Opinia Technologia

Mój Fitbit niepotrzebnie nie lubi wody

Fitbit Charge HR

Gdy mój Fitbit Charge HR, o którym kiedyś już pisałem, zaczął nieco kiepsko wyglądać i kilka elementów się od niego odkleiło, to Fitbit doszedł to wniosku, że wymieni mi go na nową sztukę. Po tym jak doszedł mi z Holandii nowy, to postanowiłem zobaczyć dlaczego zniknął z ich strony zapis o wodoodporności urządzenia.

Gdy pierwszy raz zastanawiałem się nad zakupem mojego pierwszego prawdziwego zegarka, to miałem dwie opcje. Ładny, czarno-niebieski Fossil, albo Fitbit. Na Surge kasy nie miałem, ale Charge HR jak najbardziej był w moim zasięgu. Złożyłem więc zamówienie, zegarek przyszedł po dwóch tygodniach. A ja zacząłem przyzwyczajać do noszenia go na ręku. Nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby go umyślnie moczyć, ale wielokrotnie był pod wodą gdy myłem ręce, po treningu, czy w deszczu. Nic się nie stało. A potem Fitbit doszedł do wniosku, że ich urządzenie jednak nie jest tak wodoodporne jak myśleli i magicznie zniknęły wszystkie wspominki o wodoodporności z ich strony internetowej, a także pojawiło się podkreślenie tego, że urządzenie nie czuje się najlepiej pod wodą. Ostatnio Fitbit przysłał mi już trzeci zegarek  wywiązując się ze zobowiązań gwarancyjnych, więc doszedłem do wniosku, że czas pomoczyć jeden ze wcześniejszych i zabrałem go na basen.

Fitbit
Charge HR niestety nie wytrzymał testu basenowego, ale z codzienną wodą sobie radzi

Szatnia, prysznic, powolne zejście do basenu, włączyłem stoper, Fitbit zaczął liczyć kolejne sekundy. Jaki jest mój szok, gdy okazuje się, że Fitbit działa. Jedna długość basenu, druga długość basenu. Fitbit pokazuje już prawie 15 minut i wtedy stała się tragedia. Fitbit zaczął gwałtownie wibrować, nie przestając, tak jakby ostrzegał przed czymś. Po minucie wyłączył się całkowicie. Powinienem był wtedy przestać, ale przecież nie o to chodziło. Wyciągnąłem go z wody, a potem włączyłem go ponownie. Fitbit Charge HR, dzielny zegarek, działał idealnie. A więc ponownie do wody. Tym razem problemy zaczęły się znacznie wcześniej. Nie przepłynąłem długości basenu, gdy zaczął losowo zaczynać i kończyć trening, co oznacza, że woda powodowała spięcia przy jedynym przycisku tego zegarka. Fitbit znowu się wyłączył. I to był jego koniec. Przestał zupełnie reagować, a po powrocie do mieszkania, podłączeniu go do ładowania pokazywał, że się ładuje, ale po odłączeniu od prądu natychmiastowo się wyłączał.

Fitbit Charge HR to nie było urządzenie idealne. Nie jest aż tak stylowy, jest dość ograniczony w swoich funkcjach, nie jest smartwatchem, ale wydaje się być idealnym zegarkiem dla osób aktywnych, które nie chcą mieć ogromnego sportowego zegarka od Garmina, czy Polara, a także nie chcą żonglować miedzy swoim sportowym gadżetem a stylowym zegarkiem pasującym do wyjścia wieczorem ze znajomymi. Fitbit Charge HR to było urządzenie uniwersalne, nie było idealne w żadnym aspekcie, ale radziło sobie dzielnie w każdej sytuacji. Teraz jednak Fitbit wypuścił już serię nowych zegarków, a nad nowymi cały czas pracuje. Charge 2 działa lepiej, dłużej, może nawet jest wodoodporny, ale nie dane mi będzie się już przekonać na własnej skórze. Doświadczenie z Fitbitem przekonało mnie, że jednak czasami lepiej postawić na ładny stylowy zegarek niż na gadżet kosztujący tyle samo. Tym niemniej zamierzam z mojego obecnego Charge HR korzystać aż nie wyzionie ducha.

Fitbit Flex 2
Fitbit reklamuje swoje prostsze urządzenia jako całkowicie wodoodporne – Flex 2

A jak wygląda faktyczna wodoodporność? Pomijając już sam basen, to powiem coś, co tyczy się każdego urządzenia elektrycznego. Wszystko w umiarze nie zaszkodzi. Nawet woda urządzeniom elektronicznym. Jasne, nie polecam wylewać niczego na laptopa, czy wrzucać telefonu do toalety, ale z drugiej strony nie powinniśmy się obawiać potu, czy deszczu. Odpowiedz na wiadomość gdy pada, umyj naczynia w swoim smartwarchu, bo nieco wody pod paskiem, czy na ekranie nic nie zrobi twojemu urządzeniu. Chyba, że masz pecha. Jeśli masz pecha, to unikaj wody jak ognia (a ognia jak wody), bo jeśli go masz, to sama obecność wody w pomieszczeniu sprawi, że z telefonu poleci toksyczna chmurka. Nic nie powstrzyma pecha.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.