Gra Recenzja

Recenzja Life is Strange: Before the Storm

Life is Strange Before the Storm Xbox One recenzja review

Właśnie skończyłem Life is Strange: Before the Storm. Po chyba 10 godzinach dialogów, eksploracji i podejmowania złych decyzji mam naprawdę pozytywne odczucia co do gry. Before the Storm jest wszystkim tym, czego można oczekiwać, ale ze wszystkimi ograniczeniami bycia prequelem, bo jaka Chloe jest za dwa-trzy lata już wiemy.

Life is Strange: Before the Storm recenzja review Xbox Ona
Chloe spotykamy po raz pierwszy krótko przed koncertem zespołu Firewalk. Na szczęście Chloe jest w stanie przekonać bramkarza, że to odpowiednie miejsce dla 15-latki

Długo się zabierałem za grę, chociaż miałem ją zainstalowaną na dysku już od jakiegoś czasu. Uwielbiałem Life is Strange i w obliczu dwójki, która jest zupełnie oderwana od historii nastolatek, Before the Storm wydawało mi się znacznie lepszą opcją. Przywiązałem się do Chloe i Max i chciałem wiedzieć dokładnie o co chodzi z Rachel Amber. Before the Storm pozwoli nam w tej kwestii stworzyć naszą własną historię. Rachel Amber jest główną postacią towarzyszącą naszej bohaterce – Chloe. Obie dziewczyny spotykają się na imprezie, na której nie powinno ich być i od razu zaczynają swoje wspólne przygody od bliskiego kontaktu ze śmiercią, albo poważnym okaleczeniem, z rąk lokalnego półświatka. Z pomocą przychodzi na szczęście Frank, którego łączy z dziewczynami tylko to, że jest dilerem Chloe. Niedługo potem poznajemy też Pompidou jako szczeniaka, Davida i kilka pomniejszych postaci, które pojawiły się w pierwszej grze. Zabrakło mi tylko większej ilości osób, z którymi Max będzie później chodzić na zajęcia. W zasadzie pamiętam tylko Nathana i Victorię.

Life is Strange: Before the Storm recenzja review Xbox Ona
Przed akademią będziemy kilkukrotnie, ale w środku nie dzieje się prawie nic

Rozgrywka w Life is Strange: Before the Storm jest dokładnie taka sama jak wcześniej, tylko rzecz jasna brakuje tajemnych mocy Max. Mamy za to niewyparzoną gębę Chloe. Generalnie rzecz biorąc jest to tryb, w którym uruchamia ona swoje nastoletnie hormony i puszczają jej wszelkie hamulce, jeśli odpowiednio poprowadzimy dialog, to wygramy każdą walkę słowną. Niestety nie jest ich wiele, może z 6 w ciągu całej gry. Jest to mechanika dość prosta, która nie ma sporego zastosowania, niestety. Reszta gry to oczywiście dialogi, chodzenie i proste zadania, gdzie musimy coś znaleźć, albo kogoś do czegoś przekonać. Niestety nasze zachowanie jest dyktowane tym, kim Chloe jest kilka lat później, a to narzuca masę ograniczeń. Możemy wiedzieć, że David w pierwszej grze to dobry człowiek, który jest bliski odkrycia co stało się z Rachel Amber, ale w Before the Storm zakres uczuć, jakie możemy do niego mieć mają zakres od nielubienia do nienawiści.

Life is Strange: Before the Storm recenzja review Xbox Ona
Chloe ma problemy z akceptacją tego, że jej matka znalazła nową miłość i najwyraźniej jest szczęśliwa. Chloe nadal wspomina martwego ojca

Samo przedstawienie nam postaci Rachel Amber jest dość ciekawe. Poznają się na imprezie, po czym od razu postanawiają się zaprzyjaźnić. Od tego momentu mamy wybór, czy chcemy żeby Amber była naszą przyjaciółką, czy bardziej miłością. Możemy oglądać ją jak się przebiera, wyznać jej miłość, pocałować, zaplanować wspólną ucieczkę, albo nie. Możemy zostać za parawanem, powiedzieć, że jest cudowną przyjaciółką i przytulić. Wszystko zależy od nas. Nie możemy jednak zmienić tego, że pod koniec gry będą ze sobą bardzo zżyte. Postać Rachel w zasadzie napędza fabułę gry, ponieważ gdyby nie ona, to kilka dni, które obejmuje fabuła gry byłyby nudne dla naszej bohaterki. Teraz musimy kilka razy uniknąć śmierci, zadecydować czy chcemy stracić kilku przyjaciół i zadecydować, czy światło dzienne ujrzą brudy rodziny Amber, co na pewno da Rachel ogląd na całą sytuację, albo jednocześnie zniszczy ją emocjonalnie. Wybór należy do nas. I jest to ostatni, którego dokonamy w trzecim odcinku.

Life is Strange: Before the Storm recenzja review Xbox Ona
Chloe i Amber po raz pierwszy rozmawiają podczas wspólnej ucieczki ze szkoły, to nie może skończyć się pomyślnie

Niestety problem gry polega, w moim odczuciu, na tym, że nie pokazuje dłuższego okresu. Jasne, że pod koniec widzimy kilka migawek, ale to powinno być kilka minut streszczenia. Może powinno ono pokazywać jak Rachel odsuwa się od Chloe i zbliża do Franka. Może powinno pokazywać pojawienie się nauczyciela fotografii w Blackwell. Może nawet morderstwo Rachel Amber. A na pewno powinno się skończyć momentem, w którym Max wysiada z autobusu i wita miejsce, w którym się wychowywała – Arcadia Bay. Jest to moim zdaniem niewykorzystana okazja na naprawdę genialny łącznik. A tak pozostał pewien niedosyt, bo przedstawiono nam wszystko to, co wiemy. Przyjaźń/miłość Chloe i Amber rosły, nigdy nie uciekły tak jak zaplanowały, David oświadczył się Joyce, a Frank… Cóż, jemu pozostał na pewien czas tylko pies.

Life is Strange: Before the Storm recenzja review Xbox Ona
Na imprezie Rachel i Chloe nie poznają się po raz pierwszy, chodzą razem do klasy. Rachel jest wzorem do naśladowania, Chloe wyrzutkiem

Pod względem dźwiękowym i graficznym mamy do czynienia z tym samym wysokim poziomem. Aktorzy zagrali swoje role idealnie, a zmiana aktorki dającej głos Chloe jest niezauważalna. Dobrym zagraniem było też pełne motion capture wszystkich scen, co pozwoliło uniknąć sztuczności ruchów, nawet tych rzadko spotykanych w codziennym życiu. Załamanie nerwowe Chloe zagrane przez Rhianne DeVries było genialnie oddane, chociaż musiano je powtarzać z powodu problemów technicznych. Grafika także pozostała niezmieniona, ewidentnie użyto sporej części wcześniejszych zasobów graficznych, głównie domu Price’ów i Blackwell wraz z internatem. Brak błędów, brak problemów, naprawdę porządne wykonanie.

Life is Strange: Before the Storm recenzja review Xbox Ona
Wspólny wypad dziewczyn na wzgórza okalające Arcadia Bay są początkiem serii nieprzewidzianych zdarzeń, które wystawią obie na niebezpieczeństwo

Before the Storm to cudowna gra. Co prawda nie każdemu się będzie podobać, bo to w końcu przygodówka point & click opowiadająca historię kilku nastolatek, ale wraz z Life is Strange tworzy jedną z najlepszych linii fabularnych, których doświadczyłem w grach. Może świat uczniów i uczennic Blackwell nie jest tak bogaty pod względem tła historycznego jak chociażby świat Guild Wars, czy tak rozbudowany na wielu płaszczyznach jak świat Wiedźmina, ale pozwala na dowiedzenie się o bohaterach i postaciach pobocznych nieco więcej. Szkoda, że to najprawdopodobniej koniec przygód Max i Chloe, chyba, że Dontnod zrobi nam prezent i kolejne Life is Strange pokaże nam czym zajmowała się Max przed Blackwell. Albo, jeszcze lepiej, co się stało After the Storm.



[Xbox One] Gra prywatna recenzenta

Recenzent spędził około 10 godzin grające we wszystkie 3 odcinki, kończąc je i zdobywając wszystkie 34 osiągnięcia

8.6
Dźwięk:
8
Grafika:
8
Rozgrywka:
8.5
Błędy:
10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.