadamy przy konsoli, to na pewno więcej niż tylko kilka minut, a granie, i granie, i granie, w Oh…Sir! The Insult Simulator staje się z czasem nużące w niesamowitym stopniu, czego żadnej grze nie można wybaczyć. Niestety gra bazuje tylko na jednej czynności powtarzanej do znudzenia, więc będzie niesamowicie trudno uzyskać z niej większe ilości rozrywki, niż godzina, czy dwie. No, chyba, że lubimy obrażać innych ludzi w Internecie, bo wtedy zawsze można grać online.

Oh...Sit! The Insult Simulator
Wyrażenia z „!” pozwalają nam zakończyć obelgę z gracją dżentelmena

Oh…Sir! The Insult Simulator to zdecydowanie tytuł ciekawy. Jeśli dodamy do tego nieco lokalnego patriotyzmu, kilka osiągnięć, oraz niezmienioną cenę po przeniesieniu gry z komórek na konsole, to zdecydowanie dostaniemy tytuł, którym warto się zainteresować. 10 złotych to niespotykana cena za grę, nawet niezależną, na konsolach. Vile Monarch podjęło moim zdaniem słuszną decyzję, a gra na konsoli służyła mi jako swoiste demo, bo niedługo po zagraniu w dużo wersję kupiłem grę na Androida. 10 złotych to nie dużo, żeby móc obrażać innych, tak?



Gra została udostępniona przez Evolve PR

Recenzent spędził w grze około 2 godzin, odblokowując 6 osiągnięć i obrażając Stwórcę, to był całkiem dobry dzień

6.8
Dźwięk:
7.5
Dźwięk:
5
Rozgrywka:
8

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.