Gra Opinia

Istnienie i upadek The Culling

The Culling

Szeroko pojęta rozrywka to jedyna branża, w której klient ma władzę nad produktem. Może wpływać na to co się dzieje w serialach, na to co się dzieje w grach. Kaprysy graczy i widzów kreują gry i seriale. Postacie giną, bo popadają w niełaskę publiczności. Gdy upadają, bo nie spełniły oczekiwań. Tak jak The Culling.

Studio

Xaviant logo

Studio odpowiedzialne za The Culling to Xaviant. Nie zrobili w czasie swojego istnienia wiele, ale zrobione przez nich Lichdom: Battlemage było znacznie lepszym początkiem studia niż w przypadku większości deweloperów. Zaraz po ukończeniu gry zaczęli pracę nad The Culling, rok przed PUBG. Początkowo gra cieszyła się wielkim zainteresowaniem, jednak z czasem na rynku pojawiło się coraz więcej gier o podobnej tematyce, takich jak wspomniane PUBG, czy chociażby Fortnite Battle Royale. Popularność ich jedynego tytułu podupadła pod koniec 2017 roku, gdy PUBG i Fortnite zaczęły zyskiwać na popularności wśród graczy i wszelkiej maści streamerów, youtuberów i innych -erów. Xaviant, zamiast kontynuować rozwój swojego płatnego tytułu, postanowiło wydać kolejną grę, która będzie mniej przypominała Dead Island, a zbliży się zarówno pod względem rozgrywki, jak i wyglądu, do nowych liderów gatunku. Początki The Culling 2 nie były jednak zbyt pomyśle. W tym momencie wszystko zaczęło się walić.

Gra

The Culling logo

The Culling jest grą z gatunku Battle Royale, jakże popularnego ostatnimi czasu. Niewielu jednak pamięta, że The Culling było pierwszą samodzielną grą z tego gatunku, niebędącą modem już istniejącej gierki. Po zapowiedzeniu gry w styczniu 2016 roku pracowano nad nią jeszcze dwa pełne miesiące, żeby wydać ją w marcu 2016 roku. Gra od razu cieszyła się wielką popularnością. 16 graczy wrzuconych na niewielką tematyczną i zmniejszającą się arenę było idealnym pomysłem, a z góry wiadoma pozycja ostatniej walki sprawiała, że operowanie na ostatecznym ringu było częścią strategii. Dodatkowo gra posiadała prosty system tworzenia przedmiotów, takich jak proste broni i opatrunki, chociaż całość dobrego sprzętu było trzeba znaleźć we wszelkich pojemnikach porozrzucanych po mapie. Rok po premierze wczesnej wersji gry nastał okres największej liczebności graczy w historii gry. Każdy grał na początku 2017 roku w The Culling. I wtedy nastało szaleństwo. Wraz z marcową premierą wczesnej wersji PUBG populacja serwerów The Culling zaczęła dramatycznie spadać, a w maju tego samego roku osiągnęła dno. Deweloperzy doszli do wniosku, że nie ma sensu dalej pracować nad grą i w momencie gry na arenę wkroczyło Fortnite Battle Royale ogłosili, że wstrzymują pracę nad grą, żeby zająć się nowym projektem.

Kontrowersja

The Culling 2 logo

Okazało się nim The Culling 2 zapowiedziane w czerwcu. Niedługo było trzeba na grę czekać, bo w ciągu miesiąca nastąpiła premiera, jednak zanim to się wydarzyło Xaviant znalazło się pod ostrzałem. Okazało się bowiem, że The Culling 2 było wierną kopią swoich dwóch głównych adwersarzy. Było to połączenie rozgrywki PUBG z grafiką bardziej przypominającą Fortnite. Biedny Josh Van Veld musiał się ze wszystkiego tłumaczyć, usprawiedliwiając decyzję wydania gry w tak niefortunnym momencie i wygląd nowego działa studia. Celem Xaviant nie było tym razem zrobienie czegoś nowego, a zarobienie korzystając z popularności, którą gatunek zdobył w ciągu ostatnich dwóch lat, głównie dzięki ich wcześniejszej grze. Gra uzyskała wiele niekorzystnych recenzji od graczy, a większość recenzentów nie pisała o grze. Pisali za to o tym jak bardzo The Culling 2 rozczarowało, że ani recenzenci ani gracze nie dostali tego, czego oczekiwali. Wiele serwisów dawało grze 0, a IGN w swojej recenzji aż 2/10. Liczba graczy, w szczytowym okresie wzrosła do 250 jednocześnie, żeby w niecałe dwa dni spaść do jednego gracza. Co tu dużo mówić, graczom się nie spodobało. Świat gry wydawał się pusty, nie było z kim grać na PC, a o konsolach już nie wspominając, celność broni była zupełnie losowa, a tych było wszędzie od groma. Podjęto decyzję o zamknięciu serwerów, zwróceniu pieniędzy za zakup gry wszystkim, którzy tego dokonali, a cały rok roboty poszedł do kosza w ciągu dni.

Powrót

The Culling: Origins logo

Nie jest to jednak koniec historii Xaviant. W krótkim objaśnieniu sytuacji studia Josh Van Veld zapowiedział zmiany w strukturze studia i powrót do znacznie bardziej udanego The Culling. Okazało się, że Xaviant planuje przywrócić The Culling do… Stanu fabrycznego? Generalnie planem było cofnięcie wszystkich zmian, które wprowadzono do gry od momentu jej wydania w Early Access, z pominięciem rzecz jasna poprawek błędów. Zapowiedziano też pracę nad grafiką i optymalizacją, żeby w grę grało się przyjemniej. Ogólnym celem był rozwój gry z zachowaniem wszystkiego, co początkowo przyciągnęło graczy do gry. Tak powstało The Culling: Origins, darmowa gra z elementami mikrotransakcji. Gra, przy cały czas rosnącej popularności Fortnite i PlayerUnknown’s Battlegrounds oraz przy pojawieniu się takich tytułów jak Realm Royale i Apex Legends, nie powróciła jednak do swojej dawnej świetności. I nie ma co się dziwić, gracze już dawno nie chcieli tego typu gry, małej areny, kilkunastu zawodników, braku broni palnej. Teraz królowały walki na wielką skalę i z dziesiątkami wojowników. Ogromne mapy, liczne zakamarki do przeszukania, szybka rozgrywka. Tego wszystkiego brakowało na przełomie 2018 i 2019 roku The Culling: Origins.

The Culling roadmap
To nie tak, że Xaviant nie miało planu. Szkoda, że nic z niego nie wyszło

Zamknięcie

Problem z darmowymi grami, które bazują na serwerach polega na tym, że serwer kosztuje i tani zazwyczaj nie jest. Problem z kontrowersjami i wycofaniem gry polega na tym, że gracze często nie odzyskują zaufania do małego studia, które tak bardzo skopało sprawę. Te dwa czynniki sprawiły, że dosłownie przed chwilą deweloperzy The Culling: Origins – Xaviant – zapowiedzieli definitywne porzucenie The Culling. Okazało się, że pieniądze spływające z mikrotransakcji nie były wystarczająco wysokie, żeby pokryć koszty operowania, zakładam że nie było kasy na serwery, nie wspominając już o wynagrodzeniach i kosztach operacyjnych studia. Xaviant być może przetrwa, ale z połową maja 2019 roku serwery The Culling zostaną zamknięte, kończąc jednocześnie żywot pierwszego tytułu Battle Royale. Dla fanów jest jednak nadzieja. Xaviant ogłosiło, że będzie próbowało się pozbyć marki The Culling, najpewniej odsprzedając ją za niewielkie pieniądze pierwszemu studiu, które się zgłosi. Zważywszy historię tytułu możemy się zastanawiać jakie konsekwencje ma to, co się stało. Odpowiedź jest prosta. Żadne.

Opinia

Xaviant postawiło wszystko na jedną kartę i to jeszcze w zły sposób. Błędne były obie decyzje – o wydaniu The Culling 2 jako kopii konkurentów oraz nie wydanie gry w wersji ze wczesnym dostępem. Większość problemów jakie miało The Culling to nie było problemami dużymi, na pewno większymi niż te, które miało chociażby PUBG w 2018 roku. Brak celności broni, zbyt duży loot, pustka map, niedopracowana grafika, wszystko było do naprawienia w kilku aktualizacjach, a gra byłaby gotowa na premierę w 2019 roku. Niestety Xaviant przecenił swoją pozycję na rynku i swoje szczęście, co ostatecznie doprowadziło studio na skraj bankructwa i jestem pewien że do załamania nerwowego kilku pracowników. Czy Xaviant się podniesie po tym kryzysie? Najpewniej nie, chociaż bardziej ze względu na reputację, a nie cokolwiek innego. Studio zapewne zostanie niedługo zamknięte i otwarte jako coś zupełnie innego, wydadzą kilka gier na komórki, a potem spróbują ponownie w prawdziwym świecie gier. Xaviant to studio, które ma sporą sumę doświadczeń i na pewno potrafiłoby zrobić coś porządnego z czasem i pieniędzmi, gdyby nie kopiowali na ślep konkurencji. Inna jest też kwestia, że obecnie trudno wbić się w rynek, jeśli gra reprezentuje Battle Royale, czego najlepszym dowodem jest to ile EA zapłaciło streamerom za promowanie gry. Sądzę że większość studiów nie robi gier za milion, a tyle EA zapłaciło za promocję Apex Legends tylko jednemu z popularnych streamerów Battle Royale. Lekcja z tego wszystkiego jest tylko jedna. Nie rób gry tylko dlatego, że jakiś gatunek jest obecnie popularny; często nie będziesz mieć siły przebicie, nieważne z czego owy brak wynika, braku rozpoznawalności czy kasy. Osobiście życzę powodzenia Xaviant i tego, że The Culling przetrwa w rękach kogoś innego, kto ma pomysł i fundusze, żeby ożywić projekt, chociaż niekoniecznie jako pełnoprawne Battle Royale.

Część wypowiedzi Josha Van Velda (całość dostępna tutaj)

The game’s servers have run continuously (with the stray outage here and there) for three years, but the time has come for us to announce that we will be taking The Culling offline on May 15th, 2019. While The Culling’s offline modes will remain available after that date, online play and associated features will not. To that end, the game’s store pages and in-app purchases will be disabled as soon as possible.
When we launched the Origins update and made the game free to play, our hope was that the revenue generated from in-app purchases would be enough to sustain our team and support ongoing development, but unfortunately that was not the case.
Even with thousands of active daily users, the revenue was only a fraction of what our dev team required to continue daily operations. As a result, we’ve been forced to reduce our team size, which renders us unable to provide ongoing support and updates that would allow the game to grow and thrive.
If there is a team out there who is interested in taking the reins from us and exploring the game’s potential, please contact us […]. We think that with the proper resources and know-how in the free to play world, the right group could make great things happen.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.