Gra Recenzja 2

Recenzja Contra Anniversary Collection

Contra Anniversary Collection, recenzja, review, Xbox One

Contra Anniversary Collection to kolejna już kompilacja, która ma za zadanie dostarczyć współczesnym graczom klasyki z pierwszych konsol. Gier jest zasadniczo 5, włączając różne wersje tych samych gier 10*, najstarsza jest z automatu, najnowsza z Game Boya, więc wiadomo, że czeka nas nostalgiczna podróż w otchłań wspomnień.

10 gierek w 3 godziny?

Contra Anniversary Collection, Xbox One, recenzja, review
W każdej grze, w której był dostępny co-op mamy możliwość jego wyboru

Wielu graczy jest nieco zirytowanych zawartością kolekcji, bo nie jest to to samo, co w wypadkach innych kompilacji. No, może poza japońskimi. W zasadzie dostarczone zostaje nam pięć gier, a nie 10, bo wiele z nich to po prostu kolejne wersje tej samej gry – w zasadzie w większości zmienia się grafika, może sprity postaci zostają podmienione, nic poza tym. A to nie tak, że Konami nie miało z czego wybierać. Pojawiło się wiele gier w erze 5 i 6 generacji, takich jak Contra: Legacy of War, Contra: Shattered Soldier, czy Neo Contra, o nowszych tytułach i starszych, ale pominiętych, już nie wspominając, a na pewno wielkim zainteresowaniem cieszyłaby się gra z serii Contra, wydana tylko w Japonii, która dopiero teraz zostałaby wydana na cały świat. W takiej sytuacji 5 (10) gier wydaje się być liczbą niewielką, która starczy na około trzy godziny dobremu graczowi. A reszta z nas? Może szykować się na godziny zabawy w niejednokrotnie frustrujących grach.

Stare tytuły, nowoczesna odsłona

Contra Anniversary Collection, Xbox One, recenzja, review
Poza wersjami japońskimi i amerykańskimi mamy dostęp do wersji europejskich, w których żołnierze są zastąpieni robotami

Wszystkie gry, które są częścią kolekcji zostały wydane ze wszystkimi nowoczesnymi ułatwieniami życia, które można sobie wymarzyć. Sprawia to, że przejście gry jest stosunkowo proste. Mamy bowiem możliwość zapisy i odczytu stanu gry w dowolnym momencie i kilka trybów graficznych w każdej grze. Czasami różnią się kolorem dominującym na wyświetlaczu, czasami pozwalają dodać zmienić format, albo efekty wizualne znane z ekranów danej dekady. Chcemy mieć brązowy ekran na naszym porcie gry z Game Boya? Chcemy mieć poziome paski na ekranie? 16:9? 4:3? 1:1? Nie ma problemu. Dodatkowo można zmieniać takie rzeczy jak tła, ale jest to bonus, który raczej nie zafascynuje graczy, szczególnie tak bluźnierczych jak ja, którzy rozciągnęli sobie ekran z oryginału na 16:9. Wiem, wiem, będę się smażył za to w piekle.

Historia na e-papierze

Contra Anniversary Collection, Xbox One, recenzja, review
Książka jest dostępna w wersji cyfrowej, nie ma wielu stron, ale na każdej znajdziemy jakąś ciekawą informację

Ciekawym elementem, który zresztą bym chciał mieć na półce, jest książka o historii gry. W zasadzie, to jest ciekawa od początku do końca, ponieważ zaczyna się całkiem niewinnym zademonstrowaniem nam wszystkich gier, które są dostępne w kolekcji, a także prezentuje nam oficjalną linię czasu gry. Okazuje się, że Neo Contra dzieje się dwa tysiące lat po zakończeniu poprzedniej gry. Ale kontynuując, mamy tutaj dostęp do wywiadu z wieloletnim pracownikiem Konami, który zajmował się kilkoma wysokoprofilowymi grami, w tym Contrami, czy grafikiem, który zajmował się kilkoma okładkami. Mamy masę koncepcji, wczesnych projektów, poziomów zaprojektowanych na papierze milimetrowym, generalnie posiadanie takiej książki byłoby marzeniem każdego fana serii, Nintendo i Konami, czy nawet generalnie gier wywodzących się z Japonii.

W zasadzie klasyk…

Contra Anniversary Collection, Xbox One, recenzja, review
Brak koloru nie powstrzymał Konami przed wydaniem gry na Game Boya w 1991 roku

Trudno mi ocenić tę grę. W Contrę grałem kilka razy na Pegasusie, gdy w Polsce piracenie jeszcze było legalne w oczach prawa, ale nie czuję żadnego przywiązania do tamtych czasów, co regularnie podkreślam. Z tego powodu trudno mi ocenić kolekcję gier, w które prawie nie grałem wcześniej. Z rozmów i rozważań jestem jednak świadom, że Contra Anniversary Collection to całkiem dobra kompilacja ukochanych klasyków, które cały czas żyją w sercach graczy i speedrunnerów. Połączone siły Konami (licencja) i M2 (produkcja) poradziły sobie w dostarczeniu tego, czego gracze chcieli – po raz kolejny z sukcesem wciśnięto im gry, które kupili już wielokrotnie. Tym razem nie jest to czysty port na kolejną konsolę od Nintendo, a coś więcej. Klasyczne gry ze współczesnymi elementami, których hardkorowi fani wcale nie muszą używać. Coś idealnego dla każdego, nawet młodego pokolenia graczy, które często nie radzi sobie z poziomem trudności tytułów przeniesionych z automatów. Nie zadowoleni są jedynie właściciele Switcha, bo Virtual Console nadal najwyraźniej nie jest nawet w planach Nintendo.

Lista gier w kolekcji:

  • Contra (Automat, 1987)
  • Contra (NES, 1988)
  • Contra (Famicom, 1988)
  • Super Contra (Automat, 1988)
  • Super C (NES, 1990)
  • Contra III: The Alien Wars (SNES, 1992)
  • Super Probotector: Alien Rebels (SNES, 1992)
  • Contra: Hard Corps (Genesis, 1994)
  • Probotector (Mega Drive, 1994)
  • Operation C (Game Boy, 1991)
  • 魂斗羅 (Automat, 1987)
  • SUPER魂斗羅 エイリアンの逆襲 (Automat, 1988)
  • SUPER魂斗羅 スーパーコントラ (Famicom, 1990)
  • 魂斗羅スピリッツ (Super Famicom, 1992)
  • コントラ (Game Boy, 1991)
  • 魂斗羅 ザ・ハードコア (Mega Drive, 1994)

*W zasadzie, jakby się długo zastanowić, gra oferuje aż 16 gier, ponieważ dołączone są także wersje gier w języku japońskim. Zazwyczaj nie różnią się niczym, poza językiem i czasami tytułem.



Gra została dostarczona przez Konami

Recenzent spędził w grze ponad 2 godziny, przechodząc trzy gry, zdobywając cztery osiągnięcia i w zupełności zaspokajając swoją roczną potrzebę pikselozy!

8.8
Kolekcja:
7.5
Błędy:
10

2 komentarze

  • Odpowiedz
    Wolomin
    Lis 04, 2019 10:36 pm

    „kolejny porn”, ja wiem ze dziś pisze się recenzje na kolanie i aby więcej, ale takie błędy się poprawia panie recenzencie od siedmiu boleści

    • Odpowiedz
      Łukasz
      Lis 05, 2019 1:56 am

      Dzięki za zwrócenie uwagi. Tekst poprawiłem. Recenzję kończyłem pisać późno w nocy, a o takich porach błędy się zdarzają.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.