Opinia

Dlaczego Windows Store powinien być powszechniejszy?

Windows Store

Ostatnio wyskoczyło mi kilka powiadomień, że czekają na mnie aktualizacje. LibreOffice, IObit Uninstaller, 7-Zip. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że nadal nie przywykłem do idiotycznego systemu aktualizacji, które są nieprzyjazne dla każdego użytkownika systemu Windows. A to jest problem, który Windows Store mógłby naprawić.

LibreOffice
Niestety częsty problem to niedziałający system automatycznej aktualizacji

Różnica między Windowsem i macOS polega na tym, że inaczej one radzą sobie z aplikacjami, które są instalowane. Na Windowsie tworzony jest folder, a do niego wrzucane są wszystkie pliki, .exe, grafiki, bazy danych. Generalnie skrót mamy tylko do pliku wykonawczego, który potem sobie radzi sam. MacOS traktuje aplikacje nieco inaczej, uznając folder za całość. Sprawia to, że aktualizując aplikację musimy wymienić cały folder, chyba że aplikacja robi to automatycznie. I to jest znacznie lepsze rozwiązanie. Dlaczego? Bo pobieram plik LibreOffice i jedyne co mi każe program zrobić to przeciągnąć plik z obrazu dysku do folder „Aplikacje”. Wszystko odbywa się prosto, bezboleśnie, plik tam gdzie był tam jest, ścieżka dostępu też się nie zmieniła, więc skróty działają. W Windowsie aktualizacja jest trochę jak nieprzewidywalna przygoda, wszystko się może zdarzyć. Największym problemem dla mnie są skróty, ale nie jest on jedyny.

Windows Store
Aplikacje pobrane przez Windows Store aktualizują się tak szybko, jak pojawia się aktualizacja, bezboleśnie i w tle

Wraz z pojawieniem się Windowsa 8 i sklepu z aplikacjami został nam dostarczony jednolity system, który dostarcza nam aplikacje i utrzymuje je w tle. Wraz z kolejnymi wersjami Windowsa sklep został ulepszony i platforma Universal Windows Platform (UWP) została rozbudowana tak, żeby spełniała potrzeby swoich użytkowników. Główny problem, który wynikł z jej zastosowania w grach (Quantum Break) była uboga liczba opcji, które można było modyfikować, ale i płynność, która cierpiała mimo dobrej stabilności platformy. Z czasem rozwiązano problemy i teraz można publikować na Windowsa 10 nie tylko programy, ale i gry. Z punktu widzenia użytkownika jedyna różnica polega na tym, że są to programy lepiej zintegrowana z Windowsem, co pozwala im chociażby na wysyłanie powiadomień i aktualizacje w tle. Zawsze byłem fanem sklepów, a możliwość pobrania Call of Duty: Infinite Warfare, Sea of Thieves, World of Warships, Adobe Photoshop Elements, Netfliksa, czy sporej ilości czystko komórkowych aplikacji pokazuje zarówno możliwości, jak i elastyczność sklepu. Ale Windows nie jest tutaj odosobniony. Zarówno macOS, jak i spora liczba Linuksów mają swoje sklepy.

macOS
Instalowanie na maku to najczęściej kwestia przeciągnięcia aplikacji do odpowiedniego folderu…

Ale wracając do aktualizacji. Irytujące jest to, że po każdej wykonanej aktualizacji, na komputerze robi się większy bałagan. Część aplikacji ma inteligentne instalatory, które wykrywają poprzednią wersję i nadinstalowują wszystko w jej miejsce, usuwając zbędne pliki. Większość jednak ma to w głębokim poważaniu i już kilka razy zdarzyło mi się znaleźć na dysku ten sam program w kilku wersjach. Pamiętam, że gdy Brave zmieniało wersję Chromium, to zamiast usunąć starą po prostu ikonka zmieniła się z pomarańczowej na szarą i nadal zajmowała cenna zasoby mojego chińskiego laptopa. W moim odczucie deweloperzy powinni jak najczęściej przenosić się z win32 na UWP, które pozwala publikację aplikacji na wielu platformach (Windows 10 w wersjach desktop, hub, mobile, surface, HoloLens, Xbox) i użytkownikom na nie martwienie się o znikające skróty, czy podobne sytuacje. Świat byłby piękniejszy, gdyby komputery zachowywały się nieco bardziej jak komórki. Może Windows Core OS zmieni tę sytuację.

… albo naciśnięcia dalej dwa razy. Ten instalator nawet pyta, czy ma siebie usunąć po zainstalowaniu aplikacji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.