Gry Recenzja

Recenzja Jettomero: Hero of the Universe

Jettomero: Hero of the Universe

Jettomero: Hero of the Universe to ciekawa gra. Coś, czego mi brakowało z kilku powodów. Jest to gra niezależna, która jest nieźle wykonana i ma mniej niż 500 megabajtów rozmiaru. No i autor nie próbował stworzyć „duchowego następcy”, tylko przyjemną grę. Udało się to w stu procentach!

Jettomero: Hero of the Universe
Jettomero używa bardzo ograniczonej palety kolorów na każdym poziomie

Historia Jettomero: Hero of the Universe nie jest zbyt skomplikowana, przynajmniej z początku. Nasza postać – tytułowy Jettomero – budzi się, nie wie co się stało. Jednymi z pierwszych słów, które wypowiada Jettomero są pytania. Kim jestem? Jak się nazywam? Co ja tutaj robię? Jaki jest sens mojego życia? Okazuje się, że będziemy towarzyszyć temu robotowi-gigantowi w jego dwugodzinnej przygodzie, gdzie ostatecznie znajdzie odpowiedzi na te pytania. Wiele osób narzekało na te dwie godziny. Nie dlatego, że są za krótkie, tylko dlatego, że są za długie. Problem z grą polega bowiem na powtarzalnej do bólu rozgrywce. Całość akcji dzieje się w układach planetarnych, gdzie wokół gwiazdy krążą przeróżne planety zamieszkane w mniejszym lub większym stopniu przez ludzi. Naszym zadaniem jest ich eksploracja, ale z uwagi na nasze rozmiary bywa to trudne bez narażania na śmierć milionów. Skutkuje to niesamowitymi zniszczeniami na każdej z planet, a także setkami przeprosin wygłoszonych przez Jettomero.

Jettomero: Hero of the Universe
Chcąc uratować ludzi przez inwazją niszczymy liczne cywilizacje

Na planetach poza bezskutecznie próbującymi odeprzeć naszą inwazję ludźmi, znajdziemy na nich także nadajniki oznajmiające nam, że pod ziemią jest jakaś część, o którą możemy wzbogacić wygląd Jettomero, paliwo, i sporadycznego przeciwnika. Są to inne roboty, nieco większe, groźniej wyglądające, okupujące planety. Walka to nic specjalnego, bo odbywa się ona w postaci niedługiej sekwencji QTE, której dokładna egzekucja wygląda od poziomu trudności. Na tym łatwiejszym musimy trzykrotnie wykonać trójprzyciskową sekwencję używając przycisków A, B, X, i Y. Na wyższym poziomie trudności trzeba zrobić to w ograniczonym czasie, dochodzi D-Pad, a nasz przeciwnik zaczyna z nami walczyć, i jeśli popełnimy błąd, albo się spóźnimy, to zada nam obrażenia. Po pokonaniu przeciwnika musimy odszyfrować wiadomość, którą zaczyna odczuwać w eterze nasz bohater, co jest kolejną mini-gierką, w której trzeba dobrać sekwencję liter, tak, aby utworzyły tekst komiksu.

Jettomero: Hero of the Universe
Planety są różnorodne, ale po pewnym czasie zaczynamy widzieć jak są budowane

I w tym miejscu pojawia się problem wytykany przez tak wiele osób. Opisałem w zasadzie jeden poziom, od początku do końca, a każdy kolejny jest dokładnie taki sam. Przeskakujemy przez dziurę w czasoprzestrzeni do kolejnego układu, mordujemy innego giganta, odszyfrowujemy jego wiadomość, a następnie wskakujemy do kolejnej dziury, przy okazji zbierając kilka części, czy wykonując zadania dodatkowe na napotkanych planetach. Po zabiciu dziewięciu innych robotów kończy się zasadnicza część gry i musimy dokonać ważnego wyboru. Potem możemy kontynuować rozgrywkę i, uwaga spojler, znaleźć faktyczne zakończenie i wytłumaczenie dlaczego nagle zaczynamy spotykać w każdym układzie kolejne kopie Jettomero. Któraś recenzja głosiła, że jest to 15 minut rozgrywki rozciągnięte do 4 godzin. I trudno się z tym nie zgodzić, ale najdziwniejsze jest to, że gra zaczyna się nudzić dopiero pod sam koniec, tak późno, że już nie wypada jej nie ukończyć.

Jettomero: Hero of the Universe
Gwiazdy w centrum są zabójcze, ale śmierć nie ma żadnych konsekwencji w tej grze

Jettomero ze swoją dość unikatową grafiką, prostą i klimatyczną muzyką, a także jakby na to nie patrzeć dość przyjemną, ale powtarzalną rozgrywką zasługuje na kilka pochwał. Wspomniany rozmiar cieszy, ale nie ma wpływu na rozgrywkę. To co ma, to oprawa, która wymaga przyzwyczajenia, ale z czasem zaczynamy zauważać nieco piękna w stworzonym przez grafika świecie, który ma przywodzić na myśl pewien typ komiksu, którego nie potrafię nazwać. Ostre figury, niewyraźne kształty, niewielka paleta barw, taki typowy komiks z gry wideo. No i rozgrywka. Może i 15 minut, może powtarzane w kółko do znudzenia, ale kurcze, ta gra po prostu odpręża. Początek i koniec każdego poziomu łatwo pozwala określić postęp. Muzyka idealnie pasuje do pustki kosmosu, a gra jest tak łatwa, szczególnie jeśli wybierzemy podstawowy poziom wyzwania, że nie ma w niej miejsca na porażkę. Czy można polecić Jettomero? Zdecydowanie!

Gra została udostępniona przez Ghost Time Games

Recenzent spędził w grze około 3 godzin, zdobywając wszystkie osiągnięcia, a także odpowiadając na każde pytanie, które miał bohater

7.5
Dźwięk:
7
Grafika:
8
Rozgrywka:
7.5

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

%d bloggers like this: