Aktualizacja Wpis

Gutenbergi, Xboksy i inne ciekawe rzeczy

Okazuje się, że mój WordPress poprosił mnie o skorzystanie z projektu Gutenberg, czyli całkowitej zmiany interfejsu edycji wpisów. Postanowiłem skorzystać i w międzyczasie zmieniłem kilka wcześniejszych wpisów, żeby pasowały do nowego wyglądu. Muszę przyznać, że zmianę widać, ale będzie trzeba się nieco przestawić, jeśli chodzi o styl pisania. A więc do tematów!

Gutenberg

Spraw jest kilka, jeśli was to interesuje. Gutenberg znacząco upraszcza edycję i bazuje na blokach edycyjnych, które są typowym ułatwieniem typu drag & drop. Co prawda niewiele tutaj drag & drop, ale chyba type również pasuje. Przede wszystkim, zmiany, które mogę odczuć ja, jako edytor? Przede wszystkim zniknął interfejs edycji, więc nie ma opcji wstawienia łamania wpisu („czytaj dalej”). Można obejść to wstawiając blok „klasyczny” i w nim wrzucając „czytaj dalej” jak to teraz robię ja. Same bloki prawie wymuszają używanie akapitów, ładnej edycji, ale brakuje kilku usprawnień, jak liczenia słów i znaków w akapicie, co znacznie ulepszy wydajność w pracy. Teraz wszyscy będą mogli poczuć się niczym blogerki modowe, które nadal są dla mnie śmiesznym zjawiskiem, choć mogły już dawno zamienić się w żywe reklamy z Instagrama. Tym niemniej, edycja ułatwiona, pojawiły się akapity, teraz musze ogarnąć jak zmienić stronę, żeby ładnie pasowała do tego wszystkiego…

Inna sprawa to wy, czytelnicy. Istnieje trend unikania wyjustowania tekstu. CGP Grey uważa, że to strasznie męczy podczas czytania, większość stron już tego unika, więc w sumie można pomyśleć nad zmianami. A wszystko dla was. Poza tym obrazki chwilowo nie będą się powiększać, musze wymyślić jak obejść ten problem, ale teraz będą nieco rozciągnięte. Okazało się, że problem sam się rozwiązał po aktualizacji na wtyczce. Aha, no i został rozwiązany od strony back endu problem z dwoma obrazkami obok siebie. Co prawda nadal bazuje to na galerii, a nie osadzaniu dwóch osobnych zdjęć, ale jest. Zademonstruję to przechodząc do kolejnego tematu.

Xboksy i ceny

Byłem ostatnio w Saturnie. Musiałem kupić nowe słuchawki (swoją drogą zdziwiła mnie jak tanie są) i kabelek, żebym w końcu mógł grać i ładować pada do Xboksa jednocześnie. Rzecz jasna nie mogło się obyć bez wizyty w dziale z grami i książkami. Wypatrzyłem kilka ciekawych rzeczy, takich jak zbyt drogie puzzle z World of Tanks, zupełne odsunięcie sekcji PS3 i X360 od głównej części odpowiadającej za rozrywkę, a także fakt, że sklep zaczął sprzedawać gry w wersji Cyfrowej. Najbardziej rzuciło się w oczy to, że Forza Motorsport 7 była zarówno w wersji pudełkowej, jak i cyfrowej i to nie w jednej, a dwóch edycjach. Jedna pod drugą. z ciekawości chwyciłem kartony i pudełka, porównałem. Było to dokładnie to samo. Różnica? Cena!

Okazuje się bowiem, że gra w wersji cyfrowej nie jest tańsza, jak by nakazywał zdrowy rozsądek, a jest wręcz odwrotnie. I to nie o kilka złotych. Wersja cyfrowa wersji Ultimate kosztowała 90 złotych więcej. Osobiście odmawiam płacenia takich pieniędzy za jakąkolwiek grę, nie wspominając już o grze wyścigowej, której kolejna odsłona na pewno pojawi się wkrótce (choć najpierw pora na kolejną Forzę Horizon). Wersja podstawowa gry nie jest wcale lepsza. Za wersję cyfrową przyjdzie nam zapłacić w sklepie 299 złotych, a pudełkową tylko 249.

Rozumiem, że nie jest to idealny przykład, bo w Internecie znajdziemy tańsze gry. Nie ważne, że dystrybutorzy mieli już kilkukrotne obniżki ceny, a to są ceny premierowe. Ważne, że one właśnie takie były na początku. Dystrybucja cyfrowa miała być błogosławieństwem dla graczy. Wszystko miało być tańsze, bo bez pośredników, a słuchając podcastów widzę, że to zadziałało tylko w kwestii przyborów toaletowych. Wydawcy poszli trochę w złą stronę, ale rozumiem do pewnego stopnia dlaczego. Podczas gdy część ceny szła na konto firmy tłoczącej płyty i lokalnych dystrybutorów, to teraz ten kawałem zgarnia Microsoft, Valve, czy Sony. Nie rozumiem jednak dlaczego nie mogę dostać taniego Assassin’s Creed kupując go bezpośrednio od Ubisoftu. Dlaczego nowa FIFA będzie kosztować nadal tyle samo, mimo że kupiłem ją przez Origin? Właśnie to mnie boli. Bo rozumiem, że do biznesu się nie dokłada, ale można raz na jakiś czas pójść na rękę klientom i zaoferować im zniżkę na produkty, które są niewymagającą dodatkowego wysiłku usługą.

I jeszcze o ogólnych cenach gier

Nieco zaczęło mnie zastanawiać dlaczego konsole są takie drogie w porównaniu do PC-tów. Natrafiłem na ten jakże szeroko opisany fenomen podczas pisania moich recenzji. Okazuje się, że średnio PC (Steam) jest tańszy od Xboksa One o 12,28%, ale za to ten jest tańszy od PlayStation 4 o 15,71% (próba kilku ostatnio recenzowanych gier, których różnica cen jest wyższa niż 1zł między wszystkimi platformami). Zaskakuje mnie też ilość gier-gówienek w standardowej najniższej cenie byłego XBLA, czyli około 18-20 złotych. Gdzie są te wszystkie gry za kilka złotych? Na Xboksie One jest ich garstka i są warte uwagi tylko dlatego, że dają 1000G za mniej niż 10 złotych. Zarówno Cubot jak i Crypt of the Serpent King nie zasługują na naszą dłuższą uwagę.

Mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach jest to zupełnie nieusprawiedliwione i nieco krzywdzące dla graczy konsolowych. My zawsze płaciliśmy więcej za gry i nawet na rynku cyfrowym dominuje ten sam trend. Plus jest taki, że sporo gier można tanio kupić na aukcjach, ale sam nie jestem pewien dlaczego tutaj dominują konsole z niewielkim udziałem rynku PC. Wyprzedaże Steam są tak dobre, że nikt nie musi już kupował pudełek? Czy dostępność gier sprawia, że po prostu nie warto kolekcjonować? Ostatnio spojrzałem na moją półkę gier na PC. Każda gra, w którą bym chciał zagrać albo kosztowała mniej niż 20 złotych na Steamie lub GOGu, albo była tak niszowa, że prawie nikt jej nie doświadczył. Kojarzy ktoś Clasha?

Wrażenia po edycji w Gutenbergu?

Generalnie jest całkiem przyjemnie. Edycja tekstu blokami pomaga ogarnąć całość, ale wymaga nieco przyzwyczajenia. Brakuje także kilku istotnych aspektów wizualnych, ale na pewno zostanie to rozwiązane w kolejnych iteracjach interfejsu. Wpis pora skończyć, więc miłego tygodnia i do kolejnego razu!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.