Film Opinia

Dlaczego Hardcore Henry to zły, interesujący film?

Hardcore Henry

Ostatnio zabrałem się za oglądanie filmów nowszych niż te, które miały premierę ponad 10 lat temu. Widziałem między innymi Mad Max: Fury Road, The Nice Guys i oczywiście Hardcore Henry. Ten ostatni poruszył mnie nieco. Hardcore Henry to film, który prawie jest grą wideo, którą ktoś nakręcił za pomocą GoPro. Co mam na myśli?

Zanim zobaczyłem Hardcore Henry dość dużo słyszałem o tym filmie. Rozmawiałem z moją kuzynką, której film się podobał, słuchałem wywiadu Rooster Teeth z twórcami filmu, czytałem kilka recenzji i widziałem kilka klipów z filmu. Wydawał się on dość ciekawą koncepcją i faktycznie tak było. Twórcy chcieli zrobić film, który byłby 90-minutową wersją klipu „Bad Motherfucker”. Po znalezieniu ludzi, chcących wyłożyć na taki projekt pieniądze zaczęło się kręcenie filmu z użyciem widoku pierwszoosobowego przy użyciu GoPro. Pomijając problemy jakości obrazu, co czasami widać, szczególnie podczas ciemnych scen, problemem stało się samo kręcenie, ponieważ w okolicy nie mogło być ekipy, bo obrócenie głowy w złą stronę skopałoby całe ujęcie.

Ostatecznie dostaliśmy film, który jest dość dziwny. Niemy bohater, który używa tylko gestów do komunikacji, co zresztą robi zbyt intensywnie i nienaturalnie, znajduje się w niewyjaśnionej sytuacji, o której nie wiadomo nic i skutecznie odcięto wszelkie sposoby dowiedzenia się czegokolwiek. Czasami wydaje się, że przydałoby się w grze bardzo głośne „WHAT?” To samo dotyczy zresztą Mad Maxa. Niemi bohaterowie, którzy nie zamieniają swojego milczenia w żart krótkim gagiem, jak było w przypadku Saints Row, są beznadziejni. Nie przeszkadza to w filmach, gdzie widzimy poczynania „tej drugiej strony”, ale w filmie, gdzie wiemy i widzimy to co bohater, zaczyna to być problematyczne. Szczególnie w momentach, gdzie przydałoby się nieco podpowiedzi i wyjaśnień.

Wracając jednak do sposobu kręcenia, wszystko oczywiście widzimy z perspektywy pierwszej osoby. Przypomniało mi to grę Blue Estate, która byłaby dużo lepszym filmem niż Hardcore Henry. Jeśli przyczepimy kamerę do głowy człowieka, który jest w środku intensywnej akcji, uzyskamy wiele dość gwałtownych przejść między kierunkami w które patrzy bohater, co może spowodować nieco zmieszania. Ja kilka razy złapałem się na tym, że traciłem orientację gdzie w ogóle akcja się toczy, ponieważ dokonano kilka gwałtownych obrotów głowy i wydawało mi się, że akcja się cofa. Takich rzeczy można uniknąć obserwując wszystko z perspektywy pierwszej osoby.

Pomijając to, nigdy nie pomyślałem „to wygląda jak gra”, pominąwszy oczywiście fakt porównania do Blue Estate, które było tworzone jako gra na Kinecta 2.0 z wieloma podobnymi scenami pościgów i strzelania ujętych dokładnie tak samo. No, może z mniejszą ilością biegania po ścianach, chociaż Rosjan zginęła podobna ilość. Wiele osób chciało bardzo porównać to do gier. Że gracze będą lubić te film. Że takie powinny być filmy oparte na grach. Nieprawda. Ja, na codzień będąc graczem, nie widziałem w tym filmie nic pociągającego. Fabuła była nieistniejąca, gra aktorska również, rozwiązanie było całkiem płytkie i nie wyjaśniło nic, a zabijanie i widok z pierwszej osoby znudziło mi się po piętnastu minutach.

Czy to jest film dla graczy? Nie. Czy film jest dobry? NIE! Czy film jest ciekawy? Tak, zdecydowanie. Eksperyment z kręceniem filmu POV nie udało się. Oczywiście, czasami znajdzie się jakieś ciekawe filmy, jak występy Blue Coats na zawodach, które były kręcone w POV i ogląda je się naprawdę niesamowicie, ale są zazwyczaj krótsze i mniej intensywne. Moim zdaniem kręcenie filmów z perspektywy pierwszej osoby nie przyjmie się nigdzie indziej niż w przemyśle porno. Ale to dobrze, nie ma problemu. Nie wszystkie sposoby tworzenia powinno się wykorzystywać we wszystkich formach twórczości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.