Gry Preview

Preview: Day of Infamy

Mody, które stały się grami to bywały legendy. Counter-Strike’a, choć znienawidzony przeze mnie, musi zostać nazwany legendą. Zaczął jako mod Half-Life’a i z czasem doczekał się samodzielnej wersji (na Xboxa). Jednocześnie gra przetarła szlaki dla jak na razie wszystkich gier New World Interactive.

New World Interactive to niewielka, bo prawie 40-osobowa, grupa deweloperów, która raz na jakiś czas robi płatną wersję darmowego dodatku. Nie lubię tego zabiegu. Może to nieco nakierować was na to, co mam na myśli. INSURGENCY: Modern Combat było/jest darmowym modem bazującym na Source Engine. Jeśli masz jakąś grę, której podstawą jest Source Engine, to możesz go pobrać i mordować innych graczy. Twórcy moda doszli do wniosku, że skoro ich dzieło zyskało taką popularność, to czemu by nie wziąć za niego kasy? Powstała gra Insurgency. Żeby jednak z Incepcji stało się zadość, stworzono moda Insurgency o nazwie Day of Infamy, żeby zobaczyć czy II Wojna Światowa to chodliwy temat. Społeczność była zadowolona, zajęła się kreatywną twórczością, a New World Interactive zatarło ręce i powiedziało „no to teraz sprzedamy wam tego moda.” Dwa razy droższy od Insurgency na chwilę obecną i dwa razy gorszy jak na razie, chociaż ma swoje plusy.

ss_4c28ff8dde75ab685e1c78bceef3a1efe3897cda

Day of Infamy przenosi nas w czasy II Wojny Światowej i robi to w stylu znanym z Insurgency. Mamy do wyboru kilka klas postaci, takich jak snajper, szturmowiec, inżynier, i dostosowujemy ich wyposażenie wagowo, gdzie każdy przedmiot ma swoją wagę i każdy dodatek do niego tak samo. Powoduje to, że jeśli chcemy mieć Thompsona ze wszystkimi dodatkami, to musimy wyrzucić granaty, a jeśli chcemy także mieć ciężką kamizelkę, to musimy zostawić nóż. Każda akcja będzie miała swoje konsekwencje. I to było przyjemne, nadal jest, jednak Day of Infamy nie jest niczym nowym.

ss_343153c949a1aa98bbb45b26516f4149bea299c9

Czy to jednak jest aż tak źle? Na chwilę obecną w grze nie uświadczymy nic, co zszokuje z punktu widzenia mechaniki lub zawartości. Bronie są oklepane, każdy potrafi wymienić każdą broń każdej z nacji. Dwa strzały zabiją na pewno, nieważne z jakiej broni. No i oczywiście nie mamy pomocniczego celownika. Albo strzelamy bez celowania, co jest nieskuteczne, aczkolwiek czasami niezbędne, albo celujemy za pomocą przyrządów mechanicznych, co jest niesamowicie niewygodne w tej grze. Sama rozgrywka jest jednak dość ciekawa i trzymająca w napięciu. Szczególnie w trybie rozgrywki, gdzie atakująca drużyna się nie odradza i musi zdobyć serię punktów kontrolnych, które zmieniają się dynamicznie – gdy zdobędziemy punkt A, to pojawia się punkt C. Jeśli punkt B jest zbyt dobrze chroniony, to zdobywamy C i punktami do zdobycia będą B i D. Jest to coś ciekawego, co pozwala na wykorzystanie całej mapy bez odcinania jej fragmentów, tak jak jest w trybie Rush w Battlefieldzie.

ss_730659f428dbca19c84cdd3bbea5694d17242a7d

No i co z tymi modami, które stały się grami? Nic. Problem, który mam z grą jest bardziej ideologiczny niż praktyczny. Gra się w grę przyjemnie, chociaż dość ciężko i wolno, co jest zresztą charakterystyczne dla gier, gdzie ginie się od razu i na zawsze. Czy warto na grę poczekać? Jasne, że warto. II Wojna Światowa od kilku dobrych lat cierpi na brak zainteresowania i twórców, którzy dostarczą nam grę wysokiej jakości. Ale zdecydowanie bardziej czekam na Verdun, które ukaże się na Xboksie One pod koniec miesiąca. To to samo, ale świeże i zamiast II WŚ mamy I WŚ. W dniu, w którym gra straci status Early Access możecie spodziewać się pełnej recenzji bez poruszania kwestii ideologicznych – tym postaram się zająć po drodze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *