Gry Recenzja

Recenzja Bombslinger

Bombslinger

Bombslinger to ciekawie zapowiadająca się gra. Połączenie klasycznego Bombermana z bitową grafiką i sporą szczyptą nowoczesnych mechanik. Gra została stworzona przez Mode4 i jest pierwszą grą tego belgijskiego studia. Zrodziła się ona właśnie z miłości do Bombermana i pojawiła się na komputerach rok temu. Teraz przyszedł czas na podbój konsol.

Bombslinger
Motywacja do rozwałki jest trochę cliché, ale idealnie tłumaczy chęć zemsty

W grze wcielamy się w rolę byłego bandyty, obecnie ranchera. McMean, owy rancher, zastaje swój dom spalony, żonę martwą. Jedyne czego teraz pragnie to zemsta na ludziach, którzy to uczynili. Nie wie do końca kto dokonał tego niecnego czynu, ale krok po kroku po śladach pozostawionych przez podpalaczy i morderców jest w stanie dotrzeć do  celu. Tak wygląda cały wątek fabularny. Na szczęście niedługo po rozpoczęciu rozgrywki docieramy do pierwszej walki z bossem – jednym z zabójców-podpalaczy – i dowiadujemy się nieco więcej. Po zakończeniu walki wiemy już kto jest naszym ostatecznym celem. To znaczy my nie wiemy, McMean wie, a my mamy mu pomóc w dokonaniu wybuchowej zemsty. Gra kończy się po serii walk z bossami, jednorazowo da się ją przejść w mniej niż 45 minut, a przy odrobinie szczęścia nawet w pół godziny. Poziomy są jednak generowane na bieżąco, więc nuda nam nie grozi.

Bombslinger
Każdy poziom zwieńczony jest walką z bossem, niektórzy są całkiem zabójczy

Cała gra natomiast skupia się na niewielu aspektach. Najważniejszym są oczywiście bomby. Jakimś cudem McMean ma nielimitowany dostęp do bomb. Każdy poziom zaczyna się w odgrodzonym krzakami, kaktusami, czy czymkolwiek innym, obszarze od którego zaczynamy. Musimy stawiać bomby, wabić przeciwników, unikać kul i ostatecznie wszystkich wyeliminować. Przeciwnicy są przeróżni, od kreskówkowych wieśniaków, przez czujnych strzelców i gniazda karabinów Gatlinga, po kozy z piekła rodem. Każdy ma swoje cechy, każdy ma swoje słaby strony i każdy przeciwnik robi coś inaczej. Przykładowo podstawowy wieśniak nic nie robi, po prostu patroluje pewien obszar, jak nas zobaczy, to nie zareaguje, ale jego kolejna wersja już będzie reagować na nas i jak straci nas z oczu, to wróci na swoją pozycję i wznowi patrol. Następny będzie miał strzelbę i jak nas zobaczy, to zacznie strzelać, a to akurat robi nawet ponad przeszkodami, więc nie wiedząc o tym zginąłem podczas pierwszego starcia z nim.

Bombslinger
Przedmioty w sklepie wydają się zazwyczaj bezużyteczne i zbyt drogie

Wspomniane wcześniej walki z bossami są zwieńczeniem każdego poziomu i zawsze interesujące. Co prawda liczba bossów jest niewielka, jednak są oni różnorodni. Pierwszy boss, którego spotkałem był piromanem, zionął ogniem. Kolejny pierwszy boss, którego spotkałem był nożownikiem, a niedługo po nim spotkałem dużą kozę z piekła rodem, która dość szybko mnie wykończyła. Walkę może czasami ułatwić masa bonusów, którą możemy znaleźć po drodze. Zaczynając grę możemy wybrać maksymalnie 3 (liczba zależy od ilości już odblokowanych bonusów) początkowe bonusy. Wśród nich są taki jak pamiątka po żonie, która pozwala nam jednorazowo kontynuować po śmierci, miotła automatycznie usuwająca wszystkie przeszkody po wysadzeniu wszystkich przeciwników, czy wisiorek dający nam dodatkowe serduszko. Podczas rozgrywki znajdziemy sklepy oraz przeróżne skrzynie, które dadzą nam kolejne, będziemy mogli kopać bomby, przeskakiwać nad przeszkodami, jest ich naprawdę masa, choć zawsze jakaś konfiguracja jest lepsza od innej.

Bombslinger
Gra nagradza nas za wykonywanie wielokrotnych morderstw, i to całkiem hojnie

A jakby tego było mało, to po zamordowaniu każdego z przeciwników dostaniemy nieco doświadczenia. Pozwala ono nam zdobywać kolejne poziomy, a te z kolei wybrać nam kolejne usprawnienie naszej postaci. Możemy uzupełnić zdrowie i energię, możemy zyskać nieco zdrowia na stałe, zwiększyć ilość bomb, które możemy jednocześnie położyć, albo zwiększyć ich siłę rażenia. Problem polega jednak na tym, że im potężniejsi jesteśmy, tym niebezpieczniejsi jesteśmy dla samych siebie. Przykładowo podczas walki z bossem-kozą, ma ona tendencję do uderzania w nasze bomby i przesuwania ich w kierunku najbliższej ściany. Wielokrotnie zdarzało mi się zginąć próbując uciec poza jej zasięg, ale byłem zbyt potężny i ginąłem rażony własną bombą. Odkryłem po wielu rundach, że jest pewien limit potęgi, którą może osiągnąć Bombslinger. Pozwala skutecznie eliminować przeciwników, ale i oddalić się bezpiecznie w lini prostej od miejsca wybuchu.

Bombslinger
Możemy znaleźć specjalne umiejętności do wykorzystania za punkty energii. Burza na zamówienie!

Bombslinger to interesujący tytuł z uwagi na połączenie retro grafiki, rozgrywki rodem z lat 80, a także niedawno niedawno rozpowszechnionej algorytmicznego tworzenia poziomów. Od wielu tytułów o podobnych cechach różni się głównie typem rozgrywki. Bombslinger nie jest nudnym platformerem, nie jest też prostą przygodówką do przejścia w godzinę. Właśnie brak historii i relatywnie świeża rozgrywka sprawiają, że można spędzić godziny próbując wyeliminować wszystkie popełniane wpadki podczas niedługiej rozgrywki. Tempo gry jest znośne, między kolejnymi walkami z bossami jest około 10-15 minut, a to czy chcemy eksplorować mapę zależy całkowicie od nas. Jeśli znajdziemy bossa zaraz po drugim starciu, to nie ma problemu, żeby zakończyć poziom przedwcześnie. Bombslinger daje nadzieję na to, że Mode4 stworzy coś naprawdę przyjemnego jako swój kolejny tytuł. Mają potencjał.



Gra została udostępniona przez Plug In Digital

Recenzent spędził w grze około 6 godzin, zdobywając 13 osiągnięć, jednak nigdy nie docierając do ostatniego bossa. Co tu dużo mówić, nie lubi bomb.

6.7
Dźwięk:
6
Grafika:
6
Rozgrywka:
8

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.