Gra Recenzja

Recenzja Children of Morta

Children of Morta, recenzja, review, Xbox One

Ostatnio pisałem o Frostpunku od 11 bit studios. Jest to gra, która zdaniem sporej ilości ludzi definiuje to, jak strategia powinna wyglądać na konsoli. Teraz czas na grę, której nie stworzyli, a którą wydali. Children of Morta jest ładnie wyglądającą grą z pogranicza roguelite i hack & slash, a stworzoną przez Dead Mage – twórców Garshaspa.

Porzucenie 3D czasami wychodzi na dobre

Children of Morta, Xbox One, recenzja, review
Children of Morta to zupełnie inna gra niż poprzednie tytuły Dead Mage – amerykańskiego dewelopera z irańskimi korzeniami

11 bit studios raczej nie trzeba nikomu przedstawiać. Dead Mage to natomiast inna sprawa. Studio zostało założone w Teksasie przez irańskich deweloperów, którzy opuścili swój kraj i studio, dla którego pracowali i założyli nowe. Ich pierwszym dziełem był Garshasp, który był grą co najwyżej mocno mierną, nawet jak na 2012 rok, jednak była to pierwsza szeroko promowana irańska gra komputerowa. Z czasem studio stworzyła kilka gier mobilnych, żeby wrócić na komputery osobiste. Children of Morta to ich najnowsza gra, wydana na komputery osobiste 2 miesiące temu i dopiero teraz trafiła na konsole. Zmiana stylu graficznego wyszła twórcom gry na dobre, bo po grze nie widać, że deweloperzy nie mają wielkiego doświadczenia. Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że jest to jedna z ładniejszych gier w swoim stylu, w które miałem okazję zagrać. Nie jest to jednak gra idealna, a żeby znaleźć coś nie tak, to wale nie trzeba daleko szukać.

Piksele w niezłym stylu

Children of Morta, Xbox One, recenzja, review
Gra wygląda naprawdę ładnie. Ten styl określony jest przez twórców jako „hand painted pixel art” ze współczesnymi efektami wizualnymi

Children of Morta to gra, która wygląda ciekawie. Mamy do czynienia z kolejną grą, która chwali się pikselami, jednak wykorzystuje „retro” klimat w niesamowity sposób. Większość teł, ściany, podłogi, widoki w oddali, wyglądają jakby ktoś je namalował, a tylko z bliska jesteśmy w stanie zauważyć, że całość gry to tak naprawdę pixel art. Ale za to jaki pixel art! Gra wygląda cudownie i mimo tego, że niż potrafię ostatnimi czasy znieść pikseli, co zapewne jest winą godzin spędzonych w The Division i Frostpunk, Children of Morta mi zupełnie nie przeszkadza. Może dlatego, że widać tutaj pójścia na łatwiznę. Zastosowana grafika jest bowiem wyborem artystycznym, a nie koniecznością, a to zdarza się w grach zbyt często. Dźwięk też jest całkiem niezły, ale szkoda, że nie ma w grze klimatycznej, tajemniczej i mrocznej jednocześnie, muzyki. Narrator jest jednak genialny. Opowiada on nam całą historię i pomimo że bohaterowie gry są zupełnie niemi, to przekazuje on nam co do siebie mówili i nadaje kontekst wydarzeniom. Aktor naprawdę dobrze się spisał!

Niekończące się warstwy rozgrywki

Children of Morta, Xbox One, recenzja, review
Dom rodziny Bergsonów jest swoistym hubem, z którego ulepszymy nasz ekwipunek i wybierzemy kolejny cel naszej podróży

Children of Morta to nie tylko dobry wygląd, ale i przyjemna rozgrywka. Początkowo gra wydaje się być dość prosta, dlatego początkowo dziwiła mnie dość wysoka cena, jednak z czasem okazuje się, że zarówno sposób odblokowywania dodatkowej zawartości, jak i ona sama, są całkiem sprytnie przemyślane. Grę zaczynamy jako wojownik-strażnik Morty imieniem John Bergson. Możemy użyć ataku, żeby pokonać kilku przeciwników, ale gra sprowadza się do naciskania kilka razy X, żeby zdzielić demony mieczem po łbie. Nic nie odróżniało początkowo tej gry od innych hack & slashów, ale dość szybko dowiedziałem się, że jest inaczej. Okazuje się, że cała Morta jest zarażona, a naszym zadaniem jest postawić kres splugawieniu. Do Johna szybko dołącza jego córka – łowczyni – którą możemy wybrać jako nasza główną postać, a z czasem dołączają kolejne postacie. Odblokowywanie zawartości jest natomiast związane z naszym postępem na poszczególnych poziomach i wydawałoby się, że odbywa się w sposób losowy.

Po porażce, albo sukcesie, zostajemy przeniesieni do domu rodzinnego Bergsonów, gdzie odbywają się narady, gdzie możemy ulepszać nasze wyposażenie, czy poznawać historię Morty i zaistniałych wydarzeń. Sprawia to, że gra z każdą grą (która zazwyczaj trwa około 20 minut w przypadku zwycięstwa) pojawia się coś nowego, jakaś informacja, babcia Margaret coś wyczytała, wujek Ben ma nowy kawałek wyposażenia, czy pojawił się nowy członek rodziny. Jest to swoiste menu, w którym za każdym razem będziemy spędzać chwilkę, wydając ciężko zarobione pieniądze i sprawdzając, czy nasz młody wilk już czuje się lepiej.

Jeden za wszystkich…

Children of Morta, Xbox One, recenzja, review

W grze jest jeszcze jedna ciekawa kwestia, a jest ona związana z poszczególnymi wojownikami walczącymi dla rodziny i sposobu ich awansu na kolejne poziomy. Ulepszenia od babci i wujka są przyznawane całej rodzinie. Sprawia to, że nasza wytrzymałość i obrażenia są dyktowane przez ogólny postęp rodziny, a nie daną postać. Postacie jednak też rozwijają się, zdobywając doświadczenie i kolejne poziomy. Każdy awans to jeden punkt umiejętności, a te możemy zainwestować w drzewko unikalne dla każdego z bohaterów. Gdyby tego było mało, to są cztery progi, które odblokowują cechy rodzinne. Jest to unikalna umiejętność (każda z postaci ma ich 4), która wspomaga całą rodzinę, przykładowo zwiększając szybkość, czy wytrzymałość. Motywuje to do grania każdą z postaci i nie pozwala przyzwyczaić się za bardzo do jednej z nich, szczególnie, że jest tez możliwość zmęczenia wojownika, jeśli będziemy go używać za dużo. Przykładowo mój John na chwilę pisania tej recenzji cierpi na -56% obniżenie zdrowia, które utrzyma się przez jakiś czas. Musze wybrać kolejną postać i spróbować pokonać nią kolejny etap. Może Mark…

Techniczna czkawka

Children of Morta, Xbox One, recenzja, review

Gra nie jest rzecz jasna idealna. Tym razem nie chodzi jednak o problemy z rozgrywką, czy mechaniką, ale w grze są powszechne niewielkie potknięcia. Pierwszym problemem, jakiego doświadczymy są czasy ładowania. Gra się ładuje niesamowicie długo i to nie tylko początkowo, bo na grę będziemy musieli poczekać zarówno podczas ładowania poziomu, jak i ładowania podsumowania rozgrywki. Wydawać by się mogło, że gra będzie ładować się w mgnieniu oka, a tu psikus. Ja te minuty ładowania spędziłem akurat czytając Małego Księcia. Nie musimy czekać długo na kolejne przeoczenia. Miejscami zamiast grafiki widać czarne plamy, tak jakby brakowało części tekstur. Gra notorycznie zacina się na sekundę, chociaż rozgrywka trwa dalej w tle. No i są też problemy z tłumaczeniem, bo gdzieś tam zamiast „.” jest „_”, czy w grze został kawałek tekstu oznaczony dla tłumacza jako „[IGNORE]”. Tym niemniej nie są to błędy, które uniemożliwiają grę. Część jest nawet przydatna, jak na przykład nasz latający towarzysz mogący ostrzeliwać przeciwnika przez ściany, czy przeciwnicy walczący wręcz blokujący się na kawałku ściany jaskini.

11 bit studios na szczycie

Children of Morta, Xbox One, recenzja, review

11 bit studios zaskoczyło mnie. Moonlighter to była dobra gra. Cała seria Anomaly była moim zdaniem cudowna, ale dopiero teraz zaczynam w pełni doceniać to studio. Ceny ich akcji są wysokie, a ich gry cudowne. Mam wrażenie, że Frostpunk ma potencjał przejść do legendy i o ile nie mogę tego samego powiedzieć o Children of Morta, to jestem pewien, że gra będzie popularna. Jest to połączenie wielu cech idealnej przygodówki hack & slash w jeden, zaskakująco grywalny tytuł. Children of Morta to gra warta polecenia, bo 20-minutowe wyprawy są wystarczająco krótkie, żeby nie zmęczyć się grą, a z tego co widzę, to gra jest w stanie zapewnić długie godziny rozgrywki, szczególnie jeśli planujemy odblokować i zobaczyć w grze wszystko.



Gra została dostarczona przez Evolve PR

Recenzent spędził w grze około 6 godzin, zdobywając 8 osiągnięć i zaskakująco lubiąc granie Johnem, wojownikiem. Kto by pomyślał?

7.9
Dźwięk:
8
Grafika:
7
Rozgrywka:
9
Błędy:
7.5

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.