Gry Recenzja

Recenzja Far Cry 4 – Valley of the Yetis

Far Cry 4 Valley of the Yetis recenzja review

Valley of the Yetis to jedyny ekspansywny dodatek do Far Cry 4. Mamy tutaj do czynienia z nowym obszarem, nowym sposobem działania gry. W zasadzie w Valley of the Yetis z bazowego Far Cry została tylko mechanika i grafika, reszta została podmieniona lub zupełnie inaczej zaimplementowana.

Far Cry 4 - Valley of the Yetis recenzja review
Dodatek wita nas ładnymi widokami, które będziemy mogli często podziwiać podczas wycieczek krajoznawczych

Valley of the Yetis możemy zacząć z menu głównego. Oznacza to mniej więcej tyle, że gra jest zupełnie oddzielona od kampanii. Akcja dodatku dzieje się podczas jednej z wypraw naszego bohatera w Himalaje. Jego helikopter się rozbija, pilot zostaje uprowadzony, a naszym zadaniem jest przeżycie i powrót do świata. Ajay Gale jest w tym momencie na poziomie 1, nie posiada żadnej umiejętności, żadnej broni poza maczetą, a wokoło jest kupa śniegu i zabójczej zwierzyny. Dzięki temu, że pilot włączył swoją krótkofalówkę jesteśmy w stanie doświadczyć w pierwszych minutach krótkiego zarysu zaistniałej sytuacji. Cała dolina jest okupowana przez nowego przeciwnika, który w zasadzie dzieli wszystkie cechy z dobrze już nam znanymi żołnierzami, a jedyne co ich różnicuje to ubranie. Używają tego samego arsenału co niskopoziomowi żołnierze królewskiej armii, zachowują się równie dziwnie, a jedyna różnica to postać lidera, naprzeciw któremu przyjdzie nam stanąć.

Far Cry 4 - Valley of the Yetis recenzja review
Stację przekaźnikową można ulepszać, dodając pułapki, brań stacjonarną i ogrodzenie

Szybko dowiadujemy się, że naszym nowym domem będzie stacja przekaźnikowa, dzięki której jesteśmy w stanie wezwać pomoc. W tym momencie uruchamiamy sekwencję wydarzeń, która ostatecznie doprowadza do naszej ewakuacji, jednak zanim to nastąpi, to będziemy musieli nieco się nabiegać i nazabijać. Stacja staje się centralnym miejscem w dodatku z uwagi na to, że jest tam radio i szafa z wyposażeniem. Z uwagi na to, że jest ona naszym jedynym sposobem na kontakt ze światem zewnętrznym, to kult chce za wszelką cenę zniszczyć cały kompleks. Co noc będą próbowali wysadzić nasz nowy posterunek, co noc będzie czekała nas cięższa walka. I tu dochodzimy do pierwszej poważnej zmiany. W Valley of the Yetis nie uświadczymy cyklu dobowego. Jest to jedyna poważna zmiana w mechanice całego świata. Z uwagi na to, że w nocy musimy się bronić, to jest ona automatycznie włączana podczas pewnych momentów w postępie fabuły. Osobiście uważam, że jest to dobre posunięcie, bo noc utrudniałaby grę w niepotrzebny sposób.

Far Cry 4 - Valley of the Yetis recenzja review
Podczas gry często możemy obserwować kultystów podczas ich codziennego życia, polowań i patroli

Gdy uporamy się z pierwszym szturmem na stację, cała mapa stoi przed nami otworem, Jest ona wielkości jednego regionu z bazowej gry, jednak cała dolina wydaje się być całkiem pusta. Nie spotkamy tutaj żadnych cywili poza okazjonalnym handlarze, gatunków zwierząt jest niewiele, a i na patrol kultystów rzadko przyjdzie nam natrafić. Jest to całkiem adekwatne, raczej niewiele osób zapuszcza się w Himalaje. Daje to nam sporo czasu na podziwianie nowej lokalizacji, a jest ona czymś, czego brakowało mi w Far Cry 4. Mapa jest w całości pokryta śniegiem, naszym głównym środkiem transportu będzie skuter śnieżny, a biały kamuflaż na broniach zaczyna nabierać sensu, mimo tego, że nic wymiernego nam nie daje. Z uwagi na brak zwierzaków i ludzi twórcy postanowili umieścić na mapie dwa nowe elementy, którymi są skrzynia ze skórami, rzecz jasna zawierająca zamiast śmieci same skóry, oraz broń.

Far Cry 4 - Valley of the Yetis recenzja review
Każdą broń można znaleźć w terenie, ale można też ją kupić, jeśli przetrwamy dostatecznie długo

Broń to ciekawa kwestia sama w sobie. Są jej dwa źródła. Pierwszym są przeciwnicy, który niestety nie dadzą nam zbyt wiele, bo mają standardowy zestaw, który składa się ze strzelby, karabiny szturmowego, snajperskiego, lekkiego karabinu maszynowego i pistoletu maszynowego. Ważniejsze są rozrzucone po mapie pomarańczowe ikonki pistoletu. W miejscach nimi oznaczonych znajdują się niemalże wszystkie bronie, które znajdziemy w grze. Są one, rzecz jasna, rozrzucone w taki sposób, żeby najsłabsze bronie były blisko obozu, ale nic nas nie powstrzymuje przed wybraniem się w pierwszej kolejności po unikatowy karabin, który pozwoli nam przejść całe DLC w godzinkę albo dwie. Pełna swoboda pozwala na różnorakie działanie. Albo pójdziemy na łatwiznę szukając mocnej broni, albo zrobimy tak, jak chyba twórcy chcieli, czyli będziemy je podnosić przy okazji. A gdy już jakaś znajdzie się w naszych rękach, to zostanie odblokowana do dalszego użytku, a u handlarza będzie można kupić odpowiednie dodatki, czy zmienić malowanie naszej broni.

Far Cry 4 - Valley of the Yetis recenzja review
Zadania odbieramy tak samo jak zadania dodatkowe, ale jest ich tylko kilka

Valley of the Yetis ma jednak problem z aktywnościami. Początkowo możemy być przerażeni pieniędzmi i doświadczeniem, bo nie mamy niczego. Z czasem jednak okazuje się, że do obozu możemy dotrzeć mając już ponad 200 tysięcy gotówki, nie licząc śmieci zebranych po drodze, a za wykonanie zadania dostajemy kilka tysięcy PD, a więc i kilka poziomów. Szybko uświadamiamy sobie, że ani pieniądze, ani doświadczenie nie mają dużego znaczenia. Pierwszego miałem ponad milion kończąc DLC, drugiego nie jest aż tyle potrzebne, bo spora część umiejętności po prostu jest niepotrzebna. Z tego powodu dziwi mnie to, że nadal dostępne są dynamiczne misje, pokroju „zabij porucznika”, „ukradnij ciężarówkę”, czy „wściekłe zwierzaki atakują”. Twórcy gry postanowili w kiepski sposób zapełnić całkiem pustą mapę. Wolałbym, żeby wymyślili kilka nowych zadań, takich jak różnej formy wyścigi po pustkowiach, czy chociażby polowanie na Yeti.

Far Cry 4 - Valley of the Yetis recenzja review
Zwyczajni przeciwnicy są dużo groźniejsi od Yeti

Sama kwestia Yeti nieco mnie zaskoczyła. Myślałem, że będzie jeden Yeti, który rządzi doliną, a tu się okazuje, że Yeti spotykamy na prawo i lewo. Są to wielkie zaniedbane małpy, które rzucają się na nas i najpewniej zabiją nas raz, czy dwa. Jeśli jednak wiemy jak, to zabicie Yeti jest kwestia sekund. Dwa strzały z RPG lub cztery z M79 wystarczą, żeby Yeti padł na kolana, a wtedy my możemy wskoczyć mu na plecy i po wykonaniu krótkiego QTE cieszyć się doświadczeniem. Zabicie Yeti? 3000 PD. No, zabicie przez QTE. Jeśli doprowadzimy Yeti do uklęknięcia drugi raz, to jest on bliski śmierci i wtedy kilka strzałów wystarczy żeby padł martwy za skromne 1000 PD. Wciąż sporo. Podczas jednej z moich wypraw w regiony północne spotkałem trzy Yeti i w kilka minut zdobyłem tyle doświadczenia, co w podstawowej grze zajmuje kilka godzin. Tempo rozgrywki w Valley of the Yetis jest przez to bardzo szybkie.

Far Cry 4 - Valley of the Yetis recenzja review
Zakładka postępu nie jest zbyt bogata, dodatek jest drogi i krótki

Jakby spojrzeć na Valley of the Yetis pod względem samej rozgrywki, to nie jest cudownie. 4-5 godzin rozgrywki, co druga misja to obrona stacji przekaźnikowej, a innej zawartości w gruncie rzeczy nie ma. Same misje odzyskania ciężarówek z wyposażeniem są znośne, ale polegają na dotarciu w dane miejsce, zabiciu kultystów i zabraniu ciężarówki. W zasadzie dla mnie najsilniejszym aspektem DLC jest sama mapa. Brakuje mi w grach ośnieżonych regionów, takich jak można spotkać w Sniper: Ghost Warrior 3, czy Rise of Tomb Raider. 60-kilka złotych za Valley of the Yetis to całkiem sporo, ale jeśli trafimy na wyprzedaż, a Far Cry 4 był grą w naszym stylu, to grzechem będzie niezainteresowanie się tym dodatkiem.



Dodatek z prywatnej kolekcji recenzenta

Recenzent spędził w grze około 5 godzin, zdobywając wszystkie 7 osiągnięć i całkiem dobrze się bawiąc, czekając na pobranie Far Cry 5

8.2
Dźwięk:
8.5
Grafika:
8
Rozgrywka:
8

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.