Gry Recenzja

Clockwork Tales: Of Glass and Ink

Druga z gier, którą wydało Artifex Mundi na platformie Xbox One to nieco inna historia niż recenzowana przeze mnie ich najnowsza gra na platformie. Ta została pierwotnie wydana w 2013 roku, więc jest o 2 lata młodsza od Enigmatis, i od tamtego momentu doczekała się swoich wydań na Androida, Blackberry, iOS, Windows Phone, OS X, Windowsa i niedawno na Xboxa One.

Steampunkowa otoczka nie jest moją ulubioną, zawsze wolałem kreatywną przyszłość niż alternatywną przeszłość, ale na szczęście steampunk jest znacznie mniej dokuczliwy niż nawiązania do Akademii Pana Kleksa. Akcja gry dzieje się w miejscowości górskiej Hochwald, która jest zasypana śniegiem i przy okazji siedzibą Generała Inżyniera Berbera, którzy najwyraźniej nie jest zbyt miły facetem i kieruje formacją militarną bardzo mocno przypominającą Wehrmacht. Do miasta zaprasza nas doktor Ambroży Ink, który nie za bardzo chce nam wytłumaczyć listownie o co chodzi, a gdy już się z nim spotkamy, to i tak nie ma zbyt dużo czasu na wyjaśnienia, bo zostaje porwany przez mechanicznego żołnierza. Cała gra opiera się na akcji jego ratowania, co nie jest zbyt trudne i długie. Gra dostarcza około 3-4 godzin rozgrywki bez używania żadnych pomocy, przy czym jak już wiadomo co robić można ten czasu uciąć o połowę. Dodatkowa historia, która przedstawia nam początkowe poczynania Inka w Hochwaldzie dodaje nam dodatkowe 20-30 minut gry.

image (3)

To, co mnie nieco zaniepokoiło, to trudność zagadek, bo jest ona znikoma. Nie było żadnych momentów frustracji, a jedyna zagadka, której nie udało mi się rozwiązać w dwie minuty była w prologu. Po prostu nie wiedziałem co miałbym zrobić. Reszta to gry logiczne typu „przeprowadź klucz przez wszystkie otwory”, czy „narysuj figurę korzystając z określonego zestawu kresek”, co nie jest zbyt wymagające. Kolejny problem jaki miałem z podstawowymi elementami gry, to szukanie przedmiotów w scenach… szukania przedmiotów. W tej grze pojawia się minigierka, która polega na znajdowaniu rzeczy na ekranie i zbudowania z nich 3 rzeczy, a potem z nich zbudowania jednej. O ile w połowie tych gierek wszystko jest dobrze widoczne i nieco wyróżniające się z tła, to pod koniec gry pojawiają się problemy z wielkością ilustracji tego, co mamy znaleźć, wielkości przedmiotów na ekranie znajdowania i ostatecznie oświetlenia, które powoduje, że każdy element się zlewa z otoczeniem. Jest to chyba największy problem, bo jedyny moment, w którym byłem nieco zirytowany wywołała właśnie sekwencja szukania ogona wija w podziemiach Berbera.

image (2)

Nieco nie podoba mi się oprawa graficzna tej gry. O ile we wcześniejszych wszystko również było malowane, to wyglądało bardziej realistycznie, co idealnie trafia w mój zmysł artystyczny. Grafika w tej części wygląda jak niskobudżetowa bajka. Dźwięk to natomiast plus. Widać postęp zrobiony przez lata i zarówno ilość mówionych kwestii, bo wydaje mi się, że nagrane są wszystkie dialogi, jak i jakość efektów dźwiękowych są na bardzo wysokim poziomie, jak na grę tego typu.

image (1)

Jakby spojrzeć na tę grę jako tytuł za 40zł, to trzeba przyznać, że gra wypada całkiem nieźle, gdy zestawimy cenę i jakość. Trzeba jednak pamiętać, że gra jest dość niszowym produktem i w dodatku najdroższym na Xboksie, co gdyby nie osiągnięcia byłoby zakupem wbrew zdrowemu rozsądkowy, ponieważ gra jest najdroższa na Xboksie, a można ją dostać na dosłownie każdą platformę, cóż… każdą istotną, bo gra nie jest dostępna na PlayStation.



Gra udostępniona przez Artifex Mundi

Recenzent grał przez około 6 godzin odblokowując wszystkie 18 osiągnięć dostępnych w grze oraz przechodząc ja dwa razy z winy parowych robaczków

7.2
Dźwięk:
7.5
Grafika:
6
Rozgrywka:
8

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.