Gry Recenzja

Recenzja Defender’s Quest: Valley of the Forgotten DX

Defender's Quest: Valley of the Forgotten DX

Defender’s Quest: Valley of the Forgotten zostało wydane na konsole! Nie dość, że gra się ukazała, to też w wersji DX, która znacznie poprawia wygląd gry! Ale spójrzmy prawdzie w oczy. Co może nam zaoferować tytuł, który bazuje spadkobiercy Flasha, ma kilkaset mega wielkości i  napisany jest w języku, o którym nie masz pojęcia?

Defender's Quest: Valley of the Forgotten DX
Świat składa się z sieci walk i posterunków, a my musimy dotrzeć na sam koniec

Defender’s Quest: Valley of the Forgotten opowiada historię bohaterki, królewskiej bibliotekarki, którą sami możemy nazwać. Gdy zaczynamy grę wita nas kilka statycznych paneli opowiadających nam co się dzieje. Nasza bohaterka umiera w wyniku plagi. Jest ona tak zaawansowana, zabija tylu ludzi, że umarłych już się nie pali, to zabiera za dużo czasu. Wrzuca się martwe ciała do wielkiej dziury na obrzeżach miasta. Bohaterka nie była jednak do końca martwa. Chyba. Jej świadomość nadal walczy, jest już w połowie drogi w zaświaty, kiedy to ożywa i nieco zmienia życie kilku ludzi. Pierwszym jest nieznajomy złodziej-oportunista. To taki typowy barbarzyńca. Wielki miecz, goła klata, niezbyt światły z niego człek. Zostaje on przywołany w zaświaty, gdzie staje ramię w ramię z bibliotekarką, która ma niesamowity dar. Okazuje się bowiem, że śmierć to nie koniec, gdy w grę wchodzi plaga. Umarli zamieniają się w potwory, które terroryzują całą okolicę. Bibliotekarka potrafi ich zabić.

Defender's Quest: Valley of the Forgotten DX
Możemy rekrutować najemników, ale niektóre osiągnięcia wymagają tylko podstawowej 6

Nie sama oczywiście. Defender’s Quest jest bowiem grą typu Tower Defence, która nieco przypomina Crystal Defenders, co nie dziwi, ponieważ twórcy inspirowali się Final Fantasy Tactics, na którym ta gra bazuje. Jest ona jednak rozbudowana o kolejne warstwy złożoności. Bibliotekarka jest najważniejszą postacią. To jej bronimy w grze i pełni ona rolę kryształów/bram/portali w innych grach. Poza nią jest sześć klas postaci. Są to: berserk walczący w zwarciu i posiadający duże obrażenia; łowczyni walczący na odległość i posiadający niskie obrażenia; rycerz o bardzo krótkim zasięgu, ale potrafiący niszczyć pancerz; uzdrowiciel, który leczy nasze jednostki i osłabia przeciwnika, ale nie zadaje obrażeń; magiczka, która zadaje potrafi przeszywać swoimi czarami wielu przeciwników na raz; smok, który jest silny sam z siebie, ale nie może dzierżyć broni ani zakładać pancerza, chociaż atakuje z bliska w zwarciu i magicznie na odległość. Różnorodność jest całkiem spora, każda postać ma coś do zaoferowania, chociaż uzdrowiciel wydaje mi się dość bezsensowny.

Defender's Quest: Valley of the Forgotten DX
Każdy poziom można ukończyć na czterech poziomach trudności

Cała rozgrywka odbywa się na dwóch płaszczyznach. Pierwszą jest mapa świata. Składa się ona z węzłów, które są albo miejscem kolejnej potyczki, albo lokacją, gdzie możemy dokonać zakupu sprzętu i rekrutacji nowej grupy najemników. Nie ma tutaj nic więcej. Gdy jednak wejdziemy w węzeł walki, to mamy wybór poziomu trudności. Są od najprostszego wyzwania, które nieco osłabia przeciwników, po ekstremalne, które sprawia, że przeciwnicy są silniejsi, liczniejsi i na wyższym poziomie. Gdy juz się zdecydujemy ukazuje nam się plansza zbudowana z kwadratów, które są przeszkodami, ścieżką, albo miejscem dla naszych bohaterów. Same mapy są bardzo zróżnicowane, czasami poprzez czynnik fabularny, czasami na potrzeby wprowadzenia nowej mechaniki. Zdarza nam się obrona wielkich schodów przed nadchodzącym bossem, czy potyczka przez rzekę w celu dotarcia do szpitala, gdzie okazuje się, że niektórzy przeciwnicy potrafią pływać.

Defender's Quest: Valley of the Forgotten DX
Grafika gry bazuje na sprite’ach i planszach, nic nadzwyczajnego, chociaż nie wygląda źle

Musze teraz nawiązać do tego co napisałem we wstępie. Jest to zdecydowanie gra dziwna. Pod względem technicznym dziwność polega na fakcie bycia napisaną w języku Haxe i stworzoną w ramach platformy OpenFL. Nie ufam programom i językom open-source. Zawsze są gorsze od płatnych odpowiedników. DirectX i Vulkan są lepsze od OpenGL. Photoshop jest lepszy od Gimpa, a Microsoft Office i Apple iWork są lepsze od OpenOffice. Zastosowanie takiej technologii znacznie ogranicza możliwości gry. Jest ona prosta. Prawdopodobnie została tak zaprojektowana i wybrano narzędzia, które potrafią spełnić tę wizję jak najmniejszym kosztem. Tym niemniej gra nie jest wykonana źle. Trafiłem tylko na jeden błąd, który uniemożliwił mi dalszą rozgrywkę. Podczas jednego z pierwszych poziomów zrobiłem wcześniej czynność, której wymagał samouczek, więc zostałem zablokowany. Nie mogłem wyjść do menu, nie mogłem wykonać zadania. Jedyna rzecz, którą mogłem zrobić, to ruszyć kursor do czterech losowych pozycji przesuwając dialog między dwoma panelami. Ponieważ był to sam początek, to postanowiłem dać grze jeszcze jedną szansę.

Defender's Quest: Valley of the Forgotten DX
Walka jest typowa dla TD, chociaż wraz z poziomem trudności zmienia się ilość miejsc, z których przeciwnicy się pojawiają

I okazało się, że gra jest dobra. Naprawdę przyjemnie się w nią gra. Jedynym aspektem, który jest dla mnie wciąż mylący jest sterowanie. Została wydana w 2012 roku na komputery osobiste, więc nikt nie myślał o konsolach i braku kursora. Przez to niektóre proste funkcje są schowane za wieloma warstwami kliknięć. Nie wykorzystano wielu oczywistych opcji kontrolera jak możliwość przypisania konkretnych czarów do odpowiednich przycisków. lub użycie kombinacji przycisków LB i RB do utworzenia kolejnych możliwości. Sterowanie jest dość dziwne, choć proste. Jeśli jednak już przebrniemy przez ten element, to ukazuje nam się bardzo przyjemna choć prosta gra. Jest zdecydowanie lepsza od Bloons TD, choć nie tak ładna i rozbudowana jak X-Morph.

Defender's Quest: Valley of the Forgotten DX
Każdą postać w grze możemy nazwać. Ja preferowałem pozostawić domyślne wartości

Defender’s Quest to gra, która powinna być dostępna za darmo w dodatku swojej wersji na konsoli i komputery. Jak na grę, która ma już 6 lat, to twórcy chcą za nią bardzo dużo. Kosztuje ona około 60 złotych na wszystkich platformach, co jest przerażającą ceną. Defender’s Quest zaczęło podobać mi się pod koniec rozgrywki, ale musze przyznać, że nie dałbym aż takich pieniędzy za grę tak starą, tak prostą, i tak powtarzalną.

Gra została udostępniona przez Level Up Labs

Recenzent spędził w grze 5 godzin, zdobywając 19 osiągnięć, rzucając wyzwanie śmierci i przeżywając!

6.3
Dźwięk:
5
Grafika:
6
Rozgrywka:
8

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.