Gry Recenzja

Recenzja DreamBreak

DreamBreak

Digerati Distrubution to wydawca gier niezależnych, które są dość charakterystyczne. Są od małych, nieznanych deweloperów, którzy zazwyczaj niczego wcześniej nie zrobili. Brak doświadczenia skutkuje rozpikselowaną grafiką, niską wartością produkcyjną, ale z drugiej strony tez niską ceną. Uncanny Valley było takie, DreamBreak idzie w w ślady swojego poprzednika.

DreamBreak
Gra sama w sobie nie wygląda aż tak źle, ale brakuje jej stylu, czegoś, co ją wyróżni

Chciałem, żeby w końcu jakaś gra, w której mogę policzyć piksele, mnie oczarowała. Chciałem, żeby było nią właśnie DreamBreak. Okazuje się jednak, że jest to gra pełna wad i niedociągnięć, które nie powinny mieć miejsca. Nie chodzi o brak umiejętności twórców, raczej brak jakiegokolwiek pomyślunku w kwestii dobrego designu. Grając mam czasami wątpliwości, czy twórcy w grę w ogóle zagrali po jej zrobieniu. DreamBreak to opowieść o facecie, który w sercu Związku Radzieckiego, prowadzi życie skromnego faceta od mokrej roboty. Dosłownie, sprząta, naprawia, robi wszystko, żeby lokalny bar funkcjonował. Pewnego dnia dostaje informację, dowiadujemy się, że chyba jest szpiegiem, chyba wszyscy wiedzą o jego tożsamości. Chyba, bo nic nie jest pewne, a jedyna wskazówka to pewność w głosie ludzi, którzy oskarżają biednego Eugene’a. To znaczy, tak jakby, bo gra nie prawie wcale udźwiękowiona. Słyszymy tylko muzykę i pomniejsze efekty dźwiękowe.

DreamBreak
Gra oferuje kilka mini-gierek, które pozwolą nam na zdobywanie kredytów

O ile historia może wydawać się ciekawa, to w gruncie rzeczy nie jest aż tak dobra. Może gdyby to była produkcja od wielkiego studia, to byłaby cudownie wykonana, szpiegowska intryga, rzadkość. Tutaj niestety mamy do czynienia ze side-scrollerem, którego rozgrywka do złudzenia przypomina klasyki pokroju Another World. To niestety nie jest dobrze u zmierzchu drugiej dekady XXI wieku. DreamBreak posiada bowiem wszystkie wady wspomnianej gry i zero nowoczesnych udogodnień. Przykładowo ruch bazuje na krokach, które są wykonywane pojedynczo lub w serii, a po każdym, jeśli nie jest on kontynuowany, postać się zatrzymuje i obraca w kierunku gracza. Sprawia to czasami, że brakuje nam czasu na wykonanie czynności, bo postać zatrzymała się  dwa razy podczas ucieczki. Nie lepiej jest z takimi rzeczami jak skakanie, czy walka. Ta jest wręcz za prosta. Zawsze mamy przy sobie broń i tarczę, więc bezproblemowo możemy użyć dwóch na raz, żeby osłaniać się podczas strzelania. Jesteśmy nieśmiertelni!

DreamBreak
Nasz pierwszy kontakt z policją i zupełnie nieuzasadniona agresja 

Gra ma jednak jeden minus, który niesamowicie przeważa na stronę 1/10. Jest po prostu frustrująca. I nie frustrująca niczym inne tytuły, które wymagają umiejętności, czy zaparcia. Ta gra frustruje mechaniką. Już w drugim etapie musimy uciekać przed policją, która niewiadomo dlaczego nas ściga (nie będę tłumaczył powodu tego zastanowienia, ale powiem tylko, że to nie policja odkryła naszą tożsamość). Używają oni dronów, które mają uziemić naszą taksówkę. Cała sekwencja to mini-gierka w hakowanie, w której spędziłem połowę mojej rozgrywki. Nie jest nam wytłumaczone co mamy robić, w grze nie istnieje pauza, a czasu mamy tak mało, że cała hakowanie musi być wykonane perfekcyjnie. Niedługo przed ukończeniem tej sekwencji miałem ochotę wyłączyć grę. Nigdy nie powinno się tworzyć czegoś, co frustruje w taki sposób. No i brak pauzy? Serio? Jeśli naciśniemy menu, czy podpowiedź, to w w tle nadal będziemy ginąć, bo DreamBreak na nas nie czeka.

DreamBreak
Muzyka – jedyny aspekt gry, który trzyma poziom

Czy coś ratuję tę grę? Nie, a mogłoby, bo cena jest niska, idealna jak na grę niezależną, i taką, która wymaga nieco ponad 150 MB miejsca na dysku twardym. Troszkę dopracowania, nieco usprawnień, i byłoby idealnie. DreamBreak to zdecydowanie tytuł, który nie jest wart polecenia. Jeśli masz już ochotę na rozpikselowany tytuł, który nie wymaga zbyt wiele wolnego czasu, to znacznie bardziej polecam nieidealne Uncanny Valley.

Gra została udostępniona przez Digerati Distribution

Recenzent spędził w grze 2 godziny, z czego połowę hakując, zdobywając 11 osiągnieć, i odinstalowując grę tak szybko, jak to tylko możliwe.

4.3
Dźwięk:
6
Grafika:
3
Rozgrywka:
4

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

%d bloggers like this: