Gry Recenzja

Recenzja Maize

Maize

Maize to kolejna gra, w którą grałem, która bardziej jest doświadczeniem niż czymkolwiek innym. Zaraz obok Gone Home, czy Dear Esther, oferuje liniową rozgrywkę, która bazuje na eksploracji bardziej niż na elementach zręcznościowych, czy nawet jakimkolwiek innym elemencie typowym dla gry. No, i posiada najbardziej wykurzający mnie ostatnio typ osiągnięcia.

Maize
Farma to ładnie zaprojektowany obiekt, szkoda, że tak krótko po nim chodzimy

Maize, jak sama nazwa wskazuje, dość mocno bazuje na kukurydzy. Nasz niemy bohater budzi się na ścieżce prowadzącej w sam środek kukurydzianego pola. Nie musimy długo czekać, żeby napotkać pierwszą przeszkodę i pierwsze niedogodności. Nasza prawdziwa przygoda zaczyna się przed wrotami, które wymagają trzech kluczy, które rozsiane są na rozpościerających się za nami włościach. Przez kilka kolejnych rozdziałów będziemy próbowali dowiedzieć się o co chodzi, przynajmniej tak mi się wydaje. Gra nie oferuje niestety żadnego komentarza, czy kontekstu fabularnego. Sprawia to nieprzyjemne uczucie parcia przed siebie, które nie jest tak naprawdę niczym umotywowane. Była to kwestia, która była dla mnie najbardziej niepokojąca. Byłem bowiem gotowy na prawdziwe doświadczenie, które pozwoli mi rozwiązać zagadkę, a tutaj wszystko wydaje się niespólnym połączeniem przypadku i kliknięcia w złe miejsce. Grze przydałby się jakiś komentarz, czy wprowadzenie. Z czasem zaczyna być znacznie lepiej, bo kukurydza zaczyna komentować nasze poczynania, ale też nie jest genialnie.

Maize
Fabuła opowiada historię inteligentnej kukurydzy, nawet tego nie wiedziałem

Kwestią, która mnie nieco zaniepokoiło, i co niestety miało swoje konsekwencje, to osiągnięcie za ukończenie gry w mniej niż 2 godziny podczas jednego posiedzenia. Niepokój wynikał z tego, że grałem wcześniej w Gone Home, które jest grą genialną, ale posiada dwa osiągnięcia za ukończenie gry poniżej pewnego czasu, w tym jedno za napisy końcowe w mniej niż minutę. Dopiero podczas rozgrywki z komentarzem twórców mogłem spędzić w domu kilka godzin powoli go eksplorując. Maize niestety nie oferuje podobnego doświadczenia. Gra stawia na szybkość bardziej niż na cokolwiek innego. Speedrun w grze niestety pokazuje nam dosłownie wszystko, co gra ma do zaoferowania. Nie ma żadnych dodatkowych trybów, komentarzy twórców, czy innych ciekawostek w ślepym zaułku. Sprawia to, że gra wydaje się zbyt prosta pod względem rozgrywki. Ale za to gra wygląda bardzo fajnie.

Maize
Vladdy to miś-robot o chłodnym radzieckim serduszku, genialne postać!

O ile sama jakość grafiki nie stoi na najwyższym poziomie, to zdecydowanie widać mistrzowski dobór stylu i palety barw. Od samego początku uświadczymy duży kontrast i głębie barw, styl graficzny, który ubóstwiam. Wszystko jest natomiast uzupełnione bardzo dobrze zaimplementowanym oświetleniem. Powoduje to, że mamy w Maize do czynienia z naprawdę przyjemnym, acz tajemniczym, polem kukurydzy. I to właśnie ten element, grafika, w połączeniu z komicznym stylem bycia inteligentnej kukurydzy i brytyjskim humorem nieco przypominającym dzieła Monty Pythona, jest ukoronowaniem ciężkiej pracy nad grą. Trudno jednak mieć to na uwadze, jeśli tak po macoszemu potraktowano fabułę. W zasadzie faktyczne tło objawia się w rozsianych po grze kartek w notatkami pozostawionymi przez dwóch naukowców pracujących nad tajnym projektem rządu USA. Jasne, że ostatecznie nie można grze zarzucić zupełnego braku fabuły, ale jednak, same notatki nie pomogą w odkryciu dziwacznych konsekwencji złej interpretacji poleceń.

Maize
Zaraz pod farmą znajduje się wielki sekret, tylko nic o nim nikomu!

Tak, czy inaczej, Maize zostało wydane niezależnie przez Finish Line Games, co jest zawsze wyczynem zasługującym na oklaski. W tym przypadku jednak mogę uchylić czoła przed twórcami, bo doceniam ich pracę i kod, ale nie mogę powiedzieć, że sama gra jest warta polecenia. Za takie pieniądze Gone Home: Console Edition, czy Layers of Fear będą znacznie lepszą opcją. Maize to po prostu gra za krótka i zbyt mało oferująca, żeby dało się usprawiedliwić jej cenę. 70 złotych za tytuł trwający tyle samo co film za 20 złotych? Raczej kiepska oferta. Już lepiej iść na nowego Thora do kina, zapowiada się wspaniale!

Gra została udostępniona przez Evolve PR

Recenzent spędził w grze nieco mniej niż 2 godziny, zdobywając wszystkie osiągnięcia, i nieco nudząc się pod koniec przygody.

7.8
Dźwięk:
8
Grafika:
8.5
Rozgrywka:
7

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *