Gry Recenzja

Recenzja Elliot Quest

Elliot Quest

Elliot Quest to dla mnie śmieszna gra. Nieco zastanawiająca, nieco żenująca. Dlaczego? Elliot Quest przypomina nieco każdą tanią reedycję, mimo tego, że nią nie jest. To tak jakby EA doszło do wniosku, że ich nowe IP pojawi się na NESie i przy okazji na Xboksie, PlayStation i na PC.

Elliot Quest
Podstawową bronią w grze jest łuk. Zabójcza broń, zabija kulki śluzu, żaby, szkieletów nie…

Elliot Quest to dość prosta platformówka. Nie jest skomplikowana, ponieważ musi dać się uruchomić na OUYA i Nintendo 3DS, więc wiele od niej nie można oczekiwać. Tak naprawdę jedyna zmiana miedzy wersją na 3DSa i innymi, to ekwipunek wyświetlany w oknie, a nie na dolnym ekranie. Cała rozgrywka i wygląd pozostają takie same. Jesteśmy tajemniczą postacią, która budzi się i zaczyna mówić do siebie. Powtarza plan. Tym razem trzeba dotrzeć do strażnika i poprosić go o pomoc. Początek nieco przypomina Edge of Tomorrow, bo postać wydaje się pamiętać co się stało wcześniej. Wydaje się powtarzać ten sam kawałek swojego życia, szukając rozwiązania. Nie wiem, czy tak jest. Historia nie jest nam wytłumaczona. Znajdujemy się dosłownie w samym środku wydarzeń, o czym świadczą liczne mroczne przerywniki ilustrujące wcześniejsze życie Elliota, jego stratę, jego chorobę, jego śmierć. Chyba trzeba mu pomóc…

Elliot Quest
Między lokacjami poruszamy się po bardzo prostej mapie, nawet nazw lokacji nie ma

Generalnie rzecz biorąc Elliot Quest to nie jest gra wymagająca dla sprzętu, jak już wspomniałem prezentując zakres platform na których jest dostępna. Nie jest to też gra wymagająca pod względem rozgrywki, ponieważ używa ona tylko czterech przycisków. Jest to typowy zestaw czterech przycisków odpowiadających za ruch, a także podstawowe akcje dodatkowe jak atak, czy skok. Zawsze wiadomo w którą stronę iść, wiemy gdzie da się wskoczyć, a gdzie jeszcze nie dane nam zajrzeć. Dodatkowo cały świat to typowa staromodna ściana z cegły, gdzie każde kolejne pomieszczenie to dodatkowy kawałek układanki. Nawigacja w świecie jest prosta i rzadko zdarza się, że nie dane nam będzie się wydostać z jakiegoś miejsca. Walka z bossami też jest prosta, są dość przewidywalne i znacznie prostsze niż chociażby w Cuphead, w którego miałem okazję ostatnio zagrać. Jest jednak jedno ważne pytanie, które trzeba sobie zadać. Czy warto tej grze poświęcać czas?

Elliot Quest
Walki z bossami są różnorodne, ale proste do przejścia, nawet bez utraty życia

Mam uraz do gier, które zaniżają poziom wykorzystania sprzętu. Co innego, jeśli to gra, która jest prosta mechanicznie, ale wygląda dobrze jak na to co reprezentuje, jak chociażby Inversus, czy Paladin. Inna kwestia to tytuły, które są zbyt proste, żeby się dobrze bawić, a grafika dodatkowo po prostu załamuje. I nie narzekam na wszystkie kiepsko wyglądające gry. DreamBreak nie był warty swojej ceny, ale doceniam styl. The Final Station, BLEED, Uncanny Valley, każda z nich miała grafikę sprzed kilku dekad, ale każda z nich miała coś, co przyciągało do gry i popychało w kierunku końca. Elliot Quest nie posiada tych cech. Wydaje mi się, po prawie 4 godzinach gry, że wszystko jest bezcelowe. Może dlatego, że nie ma celu, a może dlatego, że nie zrozumiałem jaki on jest. Wydaje mi się, że gra powinna przejść mały lifting, określić koniec, dać do niego ścieżkę. Poza tym może to jest zły sposób patrzenia na gry, ale wydaje mi się, że pieniądze, jakie musimy na nią wydać nie są usprawiedliwione. Może na 3DSa są, na każdej dorosłej konsoli i na PC zupełnie nie.



Gra została udostępniona przez PlayEveryWare

Recenzent spędził w grze 4 godziny, odblokowując 1 osiągnięcie, i zupełnie niewiedząc co robi

2.7
Dźwięk:
2
Grafika:
2
Rogrywka:
4

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.