Gry Recenzja

MagNets: Fully Charged

Nie łapię niektórych gier. Gier, w których nic nie jest wyjaśnione i wydajesz się być osobą wrzuconą w sam środek akcji z niewyjaśnionych przyczyn. MagNets: Fully Charged jest właśnie czymś w tym stylu. A więc, przedstawiam wam grę twórców żadnej (istotnej) gry. Tytuł, który pojawia się jako próba kasowania na wymarłym archetypie. Technicznie nie powala. Technologicznie nie powala. Referencje zespołu nie powalają. Gra sama w sobie tez nie powala. Ale skoro mamy osiągnięcie za skakanie, to chyba nie może być tak źle, co?

image (1)

A więc… Niestety jest. Pisanie takich recenzji nie jest przyjemne, ponieważ grę dostałem od twórców, którzy nie mają doświadczenia i rozumiem, że w grze może być kilka błędów, ale czasami ilości te są niewyobrażalne. Odpalam grę i pierwsze co mogę o niej powiedzieć, to że nie rozumiem jej rozmiaru i nienawidzę menu opcji. Jest to kolejna gra, która nie posiada możliwości dostosowania używanej strefy ekranu, co powoduje, że nie widzę dobrych 5cm w każdą stronę. Jak TotalBiscuit opieprza zawsze twórców za brak trybu okienkowego, tak ja będę za brak suwaka z bezpieczną strefą ekranu, wiec tutaj leci punkcik za grafikę. Jak już jesteśmy przy kwestiach technicznych, to osiągnięcia. One wydają się odblokowywać dość losowo, w sensie albo się odblokuje, albo nie. To osiągnięcie za skakanie, ono się nie odblokowało, tak samo jest z osiągnięciem za dash i ground pound. Wydaje mi się, że można je odblokować tylko z włączonym tutorialem, co jest niesamowitą głupotą ze strony twórców.

image (3)

Ale przejdźmy do rozgrywki, bo to przecież ona jest najważniejsza. Gramy postacią, która nazywana jest Rangerem i ma na swoim wyposażeniu magnes. Najwyraźniej jest to bardzo potężny magnes, ponieważ powoduje on destrukcję robotów, które swoją drogą zwariowały bardziej niż zazwyczaj, cokolwiek to znaczy. Naszym zadaniem jest niszczenie wspomnianych robotów, zbieranie złomu, który po sobie zostawiają i stopniowy postęp przez kolejne poziomy. Nie jest to niestety wykombinowane w zbyt zmyślny sposób, ponieważ gra sprowadza się do jak najszybszego zabicia wystarczającej ilości botów, żeby uzyskać odpowiednią ilość złomu w celu uzyskania niezbędnych części oddając go to recyklingu. Większość poziomów da się przejść zupełnie ignorując boty atakujące cele, które mamy bronić – niszczą je za wolno, żeby się nimi przejmować. Jedyne problemy miałem z nimi, gdy jeszcze nie rozumiałem o co chodzi. Swoją drogą z tego powodu zrezygnowałem z samouczka. Wiem, że w FPSach każą ruszać drążkami, żeby się rozglądać i to jest przesada w jedną stronę, ale tutaj samouczek nie mówi nic. Na szczęście każdy poziom da się przejść w ciągu kilku minut, więc jest to idealna gra na poczekaniu, gdy akurat pobiera się tobie kolejny wysokobudżetowy hit.

image (2)

Problem polega na tym, że nie ma innego pozytywnego aspektu tej gry. Jest ona za prosta, nie wygląda ładnie, osiągnięcie odblokowują się kiedy chcą i jest ogromna! 1,7GB to zdecydowanie za dużo jak na taką grę. A jakby tego było mało, to gra kosztuje 60zł. Ostatnio pisałem o Spareware, które też jest proste, zrobione przez niedoświadczony zespół, ale kosztuje połowę ceny MagNets! Krótko podsumowując – gra jest za droga o jakieś 2/3, powinna ukazać się na komórkach, nie mam sumienia żeby polecić ją komukolwiek. Jedyne co może ją uratować to wyprzedaż gdzie utną znaczną część ceny.

PS: to, że gra ukazuje się na konsoli nie oznacza, że trzeba jej bazową cenę podnieść o 33%.



Gra dostarczona do recenzji przez producenta

Autor spędził w grze około 2 godzin odblokowując 4 (sic!) osiągnięcia i zaczął doceniać gry niezależnych studiów, które zostały założone przez profesjonalistów

4.7
Dźwięk:
4
Grafika:
4.5
Rozgrywka:
5.5

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.