DLC Gry Recenzja

Recenzja Fallout 4: Far Harbor DLC

Far Harbor Fallout 4 DLC recenzja review

Far Harbor to trzeci dodatek do Fallouta 4. Gra dzieje się na morzu, na wyspie u wybrzeży Maine, gdzie nad życiem rybaków zapanowała mistyczna mgła. Nasz bohater musi stawić czoła przerośniętym langustom, traperom oraz rybiemu odorowi. No i rzecz jasna uratować przynajmniej kilka osób.

Fallout 4: Far Harbor recenzja review dlc
Far Harbor to małe osiedle rybaków, które każdego dnia broni się przed naporem mgły i potworów

Tytułowe Far Harbor jest przystanią na wyspie Mount Desert. O tak, prawdziwej wyspie, która faktycznie jest (dosłownie) kawałek od wybrzeża Maine. Co prawda miejscowość na wyspie nazywa się Bar Harbor i mieszkają w niej tysiące osób, a nie dziesiątki, jednak można to twórcom wybaczyć. Sama wyspa jest całkiem sporą lokacją, która podzielona jest między trzy frakcje. Pierwszą są rybacy z Far Harbor, którzy chcą po prostu żyć, a na to nie pozwala wszechobecna mgła. Poza problemami z widocznością przynosi ona radiację, w której po prostu nie da się żyć. Drugą frakcją są Dzieci Atomu, istotna frakcja, z którą kontakt przydaje się kilkukrotnie poza DLC. Nieco szaleni, ale czasami pomocni. Ostatnia frakcja, to synthy, chociaż znaczenie ma tylko jeden z nich DiMA. DiMA to synth pierwszej generacji, który doszedł do wniosku, że nieco RAMu nikomu nie zaszkodziło i stał się maszyną analityczną, która działa nieco jak Eagle Eye, który uważa, że największym zagrożeniem ludzkości jest ona sama.

Fallout 4: Far Harbor recenzja review dlc
Wyspa wydaje się być mroczna, ale tylko w nocy, bo głównie wtedy mamy do czynienia ze sporą ilością aktywnych potworów i mgłą

Dlaczego tak się dzieje i co to dokładnie oznacza musicie wykombinować sami, ale powiem tyle: gra stawia nas przed istotnym wyborem między frakcjami. Co ważniejsze, okazuje się że nie z każdej sytuacji da się wyjść cało za pomocą kilku słów. W niektórych momentach pewna granica została przekroczona i decyzji nie da się cofnąć. Taka sytuacja dzieje się na wielu frontach, bo każda z wymienionych frakcji ma swoje cele i wartości, które bezpośrednio kłócą się z innymi. Przykładowo Dzieci Atomu chcą, żeby mgła, którą nazywają całunem, opanowała całą wyspę. Rybacy przeciwstawiają się temu z użyciem technologii synthów. Ale Dzieci Atomu nie są agresywne w stosunku do synthów z powodu wcześniejszych koligacji między tymi frakcjami. Skomplikowana zależność między tymi obozami jest całym tłem fabularnym dodatku. Początkowo myślałem, że będzie mroczny niczym Point Lookout z Fallouta 3, jednak tak się nie stało. Bywa, że wyspa potrafi być naprawdę ładna, chociaż opanowana przez przerośnięte owoce morza.

Fallout 4: Far Harbor recenzja review dlc
Wyspiarska wersja raiderów nazywana jest traperami, są to ludzie spaczeni przez radioaktywną mgłę

Wyspa jest jednak pełna dodatkowych smaczków dla fanów serii. Mamy tutaj super mutanta, który nagle uświadomił sobie co to są morały. Mamy firmę Vim!, która była takim zagrożeniem dla Nuka-Coli, że ci postanowili zagrać bardzo nieczysto. Mamy tragedie rodzinne. Mamy tajemnice zaginionych okrętów, kilka zakopanych tajemnic, a nawet partykję w Cluedo. Zawartości jest całkiem sporo, chociaż z uwagi na nacisk na narrację, zajmuje ona mało czasu. Nie mamy tutaj wiele zadań typu wyczyść lokację z potworów, tak jak miało to miejsce w Nuka-World, gdzie prawie każde zadanie było właśnie takie. Far Harbor stawia na doznania, a te są. Zapewnia je jednak nie tylko fabuła. Nowi przeciwnicy są wyzwaniem, ponieważ przerośnięte krewetki, langusty i kraby są naprawdę silnym przeciwnikiem, do którego zawsze strzelałem robiąc krok w tył.

Fallout 4: Far Harbor recenzja review dlc
Dodatek dodaje sporo nowych broni, z czego najciekawsze są rzecz jasna unikaty

Jak już mowa o strzelaniu, to nieco o wyposażeniu, które pojawia się w dodatku i zasługuje na wzmiankę. Najpierw pancerze, oj, tutaj jest nie tak dobrze jak w Nuka-World, nie dostaniem X-01, jednak jest ładnie i potężnie. Dodatek wprowadza do gry nowy pancerz standardowy o nazwie Marine Armor. Marine Armor to bardzo ciężki i bardzo dobrze chroniący zestaw, który możemy zdobyć mniej więcej pod koniec fabuły dodatku. U wybrzeży zatopionych jest kilka transportów wojskowych, z których możemy wyłowić unikatową wersję pancerza (Assault). Nie musimy jednak czekać, jeśli nie chcemy, bo masę zestawów mają najwyżsi rangą żołnierze Dzieci Atomu. Dzieci Atomu z Far Harbor skopałyby tyłek wszystkim Gunnerom. W grze są także dwa nowe pancerze wspomagane, a raczej dwa nowe unikatowe malowania. Były one używane przez Vim! w celach promocyjnych przed wybuchem. Jeśli chcemy, to możemy po prostu po nie pójść, to tylko T-51, ale lepszy pancerz nie jest potrzebny, żeby skończyć grę.

Fallout 4: Far Harbor recenzja review dlc
W dodatku głównym napojem jest Vim! – lokalny produkt konkurujący z Nuka-Colą

Kolejny ważny aspekt to broń. Ta też jest imponująca w dodatku z kilku powodów. Z jednej strony mamy całkiem niepotrzebne okazy takie jak wyrzutnia harpunów, ale z drugiej są te przydatne i potężne. Mowa o radium rifle, które w dodatku do obrażeń fizycznych zadaje obrażenia od promieniowania na stałe obniżające życie przeciwnika, czy Atom’s Judgement, który jest młotem zadającym masywne 100 obrażeń od promieniowania w dodatku do zwykłych. Obie bronie są uzyskane dzięki koligacjom z Dziećmi Atomu, jednak aby je mieć wcale nie musimy się z nimi zbytnio lubić. Wystarczy wykonać dla nich kilka zadań, aż zabawne jak niewiele trzeba zrobić. Tutaj kogoś znaleźć, tu nakłamać, 20 minut i dwa unikatowe warianty broni są nasze. Warte uwagi? Zdecydowanie. Szczególnie jeśli stawiamy na walkę w zwarciu, bo Atom’s Judgement jest bronią, która sprawiła, że zacząłem bez strachu wbiegać w chmary przeciwników. Jedyny problem to potknięcia wywoływane atakami wręcz, więc czasami trzeba uruchomić V.A.T.S. żeby nie dać się zabić bez powodu.

Fallout 4: Far Harbor recenzja review dlc
Erickson to przyjazny mutant zajmujący się hodowlą i handlem psami, ale czasami możemy go wkurzyć

Far Harbor to zdecydowanie bardziej klimatyczny dodatek niż Nuka-World. Pod względem utylitarnym Far Harbor oferuje mniej niż Nuka-World, bo żadna z broni, czy nowych malowań pancerzy wspomaganych, nie jest warta ceny dodatku. Jedyną tak naprawdę wyróżniającą się rzeczą jest nowy zestaw standardowych pancerzy, który ma jednak ograniczone zastosowanie. Jeśli jednak zależy nam na fabule, rozdarciu emocjonalnym i ciekawym konsekwencjom w świecie gry poza dodatkiem, to Far Harbor jest zdecydowanie dodatkiem wartym polecenia. Nie codziennie przecież przyjdzie nam zaprzyjaźnić się z dziećmi atomu i odkryć co kryje pod sobą fabryka Vim!



Dodatek z prywatnej kolekcji recenzenta

Recenzent spędził kilka godzin grając w dodatek, ale żałując, że nie zwolnił nieco przez anihilacją jednej z frakcji. Aha, odblokował wszystkie 10 łatwych osiągnięć.

7.5
Podstawowa gra:
8.5
Zawartość:
6.5

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.