Gry Recenzja

Recenzja Mages of Mystralia

Mages of Mystralia

Długo się zabierałem za zrecenzowanie Mages of Mystralia, a rzeczą, która zmotywowała to fakt, że grę całkiem łatwo da się ukończyć. Łatwo jednak nie znaczy, że gra jest krótka. Kanadyjczycy z Borealys Games zafundowali nam ładną grę, z dobrą, choć oklepaną fabułą, genialnym systemem magii.

Mages of Mystralia
Różnorodność poziomów jest duża, od nizin, przez zaśnieżone szczyty, po mroczne ziemie i grobowce

Wspomniana fabuła Mages of Mystralia nie jest zła. Wszystko zostaje nam ładnie wyłożone w dwóch krótkich filmikach, jednym podczas włączania gry, i drugim po rozpoczęciu rozgrywki. Okazuje się, że kraina Mystralii była niegdyś władana przez magów, jednak jeden z nich zamiast czynić dobro, albo walczyć magią z wrogami, zaczął podpiekać własnych poddanych. Nie spodobało im się to, więc obalili króla, a rządy przejął markiz, który zaprzysiągł wyplenić magię. Nie idzie mu jednak najlepiej, bo magia, i magowie, chcą przetrwać. Magowie żyją w niewielkich enklawach i chronią się przed oczyma zwyczajnych obywateli, ale magia ma własne plany. Raz na kilka lat jedno dziecko zostaje przebudzone, zaczyna władać potężną magią, której nie rozumie. Nasza bohaterka, Zia, jest jednym z nich. Doznając pierwszego wezbrania mocy magicznej spaliła część swojej wioski, uciekła, a potem została jeszcze wygnana. Ale znalazł ją pewien tajemniczy mag, jej nowy mentor.

Mages of Mystralia
Walka z pierwszym bossem jest nieziemsko prosta po kilku dodatkowych godzinach gry

Fabuła na pierwszy rzut oka bardzo mi przypominała Dragon Age, gdzie magowie są pod stałą kontrolą paladynów, tylko znacznie brutalniejsza. Obie są dobre, a za tą konkretną odpowiada Ed Greenwood, który jest specjalistą od Forgotten Realms i Dungeons & Dragons, a swoje palce maczał w tytułach takich jak Neverwinter Night i Baldur’s Gate. I w związku z powyższym zupełnie nie dziwi, że gra ma dodatkową otoczkę w postaci darmowego komiksu dostępnego TUTAJ. Odpowiada za niego Hiveworks Comics i muszę przyznać, ze jest o niebo lepszym dziełem niż książka związana ze wcześniej recenzowanym Echoes of the Fey: The Fox’s Trail. Pomyślano nawet o fanach, którzy chcieliby papierową wersję, bo wydaniem jej zajęło się dość znane Dark Horse. Ale fabuła to nie wszystko, co gra ma do zaoferowania. Wydaje mi się, że opracowanie tak genialnego systemu rozwoju magii musiało zająć komuś dłuższą chwilę, albo ktoś miał genialny pomysł, który na szczęście wprowadzono w życie.

Mages of Mystralia
System tworzenia czarów w pełnej okazałości. Prawie jak Skyrim

Cały system wydaje się dość prosty, ale zaskakuje kompleksowością.Bazuje on na czterech podstawowych czarach, które znany od samego początku Mages of Mystralia. Mówi nam o nich tajemnicza magiczna księga, którą znajdujemy zaraz po opuszczeniu naszego mentora w drodze do Przystani. Mówi, bo księga komunikuje się z nami telepatycznie. Przekazuje nam wiedzę na o Immedi, Actus, Creo, i Ego. Te czary są swoistą bazą, która pozwala nam rzucać czary danego typu. Immedi odpowiada za atak, Actus za ogień, Creo za tworzenie, a Ego za czary dotyczące czarodzieja. Na przykład podstawowe Ego jest tarczą, ale po dodaniu runy – modyfikatora – ruchu zamienia się w unik, a po dodaniu runy duplikacji tworzy kopię Zii. Różne runy są dostępne dla różnych czarów, a te można jeszcze wzmacniać efektami, jak na przykład przypisać im efekt losowy za zmniejszony koszt many, nadać czarowi kierunek, czy wydłużyć jego czas. Ten dość prosty system sprawia, że lista jest malutka, ale efektów jest już ogromna.

Mages of Mystralia
Odpowiednie esencje pozwalają nam nawet zamienić kule ognia w kule lodu

Umożliwia to stworzenie licznych zagadek logicznych i przestrzennych, które wymagają dość konkretnego rozwiązania. Na szczęście przy większości z nich stoi fontanna zielonego śluzu, która podpowiada nam, czy mamy wszystkie runy wymagane do ukończenia wyzwania, a jeśli nie, to za drobną opłatą podpowie nam, czego jeszcze potrzebujemy. Niestety nie da się wszystkiego zebrać od samego początku, ponieważ część lokacji, których nie ma wiele, ale są spore i różnorodne, jest fabularnie odcięta od dostępnych nam terenów i będziemy musieli się nieco nabiegać mordując kilka bossów, żeby móc dotrzeć do niektórych run. Nie jest to jednak wielkim problemem, ponieważ lokacje wyglądają bardzo przyjemnie. Nieco zdziwiło mnie, że gra nie została wydana na Nintendo Switch, ponieważ ze swoim stylem graficznym i niezbyt wielkimi wymaganiami idealnie by sprawdziła się na przenośnej konsoli, szczególnie, że nieco przypomina nową Zeldę, może nie pod względem skali, czy rozgrywki, ale właśnie kierunku artystycznego.

Mages of Mystralia
Odpowiednie różdżki pozwalają nam zadawać większe obrażenia i ignorować odporność przeciwników

Mages of Mystralia, to tytuł zaskakujący. Na pierwszy rzut oka wydaje się po prostu kolejnym niezależnym tytułem, ale po przetestowaniu gry na własnej skórze dochodzi się do wniosku, że jest to naprawdę dobry, ale prosty, przedstawiciel gier action-adventure. Dobra historia, ładny wygląd, przyjemne muzyka w tle, to wszystko sprawia, że gra jest naprawdę warta polecenia, choć przyjdzie nam za nią zapłacić znacznie więcej niż moja proponowana cena za gry niezależne, bo aż 70 złotych na Xboksa One, 75 złote na PlayStation 4 i 72 złote w wersji na Windowsa. Szkoda tylko, że Borealys Games nie postarało się o wydanie pudełkowej wersji, ponieważ byłaby to niesamowita perełka w programie ID@Xbox, znacznie lepsza od Oceanhorn – podobnej gry w klasie action-adventure.



Gra została udostępniona przez Borealys Games

Recenzent spędził w grze ponad 8 godzin, zdobywając 15 osiągnięć i zdobywając każdą różdżkę w grze! Ale jeszcze wiele zostało do zrobienia...

7.8
Dźwięk:
7
Grafika:
8
Rozgrywka:
8.5

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.