Gry Recenzja

Recenzja Air Missions: HIND

Air Missions: HIND

Air Missions: HIND to pierwszy tytuł od studia dość znanego wśród miłośników lotnictwa, ale za to pierwszy, który na swój cel bierze tylko i wyłącznie helikoptery. Maczali oni swoje ręce w wielu tytułach z serii Air Conflicts, a teraz postanowili się usamodzielnić z własnym tytułem, wydanym we własnym zakresie. Brak wersji pudełkowej, ale za to dostajemy kilka helikopterów do zabawy.

Air Missions: HIND
Modele helikopterów są genialne, reszty dość uproszczone

Brak gier z helikopterami w roli głównej, czy nawet niewielka ilość gier bazujących na lotnictwie, sprawia, że nie możemy być zbyt wybredni, Air Missions: HIND nie jest jednak grą złą, ale niewątpliwie ma kilka minusów, które trudno przeoczyć. O ile zarówno pod względem technicznym, jak i audiowizualnym gra prezentuje się, całkiem nieźle, to uwagę można zwrócić na niewielką ilość maszyn do oblatywania, oraz niewielką ilość zadań. Brak trybu fabularnego to prawdopodobnie największy minus, a tak niewiele brakowało, żeby był. Tytułowy Mi-24 Hind, to podstawowy i najbardziej wszechstronny helikopter w grze, i to właśnie nim najwięcej będziemy latać. Nie jest dobry w walce przeciwko piechocie, nie jest dobry przeciwko pojazdom pancernym, a z innymi helikopterami sobie tez nie radzi, ale nie dostaniemy w nim po tyłku od żadnego przeciwnika. W grze dostępne jest także kilka dodatkowych maszyn, np. Mi-8 Hip, Mi-28 Havoc, czy Ka-50 Hokum, jednak w wersji na komputery są one sprzedawane jako DLC, a na Xboksie One dostajemy je za darmo, hura!

Air Missions: HIND
Gracze na Xboksie dostali dodatkowe helikoptery za darmo, na PC są jako DLC

Wersja na PC ma jednak wielką zaletę, ponieważ posiada integrację ze Steam Workshop, a przynajmniej miałaby, gdyby ktoś tworzył mody do tej gry. Spodziewałem się dodatkowych helikopterów, ulepszonych modeli już istniejących, zestawów misji, a tu nic! Większość dobrych modów i tak stworzyło 3DIVISION i dołączyło je do gry na Xboksa, więc w sumie konsolowcy nic nie tracą, a to źle, bo gra cierpi z tego powodu. Kampania składa się z niepowiązanych ze sobą pojedynczych misji, zero narracji, zero fabuły, a miło by było zobaczyć wojnę z punktu widzenia pilota. Wrzućmy kilka Mi-24 do Afganistanu, stwórzmy przerywniki filmowe, przeżyjmy konflikt z przełomu lat 70 i 80 jako pilot. Niestety takie gry nie są znane z narracji rodem z shooterów, a miło by było zagrać w takie Air Missions, ale z całą oprawą Call of Duty, ale rozumiem, że wymagałoby to wiele dodatkowej roboty, trzeba by stworzyć dokładne modele postaci, animować je, dodać więcej aktorów. Na chwilę obecną wydaje mi się, że nawet modelów pilotów nie ma w grze.

Air Missions: HIND
W grze mamy do wykonania zróżnicowane zadania – niszczenie statków jest jednym z nich

Reszta jest jednak całkiem dobrze wykonana i nie mogę mieć zarzutów co do sterowania, czy operowania uzbrojeniem. Warto jednak zauważyć, że standardowy schemat sterowania, znany z gier takich jak Battlefield to schemat „pilot”, czyli teoretycznie ten dla graczy o najwyższym doświadczeniu. Posiada on bowiem najmniej ułatwień sterowania, które przeszkadzają w locie. Natomiast obsługa działka przez strzelca jest genialna, ponieważ możemy się skupić na ciężkim uzbrojeniu i pozwolić drugiemu pilotowi sprzątać to co zostało po nalocie. Uzbrojenie to natomiast klasyka swoich czasów, ale brakuje nieco technologii. Każdy pocisk kierowany jest pociskiem kierowanym ręcznie lub radiowo, gdzie trzeba utrzymać namiar na celu, co niesamowicie zwalnia akcję. Nie możemy szybko przelecieć nad czołgami i mieć nadzieję, że rakiety same załatwią sprawę. Gra posiada tylko i wyłącznie systemy MCLOS i SACLOS, jeśli chodzi o systemy przeciwpancerne, co podczas misji związanych z czyszczeniem wielu celów naziemnych powoduje, że unosimy się statycznie w powietrzu, czekając aż nasze rakiety dolecą do celu, zmieniamy cel, delikatnie korygując nasze położenie, i odpalamy następne. Trochę nudy, ale takie są realia współczesnego pilotażu helikopterów w warunkach bojowych.

Air Missions: HIND
W kampanii mogą nam towarzyszyć helikoptery sterowane przez AI

Jeśli chodzi natomiast o dźwięk i grafikę, to gra wygląda bardzo ładnie i brzmi ciekawie. Helikoptery są dość ciche, tak samo jak działka, ale generalne dźwięki są całkiem dobrze wykonane. Wystrzały i wybuchy mogą wydawać się takie same, ale nigdy nie analizowałem tego z bliska, zazwyczaj po prostu widziałem wybuch gdzieś w oddali, ale salwa niekierowanych rakiet brzmi tak samo genialnie jak w Operation Flashpoint. Dodatkowo w grze uświadczymy rosyjskiego dubbingu, a nawet żartu o tym, jak to jedyny amerykański element w naszym Mi-24 akurat musiał się zepsuć podczas misji. Jakoś przecież trzeba urozmaicić misję, która polega powtórzeniu jednej czynności kilka razy. Grafika też jest ładna, krajobrazy prezentują się przyzwoicie z wysokości, modele pojazdów są dobrze odwzorowane. Helikoptery za to są już genialnie wykonane. Zadbano o malutkie szczegóły, szczególnie we wnętrzu maszyny, ale poszycie helikopterów też wygląda nieźle, szczególnie, że nasze maszyny możemy malować w różne barwy, zazwyczaj rosyjskie, ale są też czeskie, egipskie, polskie, czy neutralne.

Air Missions: HIND
W grze mamy 4 główne lokacje – pustynia, lasy, dżungla, i arktyka

Ogólnie rzecz biorąc, Air Missions: HIND oferuje nam unikatowe doświadczenie pilotażu. Na konsolach jest jedyną opcją, na komputerach osobistych jest moim zdaniem najlepszą. Mimo braków w kampanii, możemy się dobrze bawić przez kilka godzin podczas realizacji misji, czy szybkich akcji. Air Missions: HIND to pozycja obowiązkowa dla każdego fana lotnictwa, a i cena nie jest zbyt wygórowana.

Gra została udostępniona przez 3DIVISION

Recenzent spędził w grze 8 godzin, niszcząc dziesiątki czołgów, oblatując wszystkie maszyny, i zdobywając wszystkie 11 osiągnięć

7.5
Dźwięk:
7
Grafika:
8
Rozgrywka:
7.5

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.