Gra Recenzja

Recenzja Blood Waves

Blood Waves recenzja review

Z moim pierwszym kontaktem z Blood Waves wiąże się przezabawna historia. Zanim napisałem do Sometimes You w kwestii gry byłem przekonany, że jest to spin-off przygód Lary Croft. Box shot gry prezentuje nam bohaterkę ze strzelbą w ręce, w brązowych spodniach, brudnym jasnym tank topie – Lara jak nic. Oj, ależ się pomyliłem.

Blood Waves recenzja review
Ilość typów zombie jest całkiem spora, ale nie różnią się niczym poza atakiem

Blood Waves to kolejny port rosyjskiego studia Sometimes You, który przenosi tanią grę z pecetów na konsole. Nie oferuje ona wiele w kontekście trybów, nowatorstwa, czy nawet różnorodności rozgrywki. Jedyne, co musimy w niej robić, to mordować zombie fala po fali. W grze jest niewiele więcej do zrobienia. Od samego początku nie mamy ani możliwości wyboru poziomu trudności ani trybu rozgrywki. Zostajemy wrzuceni na niewielką wieloboczną arenę do której prowadzi masa drzwi, a z nich wylewają się hordy zombie. Początkowe zadanie jest proste, bo z pistoletem i maczetą musimy powstrzymać tylko kilka podstawowych zombie, jednak z każdą falą poziom trudności rośnie, dodawane są kolejne zombie, a my możemy zarobić nieco więcej kasy na niezbędne ulepszenia, bo w grze rzecz jasna jest sklep, gdzie możemy kupować nowe bronie, pułapki i wydawać nasze punkty umiejętności.

Blood Waves recenzja review
Sklep oferuje po kilka typów broni i pułapek, a także nowe umiejętności i ulepszenia

Po każdej z udanych fal otwiera się ukryty sklep, w którym zostajemy powitani przez wystawę wszystkiego co sklep ma do zaoferowania, a także ze wszystkim, czego można się nauczyć. Jeśli chodzi o broń, to mamy tutaj takie zabawki jak strzelba, pistolet, RPG, snajperka i minigun. Każda z broni posiada inne cechy takie jak zadawane obrażenia, celność, czy szybkostrzelność. Pułapki są stertami złomu, które albo odgradzają nas od przeciwnika, albo zadają my poważna obrażenia. Jest kilka takich, w które nie warto inwestować, jak wieżyczki z działkami i miotaczami ognia, ale pozostałe są całkiem przydatne, ale też wraz z ich użytecznością cena rośnie wykładniczo. Jedna pułapka – Grinder – jest tak potężna, że jej początkowy zakup i usprawnienie powinno być naszym priorytetem w grze. Zarówno broń jak i pułapki możemy ulepszać zwiększając obrażenia tych pierwszych oraz wytrzymałość drugich. Są jeszcze umiejętności, które pozwalają nam opanować szybszą regenerację życia, większą wytrzymałość, podnieść nieco nasze szczęście, czy zwiększyć odporność na ataki zombie.

Blood Waves recenzja review
Najpewniejszym sposobem na zabijanie zombie jest zrobienie kilku kółek po arenie i zabicie wszystkiego co za tobą biegnie

Generalnie jeśli chodzi zarówno o walkę z zombie, jak i dźwięk i grafikę, to nie ma w grze nic pozytywnego. Dźwięki są proste, niczym wyciągnięte z darmowej biblioteki efektów dźwiękowych. Grafika jest prosta, miejscami niedopracowana, postacie poruszają się dość sztywno, a o zaawansowanych animacjach przewracania się, czy śmierci nie ma mowy. Co do rozgrywki, to zombie reagują dość opornie na nasze interakcje, a i sama „Laura” nie jest bez winy. Kamera znad ramienia nie pozwala na precyzyjne celowanie, więc zawsze musimy celować w generalnym kierunku przeciwnika, trafienia w głowę są często ignorowane, częściej nie trafiają gdzie miały wylądować, walka wręcz jest dość zawodna i nieprzewidywalna. Nawet przeciwnicy są dość głupi, bo jedyne co robią, to lecą w naszym kierunku. Sam port jest jednak wykonany całkiem dobrze, bo gra się ani nie zawiesza, ani nie spowalnia za bardzo, a całe sterowanie jest ładnie rozłożone, problemem jest jednak materiał źródłowy.

Spośród wieżyczek do wyboru mamy wieżyczki strzelające, barierki oraz obronę statyczną, która jest nieruchoma i ma zerowy zasięg, ale jest najpotężniejsza

Blood Waves to po prostu tragiczna gra, która nie zasługuje na wiele uwagi. Jeśli jednak będzie na wyprzedaży, to warto pamiętać, że gra ma zestaw w miarę łatwych osiągnięć, które da się zdobyć w kilka godzin. Dodatkowo gra ma autozapis po każdej rundzie, więc w wypadku bliskości śmierci musimy grę spauzować, wyjść do menu i wczytać grę ponownie. Gra nie oferuje fabuły, nie oferuje bogatej ścieżki dźwiękowej, ale oferuje całkiem sporo doświadczeń, o których zapomnimy tak szybko, jak gra zostanie usunięta z naszego dysku. Jest masa gier, które posiadają taki, czy inny tryb walki z zombie, zapewniam, że którykolwiek weźmiecie, będzie lepszy niż ta gra, bo nie ma w niej nic więcej niż relatywnie łatwy Gamerscore.



Gra została dostarczona przez Sometimes You

Recenzent spędził w grze około 7 godzin, zdobywając wszystkie 41 osiągnięć i z wielką chęcią odinstalowując grę.

3.7
Dźwięk:
3
Grafika:
5
Rozgrywka:
3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.