Gry Recenzja

Recenzja Mars: Chaos Menace

Mars: Choas Menace review recenzja

Gdy dostajesz grę, której pierwszy człon nazwy stanowi słowo „Mars” to budzą się nadzieje, że to kolejna trzecioosobowa gra akcji. Jednak tak nie jest. Mars: Chaos Menace to szybki i nienawidzący gracza shoot ‘em up, który po pięciu miesiącach pojawił się w końcu na Xboksie One.

Mars: Chaos Menace recenzja review
Już pierwszy poziom w grze zapewnia niesamowicie wysokie poziom wyzwania

Mars: Chaos Menace zaczyna się całkiem obiecująco. Krótki wstęp fabularny, poznajemy sytuację i naszego bohatera, ale ani jedno ani drugie nie powala. Planeta to Mars, który został zaatakowany przez całą armię potworów różnej maści. Znajdziemy tutaj wielkie robaki sterczące z ziemi, masę latających dziwadeł, kilka pełzających, a także spore ilości pływających. Zestawy zmieniają się w zależności od lokacji, jednak wydają się one być dokładnie takie same w każdym wypadku. Ich celem jest nas zabić, albo maksymalnie utrudnić nam życie i nie będę ściemniał – udaje im się to całkiem niezawodnie. Cały problem przeciwników w grze polega na ich ilości i ataku. Nasz bohater jest dość wątły, a przeciwnicy liczni. W wyniku złych decyzji projektowych może się okazać, że gra staje się po prostu nie do przejścia, jeśli weźmiemy te dwa czynniki pod uwagę. I właśnie tak prawie jest z Mars: Chaos Menace. Ta gra istnieje po to, żeby nas zabić!

Mars: Chaos Menace recenzja review
Walki z bossami nie są zbyt trudne, atakują oni zawsze zgodnie ze schematami

Najlepszym dowodem na to jest fakt, że przez pierwsze dwie godziny gry nie mogłem przejść pierwszego poziomu. To jednak nie tak, że nie potrafię grać w tego rodzaju gry. Problem występuje z uwagi na fakt, że po otrzymaniu jednego punktu obrażeń giniemy. Generalnie jeśli przeciwnika albo jego pocisk nas trafi, to tracimy życie i musimy zużyć jedną próbę. Sprawia to, że wielokrotnie podczas rozgrywki znajdziemy się w sytuacji, w której zaraz po odrodzeniu znajdujemy się pod tak wielkim ostrzałem, że tarcza nie wytrzyma, a my padniemy. A niestety przeciwnicy nie mają w tendencji nam odpuszczać, więc nawet jeśli ich miniemy, to się obrócą i zaczną nas atakować od tyłu. Jest to kolejny problem z grą, który wydaje się dla mnie irytujący bardziej niż powinien. Przeciwnicy pojawiają się zewsząd, a co najgorsze, wlatują w nas od dołu ekranu. Z uwagi na rzut kamery musimy trzymać się dołu ekranu, a z tego miejsca często wyskakują przeciwnicy, przy czym my nie dostajemy żadnego ostrzeżenia. Jedyna opcja to zapamiętać kiedy oni wyskoczą i szybko się odsunąć.

Mars: Chaos Menace recenzja review
Na ekranie często nie widać naszej postaci w ogniu przeciwnika, w przeciwieństwie do tego zrzutu ekranu…

Jeśli pominiemy ten frustrujący aspekt gry, to Mars: Chaos Menace to całkiem znośny shoot ‘em up. Mamy w nim wszystkie aspekty, które świadczą o wysokiej jakości gry, czyli całkiem znośną grafikę, chaos na ekranie i bossa po zakończeniu każdego poziomu. Nasz bohater jest robotem, który musi stanąć przeciwko falom przeciwników podczas poziomu, który trwa maksymalnie kilka minut, a potem stanąć do walki z bossem jeden na jednego. Do dyspozycji mamy broń podstawową, którą możemy strzelać wprzód i w tył, tarczę, która obroni nas przed kilkoma strzałami po czym będzie wymagać ponownego naładowania, a także silną broń dodatkową w postaci lasera, której możemy używać tylko przez krótki czas, ale zniszczy wszystko, co stanie nam na drodze. Jednak jak to bywa w shoot ‘em upach nie zabrakło też bonusów… Bonusu. Na każdej mapie są bardzo charakterystyczne wieże, które musimy zniszczyć aby na ekranie pojawiła się latająca kulka. Za jaj pomocą możemy możemy dostawać lub ulepszać atak dronów towarzyszących. Każda kulka dodaje na przemian dodatkowego drona i ulepszony atak. Warto je zbierać, bo po pewnym czasie drony są nieocenione, szczególnie gdy atakują w tył, a my jesteśmy otoczeni.

Mars: Chaos Menace recenzja review
No, tutaj sytuacja już wygląda lepiej, ale nadal to nie to samo, chociaż i tutaj trudno będzie przetrwać

Mars: Chaos Menace to jest gra nad którą ktoś spędził dużo czasu. Ewidentnie widać, że ktoś przemyślał walki z bossami, napracował się nad mechaniką rozgrywki i wszystko złączył do kupy w całkiem niezłym stylu jak na ramy gatunkowe. Problem polega na tym, że twórcy zapomnieli zagrać w grę, gdy skończyli ją robić. Nie jestem złym graczem, a przejście pierwszego poziomu zajęło mi 2 godziny. Każdy kolejny był jednak prostszy, chociaż musiałem kilka z nich pokonać ze sporą dozą szczęścia. I to wszystko na łatwym poziomie trudności. W grze jest osiągnięcie, kótre wymaga zdobycia łącznie kilku milionów za kończone poziomy, co wydaje się być niemalże niemożliwe, ponieważ oznacza to mniej więcej ukończenie wszystkich poziomów w jednym podejściu na wszystkich poziomach trudności. Wiedząc jak wygląda pierwsze kilka poziomów, wiem że 1000 rozgrywek nie jest wygórowaną ilością i na pewno nie starczy na ukończenie gry nawet weteranowi gatunku. Mars: Chaose Menace to nie jest gra dla każdego. Odradzałbym grę nawet fanom serii, chyba że uwielbiają masochizm to w tym tytule jest go naprawdę sporo.



Gra została dostarczona przez BadLand Publishing

Recenzent spędził w grze około 5 godzin, powtarzając poziomy setki razy, ale kończąc je tylko kilka. Przy okazji zdobył 6 z 10 osiągnięć, tych łatwych!

6.5
Dźwięk:
6
Grafika:
6.5
Rozgrywka:
7

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.