Gra Zapowiedź

Pierwsze wrażenia z World of Warships na konsoli

World of Warships: Legends preview zapowiedź

World of Warships w końcu trafiło na konsole. Na razie co prawda odbyła się zamknięta beta, ale na pewno już niewiele dzieli nas od publicznego dostępu dla drugiej gry stworzonej przez Wargaming.net dla konsol. Dzięki uprzejmości wydawcy mogliśmy wziąć udział w testach World of Warships: Legends na Xboksie One.

Na początku za rączkę

World of Warships: Legends zapowiedź preview
Każdy kolejny poziom odkrywa przed nami dodatkowe elementy rozgrywki

Dość fajnym rozwiązaniem, którego mogliśmy doświadczyć w becie było wprowadzenie gracza do walki statkami. Różni się ona znacznie od tego, czego mogliśmy doświadczyć w World of Tanks. Z uwagi na rozmiar, masę i ośrodek w którym się poruszają statki, sterowanie jest trudne do ogarnięcia. Przede wszystkim mamy określone stopnie prędkości, jak ¼ naprzód i cała naprzód, cała wstecz, i tak dalej. Obracanie statkiem też jest określone wartościami procentowymi i jest tym wolniejsze im wolniejszy jest statek. Taki pancernik klasy Queen Elizabeth obraca się powoli, ale już krążowniki klasy V są na tyle zwrotne, że mogą przemykać między torpedami. Nie tylko sterowanie jest czymś nowym – broń też można tutaj zaliczyć. Działa okrętowe są niczym artyleria w World of Tanks, tyle że każdy nią gra. Pociski lecą długo, pod kątem i rzadko pewnie trafiają w oddalone cele. Często zdarzało mi się wystrzelić 8 pocisków z moich 4 dział, żeby obserwować jak wzburzają wodę wokół statków wroga oddalonych o kilometry. Dzieje się tak z uwagi na niską celność broni, której nie pomaga wspomniana odległość. Często będziemy czekać kilka sekund zanim nasze pociski uderzą w cel i niejednokrotnie od razu po wystrzeleniu będziemy widzieć, że coś poszło nie tak. Albo źle oceniliśmy wyprzedzenie z jakim należy wystrzelić, albo zauważymy, że rozrzut jest po prostu za duży jak na daną odległość.

World of Warships: Legends zapowiedź preview
Torpedami trudno trafić przeciwnika, ale jedno trafienie potrafi zatopić krążownik

Z uwagi na to pierwszych kilka walk będziemy musieli stoczyć w trybie współpracy z innymi graczami przeciwko sztucznej inteligencji. Początkowo myślałem, że Wargaming testuje stabilność gry, czy robi wstępne rozpoznanie tego jak gra się zachowuje. Byłem nieco rozczarowany, że nie przyjdzie mi zatopić nikogo innego podczas gry online, ale przez pierwsze kilka walk i poziomów World of Warships przedstawia nam kolejne elementy mechaniki, które możemy spotkać w grze. Hej, tutaj masz kasę, zobacz co można z nią zrobić. Teraz spójrz na drzewko rozwoju statków. Zwróć uwagę na zadania. Przyjrzyj się wolnemu doświadczeniu i zbadaj nowy statek nie pływając zupełnie poprzednim. Z czasem odsłaniane są przed nami kolejne elementy interfejsu, dowódcy, złoto, kamuflaż, boosty, czy chociażby ulepszenia mechaniczne statków. Po stoczeniu mniej więcej 10 walk naszym oczom ukazuje się już pełna gra i mamy dostęp do całej zawartości.

Ale po chwili już nie

World of Warships: Legends zapowiedź preview
Walka dwóch pancerników burta w burtę jest ekscytująca, no, chyba że przeciwnik jest zbyt bliski zatopienia

Gdy już odblokujemy walkę z innymi graczami zostajemy wrzuceni w sam środek morskiej walki. Tutaj dopiero dowiemy się co to znaczy dominować i być zdominowanym. Gracze walczą agresywnie, ale z rozwagą. Widać, że wielu z nich ma już doświadczenie w walce okrętami, zapewne z pecetów, więc poziom od samego początku jest bardzo wysoki. Im wyższy poziom tym statki są wytrzymalsze, ale też bardziej szokuje brak początkowej znajomości technik, trajektorii ostrzału, wiedzy o tym co się stało i dlaczego. Przykładowo nie są wytłumaczone takie aspekty jak myśliwce wystrzeliwane z pokładów statków. Co robią i dlaczego? Nie wytłumaczono czym są działa pomocnicze, dlatego przez dłuższy czas zastanawiałem się jak na nie przełączyć, aby ostatecznie zauważyć że ostrzał z nich jest automatyczny. World of Warships będzie wymagało poświęcenia sporo czasu, żeby opanować walkę morską na co najmniej tym samym poziomie co czołgi. A potem jeszcze… Samoloty?

Co wiemy i co miło byłoby zobaczyć?

World of Warships: Legends zapowiedź preview
Przyjemnie obserwuje się jak statek wpływa w nasz idealnie wycelowany ostrzał, przyjmując wszystkie strzały prosto w mostek

Ponieważ to nie jest recenzja, to nie będę się rozpisywał o szczegółach gry, ale muszę zauważyć kilka rzeczy. Przede wszystkim World of Warships: Legends wygląda cudownie na Xboksie. Efekty wody są ładne, prowadzenie ostrzału jest powalające, a walki burta w burtę emocjonujące. World of Warships przewyższa moje oczekiwania i sprawia, że nie mogę się doczekać premiery gry. Jednocześnie trzeba napomknąć o kilku rzeczach. Przede wszystkim przydałoby się więcej informacji o samych statkach. Dwu zdaniowy opis może wydawać się ok, ale ja na przykład lubię wiedzieć z czego strzelam, a nie tylko ile obrażeń zadam. Wiem, że mogę być wyjątkiem gdy sprawdzam jakie uzbrojenie ma dany czołg, statek, czy samolot, ale informacja byłaby miła, szczególnie dla głównego uzbrojenia. Zaskoczył mnie brak prawdziwych lokacji, które można wykorzystać w grze. Bitwy morskie miały miejsca, czasami nawet odbywały się pośród wysp i archipelagów, a nie na otwartym morzu. Miło byłoby zobaczyć lokacje jak chociażby pierwszowojenny Helgoland. Z drugiej strony jednak rozumiem decyzję o zbudowaniu sztucznych map, bo gdy walka toczy się na 10 kilometrach, to wyspa nie zasłoniłaby wiele i większość walk byłaby niczym na otwartych wodach.

World of Warships: Legends zapowiedź preview
Gra wygląda bardzo ładnie, ale brakuje mi widoku z działa. Przybliżony widok wydaje się być zależny od statku, czasami z dziobu, czasami z rufy.

Mam wielkie nadzieje co do World of Warships: Legends. Jeśli World of Tanks na konsolach może nam coś powiedzieć o podejściu Wargaming.net do tej wersji gry, to możemy oczekiwać czegoś nowego i ciekawego na konsolach. W WoT na konsolach cały czas pojawiają się nowe czołgi, różne od tych na komputerach, sama gra jest do tego stopnia zmieniona, że można je uznać za osobne twory, a znajomi grający na komputerach często wspominają mi o jakichś elementach gry na konsoli, które chcieliby zobaczyć u siebie. Mam nadzieję, że Legends weźmie wszystko, co ma do zaoferowania wersja na komputery i da nam coś więcej. Chciałbym zobaczyć historyczne statki, rozwijające się zamiast kominów. Liniowce, szkunery, fregaty, może nawet na takiej samej zasadzie jak Mark I – podczas eventu. Chciałbym zobaczyć w grze torpedowce, okręty wielkiego ryzyka, ale i wielkiego zysku, które nie wytrzymają pojedynczej salwy z pancernika, ale potrafiące wystrzelić kilka torped, a potem uciec. Tak czy inaczej World of Warships: Legends zapowiada się cudownie i na pewno już wkrótce przyjdzie nam wszystkim spędzić długie godziny pływając statkami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.