Gra Recenzja

Recenzja Deponia

Deponia recenzja review

Deponia to seria, która została zapoczątkowana przez Daedalic Entertainment w 2012 roku. O dziwo mam kilka wersji kilku gier, ale nigdy w nie nie zagrałem. Dlaczego? Okładka mi się nie podobała. Po 7 latach gra ukazała się w końcu na Xboksie i postanowiłem dać jej szansę i mam mieszane uczucia.

Deponia recenzja review
Toni i Wenzel to pierwsze postacie, które spotykamy. Rufus nie ma z nimi najlepszych relacji…

Zacznę od minusików, bo warto mieć je z głowy. Moje mieszane uczucia wynikają z faktu, że gra jest dobra, ale ma problemy natury technicznej. Nie mam tutaj na myśli dość powszechnych w przygodówkach point & click problemów z krawędziami ścieżek, czy przedmiotów, a znacznie poważniejsze błędy związane z płynnością i błędy uniemożliwiające dalszą rozgrywkę. Podczas gdy po raz pierwszy uruchomiłem grę uznałem, że styl animacji jest dość irytujący, bo jest strasznie wolny. Okazało się, że gra na Xboksie One ma tendencje do spowalniania, co da się naprawić przez zmianę strefy, w której się znajdujemy, ale całe zajście prawie spowodowało, że zostawiłem grę. Drugi problem wystąpił mniej więcej w 1/3 gry, gdy musiałem obudzić pewną kobietę wsadzając jej lejek w usta. Naszym zadaniem jest odwrócenie uwagi dwóch osób, które jej pilnują, a gdy już to zrobiłem gra najwyraźniej nie odhaczyła jakiegoś wymogu, nadal zachowując się jakbym niczego w lokacji nie zrobił. Spowodowało to w moim wypadku konieczność zaczęcia gry od nowa. Poza tym, wszystko było cacy, choć ogarnięcie sterowania było niemożliwe dla mnie przez pierwsze kilka minut, co dziwi, bo jest bardzo łatwe.

Deponia recenzja review
Kuvaq to małe osiedle, w którym będą działy się wielkie rzeczy

Dalej już było tylko lepiej. Deponia to ciekawa gra, która opowiada historię dość niezdarnego, ale całkiem inteligentnego jegomościa imieniem Rufus. Jego ojciec był burmistrzem osiedla o nazwie Kuvaq. Kapitan Seagull, bo tak mu było na imię, postanowił pewnego dnia pozostawić swojego syna w kupie śmieci jaką jest Deponia i uciekł do Elysium. Obsesją Rufusa stało się dokonanie tego samego. Poznajemy go w momencie, gdy jego kolejna próba ucieczki jest w końcowej fazie przygotowawczej i przyjdzie nam towarzyszyć mu w jego przygodach od tego pamiętnego dnia po końcówkę czwartej gry. Każda z postaci, którą spotkamy jest ciekawa, ma swoją unikalną osobowość, a fakt że Rufus nie jest nowy w okolicy powoduje, że ma on relacje ze znaczną liczbą ludzi, których spotkamy. Nie ważne, czy to jego była dziewczyna Toni, przydupas Wenzel, czy nowy burmistrz miasta. Pod tym względem jest to jedna z lepszych gier, w jakie grałem, a ostatnia taka to chyba było pierwsze Life is Strange.

Deponia recenzja review
A to jest Rufus, nasz bohater spadający z dość dużej wysokości. Cud, że nic się biedakowi nie stało

Sama rozgrywka też jest niczego sobie. Mamy tutaj do czynienia z typową przygodówką point & click i każdym z jej charakterystycznych elementów. Deponia posiada rzecz jasna system wchodzenia w interakcję z przedmiotami i ludźmi, który dzieli się na trzy segmenty: obejrzyj, dotknij/podnieś/porozmawiaj i użyj z czymś. Jest on dość prosty do ogarnięcia, ale niestety ikony interfejsu są dość małe na telewizorze znajdującym się kilka metrów ode mnie, co było głównym powodem moim wspomnianych trudności. Jest też system ekwipunku o nieograniczenie pojemnych kieszeniach negujących wagę przedmiotu, ale tym razem nie wsadzimy sobie kuli na łańcuchu do kieszeni. Gdy taki przedmiot znajdziemy, to Rufus da nam znać, że mało praktyczne jest noszenie kuli w kieszeni, poza tym może coś uszkodzić, a tym razem Toni ekwipunku nie naprawi. Możemy tez porozmawiać z postaciami, ale przyznam, że Deponia nieco skąpi w tym zakresie, znacznie tnąc czas, który powinniśmy przeznaczyć na eksplorację świata, a nie gonienie za naszym celem.

Deponia recenzja review

Deponia ma też świetną grafikę i dźwięk. Gdy już problemy opisane w drugim akapicie zostały zażegnane okazało się, że animacja nie jest taka zła, chociaż idealna też nie jest. Brakuje mi kilku kolejnych spritów dla niektórych ruchliwych postaci. Prowadzi to do „zacinania się” niektórych dość ekspresywnych postaci, ale te zazwyczaj nie są zbyt długo na ekranie. Pozostałe aspekty graficzne, same tekstury i modele są niesamowicie cieszące dla oka. Malowane tła i dopracowane, ale uproszczone modele postaci i przedmiotów idealnie wpisują się w przedstawiony świat. Widać, że sporo pracy poświęcono na dopracowanie każdego aspektu graficznego gry. Dźwięk to kolejna sfera, w której niemieckie studio się popisało. Postacie są w pełni udźwiękowione, a część nawet posiada komiczny sposób mowy, który od czasu do czasu potrafi wywołać uśmieszek na twarzy.

Deponia recenzja review
Grafika w grze jest cudowna, malowane tła i tekstury dobrze oddają wysypiskowy charakter Deponii

Deponia to genialna przygodówka. Nie mogę uwierzyć w to, że nie sięgnąłem po grę wcześniej tylko i wyłącznie z uwagi na brak zainteresowania okładką i wrażenie, że może mi się nie podobać. Po tylu latach w końcu mogłem doświadczyć, moim zdaniem, jednego z czołowych przedstawicieli gatunku i nie mogę doczekać się zagrania w kolejne części. Niestety Deponia z jakiegoś powodu była ostatnią grą z serii, która została wydana na Xboksie, chociaż chronologicznie jest pierwszą, oznacza to jednak możliwość zakupu całego pakietu czterech gier z serii Deponia, co serdecznie polecam. Jeśli kolejne są przynajmniej w połowie tak dobre, to warto zapłacić za nie pełną cenę!

Gra została dostarczona przez Marchsreiter Communications

Recenzent spędził w grze około 6 godzin, zdobywając wszystkie 19 osiągnięć i nie mogąc doczekać się zagrania w Chaos on Deponia!

8.4
Dźwięk:
8
Grafika:
8.5
Rozgrywka:
9
Błędy:
8

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.