Gra Recenzja

Recenzja Goodbye Deponia

Goodbye Deponia recenzja review

Goodbye Deponia to zwieńczenie trylogii Deponia, która po kilku latach zyskała czwartą i jak na razie ostatnią część. W zasadzie nie dziwi mnie to, bo zakończenie Goodbye Deponia było dobre i otwarte, dające nadzieję na kolejną część. Goodbye Deponia nie okazało się jednak grą bez wad, ale mimo to genialną przygodówką!

Goodbye Deponia recenzja review
Podczas gry jesteśmy w stanie poznać całą rodzinę Boza, tylko tatusia brak

Uwielbiam przygodówki Point & Click. Nie jestem w nich dobry, ale pamiętam jak godzinami próbowałem wydostać się ze szpitala w Runaway, żeby potem usłyszeć przypadkiem jak ktoś rozmawia w szkole o rozwiązaniu problemu z lekami. Od tego czasu nieco podrosłem, zacząłem myśleć i próbować rozumieć szablony, których używają twórcy. Daedalic jest jednak trudne do rozpracowania, przez co cała seria wydaje się przyjemnym wyzwaniem. Tym razem początki są dość przebojowe, lądujemy w hotelu, który zajmie nam mniej więcej ćwierć czasu rozgrywki, gdzie wdrożymy się na nowo w rozgrywkę i ogarniemy ponownie zmieniony system sterowania. Nie wiem dlaczego, ale twórcy lubią zawsze dodawać i odejmować kilka opcji. Tym razem dostaliśmy ponownie szybki spacer, ale straciliśmy możliwość pomijania sekwencji, co przydałoby się przy kilku bardziej żmudnych osiągnięciach. Dodatkowo w późniejszym stadium gry dostajemy możliwość zmiany postaci, którą sterujemy, a to pozwala nam na naprawdę ciekawe kombinowanie.

Goodbye Deponia recenzja review
Dziobaki nadal są w grze, tym razem zbieramy ich jajka do przewodnika

Rozgrywka nadal jest dokładnie taka sama, jak wcześniej. Kierujemy Rufusem, który tym razem musi zapobiec temu, co zostało zainicjowane w Chaos on Deponia. Tym razem rozdarta Goal próbuje pozbierać się do kupy. Donna nie pomaga w tym, ale pozwala Rufusowi wydostać się z tarapatów kilka razy. Dowiadujemy się skąd się wziął Rufus, dlaczego Kapitan Mewa go nienawidzi i zostaniemy zaskoczeni jak bardzo wszyscy nadal w niego wierzą. Niestety z uwagi na to, że fabuła jest bezpośrednią kontynuacją, to nie mogę zdradzić jak się zaczyna i co się dzieje pomiędzy, powiem tylko, że jest to godna kontynuacja, jednak ma kilka rzeczy, które mnie mocno zastanowiły, podjęto kilka decyzji, których nie rozumiem. Przykładem jest fan Rufusa, który ślepo w niego wierzy i wydaje się zawsze znajdować Rufusa w najgorszych sytuacjach, generalnie w miejscach, gdzie nie ma prawa być. Wiem, że Deponia to seria abstrakcyjna, obfitująca w absurd, ale gdzieś granica musi być. Fan wydaje się być narzędziem, które zawsze znajduje się w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie, czyli generalnie dwa razy.

Goodbye Deponia recenzja review
Nie każdy pomysł, który ma Rufus jest dobry…

Największy problem, jaki miałem z grą znowu pojawił się w sferze technicznej. Gdy grałem w Deponię, to błąd spowodował, że musiałem grę zacząć od nowa i straciłem około godziny do dwóch. Tutaj, na szczęście, błąd pojawił się na samym początku gry. Gdy w Hotelu musimy uciec przed Donną, Cletusem i Argusem pojawił się błąd, który zupełnie zepsuł rozgrywkę. Przez długi czas nie mogłem używać przedmiotów i ruszać się. Mogłem jedynie wyjść do menu, z któego kontynuowanie rozgrywki odpalało kilka losowych animacji i znowu miałem problem. Po jakimś czasie wszystko niby wróciło do normy, ale moja postać zaczęła wariować po zakończeniu drugiej mini gierki. Po kontynuowaniu gry pojawiłem się w pokoju Goal i Rufusa, ale wszystkie przedmioty były podniesione, blokując mi postęp. Nie zostało mi nic innego niż rozpocząć grę od nowa. Niestety problemy są nie tylko na konsolach, na PC są wręcz poważniejsze, skutkujące wyłożeniem się gry, gdy klikniemy w nieodpowiednim miejscu w nieodpowiednim czasie.

Goodbye Deponia recenzja review
Początki gry są ciężkie, pierwszym zadaniem jest „naprawa” Goal

Pomimo problemu, którego doświadczyłem, nadal uważam, że Goodbye Deponia to seria, która zasługuje na znaczną uwagę i jest pozycją obowiązkową dla każdego fana przygodówek. Nierozgarnięty Rufus, pirat Bozo, wiele osobowości Goal, Doc, oni wszyscy tworzą wybuchową mieszankę, której cudem udaje się wyjść cało z opresji. Muszę przyznać, że urzekło mnie to, jaka atmosferę stworzyli twórcy gry. Połączenie miłej dla oka grafiki, przezabawnych dialogów i przełamywania czwartej ściany wywołuje u mnie to samo uczucie, co dobry serial lub dobra książka. Nie chce się ich kończyć, a gdy już to zrobimy, to pozostaje pewna pustka, którą chcemy szybciutko wypełnić czymś nowym. Na szczęście przede mną jeszcze jedna Deponia do zagrania, więc mam przed sobą jeszcze kilka godzin dobrej zabawy i próby uniknięcia śmierci Rufusem.

Gra została dostarczona przez Marchsreiter Communications

Recenzent ukończył grę w ciągu dwóch dni, zdobywając wszystkie 50 osiągnięć i nie mogąc doczekać się ostatniej części serii

8.4
Dźwięk:
8
Grafika:
8.5
Rozgrywka:
9
Błędy:
8

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.