World of Tanks Wpis

Dzień Zwycięstwa – Sherman w 14 smakach!

Sherman Firefly

Ostatnio chodziłem po lesie i w przerwie od liczenia drzew zacząłem rozmawiać z kolegą o World of Tanks i jej wersji na konsolę. Rozmawialiśmy o dopiero wprowadzonym KV-2 z teksturami wzorowanymi na Warhammerze i jaki to dziwny pomysł na PC. Moja odpowiedź? Krótką. Zwięzła. Jeden wyraz – Sherman.

Sherman
Moja osobista kolekcja składa się z nieco ponad połowy dostępnych Shermanów

Co prawda konsolowcy nie mają wszystkich Shermanów, ale mają więcej niż PC i znacznie więcej sztuk niż innych czołgów. I najciekawsze jest to, że nie wszystkie są historyczne. Część została stworzona z jakiegoś szalonego powodu, który nigdy nie został chyba dobrze wyjaśniony. Na PC różnorodność polega na czołgach dowódców. Thunderbolt VII, czy czołg Lozy tworzą człon czołgów Premium. Na konsoli mamy Boilermakera, czyli Shermana Firefly dodanego przy okazji premiery drugiego zeszytu komiksów World of Tanks, Frostbite będący patriotycznym kanadyjskim czołgiem, Champion będący nagrodą w wojnie narodów, czy M51, czyli powojenna przeróbka Shermana wykonana przez IDF, tutaj ze 105 mm francuskim działem. A to nie koniec. Bo Shermanów tak naprawdę było znacznie więcej, niektóre miały więżę oscylacyjną FL-10, były liczne prototypy technologii na podwoziu M4, które znalazły zastosowanie w innych projektach. Było też wielu dowódców, którzy personalizowali swoje czołgi, jak chociażby znajdujący się już w grze Thunderbolt VII (widzę też okazję na numerki od I do VI).

M4 Sherman
Standardowy Sherman zaskakuje możliwościami walki na załamaniach terenu

Przygoda prawie każdego gracza zaczyna się od Shermana M4. Moja się zaczynała. Dobrałem się swojego czasu do tej maszyny i zacząłem siać zniszczenie! Ale nie na długo, nie potrafiłem się w niej znaleźć. Tak samo jak w KV-2, w którym używałem długolufowego i małokalibrowego działa, co prawda skutecznie, ale zabawy było niewiele. Sherman M4 ma poważny problem, a nawet 2. Ani jeszcze nie jest Jumbo, ani Easy Eight.   Dostępne działa dzielą się na celne/zadające niskie obrażenia i niecelne/zadające duże obrażenia. Zaczynamy z pierwszym, ale drzewko wymaga od nas przejścia przez 105-milimetrową haubicę, a to bywa ból, jeśli nie chcemy się bawić tym czołgiem. Sherman M4 ma kiepsko opancerzony front, a haubica wymaga od nas kontaktu pancerz o pancerz, żeby w ogóle trafić. Późniejsze 76-milimetrowe działo to już zabawka, która pozwala spełniać Shermanowi porządną rolę na polu walki, rolę wsparcia na średnim dystansie. Podczas gdy ciężkie czołgi biorą na siebie cały ostrzał, Sherman będzie w stanie dziobać za 100 punktów obrażeń przeciwników nadrabiając niskie obrażenia wysoką szybkostrzelnością.

Sherman Jumbo
Jumbo to najlepiej opancerzony z Shermanów. Idealny do ostrzału z haubicy

Sherman Jumbo to natomiast idealny pojazd do haubicy. Przedni pancerz? Podwójny. Grubość jarzma armaty? 90 milimetrów większa. Pamiętam jak pierwszy raz grałem Jumbo, co za piękna walka. Oczywiście gra polegała na obronie punktu, więc popędziłem do punktu starcia z zawrotną prędkością 20 kilometrów na godzinę, żeby utknąć za kamieniem, ktoś zniszczył za mną japońskiego ciężkiego, więc ani do przodu, ani do tyłu. Postanowiłem więc walczyć i pokazałem przeciwnikowi potęgę 105 milimetrów działa w połączeniu z amunicją odłamkową. Przeciwnicy wybuchali na prawo i lewo, a ja zbierałem kolejne tysiące odbitych obrażeń. Łącznie udało mi się uniknąć prawie 4 tysięcy obrażeń i zniszczyć wtedy 7 czołgów, co jest całkiem niezłym dokonaniem biorąc pod uwagę fakt, że przez znaczną część gry nie zmieniłem pozycji. Silny front jest najcenniejszą zaletą tego czołgu, zwłaszcza że można zamocować na nim każde niskopoziomowe działo znane z Shermanów.

Sherman Fury
Fury to specjalna wersja M4A3E8 „Easy Eight”. Radzi sobie, ale czasami nie przebija

Easy Eight to natomiast klasyka klasyki. Był to Sherman chyba najpopularniejszy i najbardziej zasłużony w boju. Prawdę powiedziawszy jest to kolejna wersja rozwojowa M4. Jest lepiej opancerzony, szybciej strzela, mocniej strzela, nie ma w nim jednak nic nadzwyczajnego. No dobra. Jego specjalna wersja – Fury – to jeden z moich poprzednio ulubionych czołgów. Teraz odkąd zacząłem preferować brytyjską inność i radziecką solidność, to nieco stracił na znaczeniu, ale zawsze miło wrócić do tego całkiem ładnie wyglądającego i nieźle spisującego się czołgu. W każdym razie, po zakończeniu eskapady z naszym podstawowym M4 będziemy mieli do wyboru albo Jumbo, albo Easy Eight, Easy Eight nie wydaje się jednak dobrym wyborem, ponieważ Sherman Jumbo może i jest bardziej powolny, ale za to oferuje pancerz i większą elastyczność, ponieważ tylko z niego mamy odskocznię do czołgów ciężkich, zachowując jednocześnie opcję pójścia w linię wysokopoziomowych czołgów średnich.

Sherman III
T-34 raczej nie ma szans w bezpośredniej walce z Shermanem

Jak się okazuje także Brytyjczycy w pewnym okresie upodobali sobie Shermany. Musieli je jednak nieco zmodyfikować, głównie montując w ich wieżach działa własnej produkcji. 6-funtowe armaty nie były tragiczne, idealnie spełniały swoje zadanie przeciwko miękkim celom, ale w grze niestety tracą na znaczeniu, znowu z powodu amerykańskich armat. Co prawda armaty brytyjskie nadal są dostępna na najwyższym poziomie, ale raczej jako pukawki strzelające co 2 sekundy, które kładą nacisk na ilość ognia, a nie jego celność i skuteczność. Sherman III to droga przez mękę do jednego z najlepszych czołgów średnich VI poziomu. Bałbym się go w moim T-34-85M, gdyby ktokolwiek nim grał. Poza sobą, widziałem może jeszcze 2 podczas wszystkich rozegranych gier. Mowa rzecz jasna o Shermanie Firefly.

Sherman Firefly
Firefly może i ma potężne działo, ale papierowy pancerz. Trzeba go chować!

Sytuacja może nie wyglądać ciekawie. Sherman Firefly to Sherman IC, czyli bazuje na pierwszej wersji czołgu dostarczonej w ramach Lend-Lease. Nie jest genialny, ale jego sekretem jest brytyjska potęga metalurgiczna. Nieco zmodyfikowana wieża wystaje nisko ponad kadłub, powodując że lufę można obniżyć niewiele, ale za to jaka to lufa! Nietypowy kaliber – 76,2 mm – należy do działa 17-funtowego. Co w nim jest takiego specjalnego? Czy 239 milimetrów penetracji wystarczy? To jest więcej niż prawie każdy czołg wyższego poziomu ze swoim najlepszym działem. Ok, co prawda jest to wartość pocisku premium, ale ja w T-34-85M mam tylko 194 milimetry penetracji i nadal rozwalam czołgi ciężkie VIII poziomu. Sherman Firefly mógłby grać w jednej lidze z Revalorisé. Nawet jestem całkiem pewien, że w walce 1 na 1 Francuz by przegrał gdyby nie dwukrotna ilość punktów wytrzymałości. Wierzcie lub nie, jest on znacznie gorzej opancerzony od Firefly, zadaje mniejsze obrażenia na minutę i mimo 2 poziomów różnicy w swoim pocisku Premium mam tylko 11 punktów penetracji więcej.

T-34-85M
190-kilka mm penetracji pozwala na przebijanie pancerza ciężkich VIII poziomu. Co zrobi z nimi 239?

Ot i szybki przegląd kilku Shermanów, które mam w garażu. Nie mogę zaprezentować czołgów z PC z wiadomych przyczyn. nie mogę też pokazać samego Revalorisé i Super Shermana z prostego powodu jakim jest brak wyprzedaży w chwili obecnej. Co mogę jednak zapewnić, to podsumowanie Shermana. Najlepiej będzie każdemu miłośnikowi tego czołgu w linii brytyjskiej. Nie różni się wiele od amerykańskiej, ponieważ jest to gałąź Lend-Lease tego drzewka, która na na Shermanie Firefly się kończy i przeskakuje w TD, co wcale tak bardzo nie dziwi. Sherman Firefly to bardzo dobry TD, bo też taka była jego rola na polu walki. Miękki pancerz, ale za to penetruje wszystko co zobaczy. Chyba nawet kilka razy zainwestuję w pełen zapas amunicji Premium i pojadę na łowy. Ludzie się denerwują, że niszczę ciężkie Japońce moim Ruskiem. Co powiedzą na Brytola rozwalającego od frontu czołgi ciężkie VIII poziomu?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.