Gry Recenzja

Recenzja Drift Zone

Drift Zone

Drift Zone to gra, o której dowiedziałem się przez przypadek podczas przeglądania gier na Androida, które mają osiągnięcia. Jakie było moje zdziwienie, gdy zobaczyłem, że Awesome Industries wydaje grę także na Xboksa One. Wraz z ekscytacją przyszła jednak fala strachu, który nie jest nieuzasadniony gdy gra z komórek ląduje na konsoli.

Drift Zone Xbox One
Samochody nie są brandowane, ale bez problemu rozpoznamy nasze ulubione

Drift Zone to dzieło polskiego studia Awesone Industries z Krakowa, które poza grami zajmuje się także produkcją programów, jednak to właśnie gry wydają się być chlebem powszednim spółki. A sporą część z nich stanowią właśnie gry z driftem w nazwie. Konsolowa wersja Drift Zone to w zasadzie to samo, co możemy spotkać na komórkach, ale tym razem nie darmowe, a kosztujące niespełna 50 złotych. I poniekąd tutaj leży przewaga wersji na iOS i Androida. Cena przy tytule sprawiła, że Drift Zone nie ma już wsparcia reklam, nie możemy sobie dodatkowo zarobić oglądając przez pół minuty prezentacji apki do gry na giełdzie. Do czego zmieszam? Do tego, że gra jest naprawdę fajna, ale wymaga niesamowitego zaparcia, żeby móc grać. W niemalże każdej grze wyścigowej masz swój wymarzony samochód, cel do którego dążysz. Nie ważne czy to Koenigsegg, Lamborghini, czy BMW, mamy przed sobą serię wyścigów, drabinka jest nam znana. Need for Speed: Most Wanted jest najlepszym przykładem tutaj, gdzie mamy jasno określoną drabinkę postępu.

Drift Zone Xbox One
W grze mamy dostęp do nielimitowanego spowolnienia czasu, co znacznie pomaga

Cały zamysł Drift Zone powstał w oparciu o reklamy. I nie ma w tym nic złego, pogramy trochę, jeśli brakuje nam trochę pieniędzy do kolejnego ulepszenia, to obejrzymy kilka reklam. W wyniku braku reklam gra stała się po prostu niewyobrażalnie wolna. Żeby dokonać małego postępu będziemy musieli siedzieć na tych samych torach, kręcąc kolejne okrążenia, starając się mieć idealną serię wejść w zakręt. Bo jak już kupimy kolejny samochód, to bez problemu dokonamy tego samego co przed chwilką w pierwszym podejściu. Samochodem na starcie jest BMW, stare, nie w moim stylu, ale widziałem kilka takich podczas driftu. Samochód pozwala nam zapoznać się z grą, ale nie możemy liczyć na wielki sukces w tym aucie. Zebranie pieniędzy na kolejny samochód to nie taka prosta sprawa. Pieniądze zdobywamy za pokonywanie progów punktowych lub za wykonywanie zadań, które są dostępne po zajęciu pierwszego miejsca.

Drift Zone Xbox One
Do rozgrywki możemy zaprosić kolegę lub koleżankę, ale tylko lokalnie

Sprawia to, że pieniędzy jest mało, a bez zdobycia kolejnej, często znacznej ilości nici z postępu dalej, więc też nici z kolejnych pieniędzy. to wszystko nie oznacza jednak, że Drift Zone to gra zła, wręcz odwrotnie. Driftuje się w niej może nie tak dobrze jak w Need for Speed: Underground, ale na pewno zdecydowanie lepiej niż w wielu innych grach. A samo driftowanie jest w pewnym sensie trudną sztuką, która wymaga precyzji i umiejętności. W grze jest to całkiem nieźle oddane, a przy tym mamy kilka modyfikacji samochodu, które pozwolą, że samochód będzie spisywał się lepiej, albo gorzej, wszystko zależy od nas.

Drift Zone Xbox One
Żeby odblokować „Ferrari” będziemy musieli spędzić godziny na szlifowaniu umiejętności

Rozgrywka jest naprawdę przyjemna, ale zarazem wymaga wiele cierpliwości i wytrwałości. Komórkowa przeszłość nie pomaga Drift Zone, szczególnie że gra jest znacznie bardziej dynamiczna na komórkach. Reklamy pozwalają na zdobycie nieco dodatkowej kasy, która zawsze pcha nas naprzód, a w wersji konsolowej dotarłem do momentu stagnacji, gdzie ani nie mogę już dalej niczego ugrać, ani nie mam umiejętności do wcześniejszych etapów. Sprawiło to, że zostałem odepchnięty od tej gry po godzinie próbowania zdobycia dodatkowych 300 punktów, których mi brakowało. Nie mogłem tego zrobić. Kupując grę trzeba mieć świadomość, jaką ona jest. Albo lepiej, chwyćcie komórki i tablety i tam zobaczcie, czy wam pasuje. 50 złotych to nieco dużo jak za tę grę.

Drift Zone Xbox One
Drift Zone pozwala na modyfikowanie wyglądu pojazdu, koloru, felg, karoserii

Drift Zone to gra, o której dowiedziałem się przez przypadek podczas przeglądania gier na Androida, które mają osiągnięcia. Jakie było moje zdziwienie, gdy zobaczyłem, że Awesome Industries wydaje grę także na Xboksa One. Wraz z ekscytacją przyszła jednak fala strachu, który nie jest nieuzasadniony gdy gra z komórek ląduje na konsoli.

Drift Zone Xbox One
Niestety żadne z samochodów drifterów nie są tak czyste jak w Drift Zone

Drift Zone to dzieło polskiego studia Awesone Industries z Krakowa, które poza grami zajmuje się także produkcją programów, jednak to właśnie gry wydają się być chlebem powszednim spółki. A sporą część z nich stanowią właśnie gry z driftem w nazwie. Konsolowa wersja Drift Zone to w zasadzie to samo, co możemy spotkać na komórkach, ale tym razem nie darmowe, a kosztujące niespełna 50 złotych. I poniekąd tutaj leży przewaga wersji na iOS i Androida. Cena przy tytule sprawiła, że Drift Zone nie ma już wsparcia reklam, nie możemy sobie dodatkowo zarobić oglądając przez pół minuty prezentacji apki do gry na giełdzie. Do czego zmieszam? Do tego, że gra jest naprawdę fajna, ale wymaga niesamowitego zaparcia, żeby móc grać. W niemalże każdej grze wyścigowej masz swój wymarzony samochód, cel do którego dążysz. Nie ważne czy to Koenigsegg, Lamborghini, czy BMW, mamy przed sobą serię wyścigów, drabinka jest nam znana. Need for Speed: Most Wanted jest najlepszym przykładem tutaj, gdzie mamy jasno określoną drabinkę postępu.

Cały zamysł Drift Zone powstał w oparciu o reklamy. I nie ma w tym nic złego, pogramy trochę, jeśli brakuje nam trochę pieniędzy do kolejnego ulepszenia, to obejrzymy kilka reklam. W wyniku braku reklam gra stała się po prostu niewyobrażalnie wolna. Żeby dokonać małego postępu będziemy musieli siedzieć na tych samych torach, kręcąc kolejne okrążenia, starając się mieć idealną serię wejść w zakręt. Bo jak już kupimy kolejny samochód, to bez problemu dokonamy tego samego co przed chwilką w pierwszym podejściu. Samochodem na starcie jest BMW, stare, nie w moim stylu, ale widziałem kilka takich podczas driftu. Samochód pozwala nam zapoznać się z grą, ale nie możemy liczyć na wielki sukces w tym aucie. Zebranie pieniędzy na kolejny samochód to nie taka prosta sprawa. Pieniądze zdobywamy za pokonywanie progów punktowych lub za wykonywanie zadań, które są dostępne po zajęciu pierwszego miejsca.

Sprawia to, że pieniędzy jest mało, a bez zdobycia kolejnej, często znacznej ilości nici z postępu dalej, więc też nici z kolejnych pieniędzy. to wszystko nie oznacza jednak, że Drift Zone to gra zła, wręcz odwrotnie. Driftuje się w niej może nie tak dobrze jak w Need for Speed: Underground, ale na pewno zdecydowanie lepiej niż w wielu innych grach. A samo driftowanie jest w pewnym sensie trudną sztuką, która wymaga precyzji i umiejętności. W grze jest to całkiem nieźle oddane, a przy tym mamy kilka modyfikacji samochodu, które pozwolą, że samochód będzie spisywał się lepiej, albo gorzej, wszystko zależy od nas.

Rozgrywka jest naprawdę przyjemna, ale zarazem wymaga wiele cierpliwości i wytrwałości. Komórkowa przeszłość nie pomaga Drift Zone, szczególnie że gra jest znacznie bardziej dynamiczna na komórkach. Reklamy pozwalają na zdobycie nieco dodatkowej kasy, która zawsze pcha nas naprzód, a w wersji konsolowej dotarłem do momentu stagnacji, gdzie ani nie mogę już dalej niczego ugrać, ani nie mam umiejętności do wcześniejszych etapów. Sprawiło to, że zostałem odepchnięty od tej gry po godzinie próbowania zdobycia dodatkowych 300 punktów, których mi brakowało. Nie mogłem tego zrobić. Kupując grę trzeba mieć świadomość, jaką ona jest. Albo lepiej, chwyćcie komórki i tablety i tam zobaczcie, czy wam pasuje. 50 złotych to nieco dużo jak za tę grę.



Gra została udostępniona przez Awesome Industries

Recenzent spędził w grze około 4 godzin, nie zdobywając żadnego osiągnięcia, a przy okazji poddając się i dając swojej niechęci do driftu wygrać

6.3
Dźwięk:
6
Grafika:
7
Rozgrywka:
6

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.